Reklama

Szpitale zarabiają tylko na pensje - wynika z raportu NIK

Koszty wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek stanowią 80 proc. przychodu lecznic z kontraktu z NFZ.

Publikacja: 22.09.2015 06:40

Foto: www.sxc.hu

Szpitale się zadłużają, bo kwoty, jakie muszą przeznaczyć na wynagrodzenia personelu medycznego, przekraczają ich możliwości finansowe. Koszty zatrudnienia stanowią od 50 do 88 proc. przychodów z kontraktu z NFZ. A ten w 99 proc. szpitali stanowi jedyne źródło przychodu. Takie wnioski płyną z raportu NIK na temat zatrudnienia w służbie zdrowia.

NIK skontrolowała 22 szpitale. 16 z nich było zadłużonych w 2011 r. na 95 mln zł łącznie. Budżety pożerały głównie rosnące pensje lekarzy. Ci częściej bowiem pracują na kontraktach niż na umowach o pracę. Liczba etatów w kontrolowanych szpitalach w latach 2011–2013 zmalała z 12 908 do 12 844.

Paradoksalnie zmiana formy zatrudnienia lekarzy nie obniża kosztów działalności. Pieniądze, których lecznica nie musi odprowadzać na składki do ZUS, idą na stawki wynagrodzeń lekarskich.

W ciągu trzech lat koszty wynagrodzeń z umów o pracę wzrosły o 3,4 proc., a kontraktów o blisko 14 proc.

Jednocześnie, według NIK, lekarze dużo zarabiają, bo brakuje specjalistów. A zatem to oni dyktują warunki zatrudnienia. W efekcie dochodzi do dużych różnic w zarobkach, np. od 37 do 140 zł za godzinę pracy lekarza kontraktowego. W Szpitalu Specjalistycznym im. św Rafała w Czerwonej Górze specjalista chirurg klatki piersiowej na kontrakcie zarabiał średnio 16,2 tys. zł miesięcznie.

Reklama
Reklama

Raport NIK pokazuje też, jaką presję wywiera biały personel na dyrekcję. Gdy ta nie chce dać podwyżki, zaczynają się strajki lub masowe wypowiadanie umów.

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Ojca Pio w Przemyślu pięć organizacji związkowych (w tym pielęgniarki) wszczęło w 2011 r. spór zbiorowy z żądaniem podwyżki pensji o 550 zł.

Dyrektorzy, którzy nie chcą przystać na warunki lekarzy, muszą się liczyć z koniecznością zamknięcia poradni. W Szpitalu Wojewódzkim im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie zamknięto przyszpitalną poradnię hematologiczno-onkologiczną dla dzieci, bo dyrektor nie znalazł specjalistów w tych dziedzinach.

– Wyjściem z tej sytuacji nie zawsze będzie wykształcenie większej liczby lekarzy, ale zatrudnienie personelu pomocniczego. Wówczas lekarz byłby odciążony od wielu obowiązków i jego godzina pracy mogłaby być tańsza – uważa prof. Jarosław Fedorowski z Polskiej Federacji Szpital. Zauważa też, że nie ma np. potrzeby zatrudniać przy operacji dwóch lekarzy asystentów, skoro z wystarczyłby dobrze wykształcony technik.

Wysokie wynagrodzenia lekarzy są jednocześnie okupione długą pracą. Raport NIK obnaża, że szpitale nie przestrzegają normy czasu pracy, która nakazuje zapewnić pracownikowi 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. W Szpitalu w Ostrowcu Świętokrzyskim lekarze po zakończeniu 24- -godzinnego dyżuru pracowali jeszcze przez kolejne od 3,5 do 8 godzin.

– To patologia – mówi Maciej Dercz, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego. – Państwo powinno np. sprawić, by szpitale nie konkurowały ze sobą, lecz współpracowały. Zarządzanie w szpitalach mogą poprawić tylko dobrze przygotowani menedżerowie, a nie klinicyści.

Krajowy System e-Faktur (KSeF)
KSeF coraz bliżej. Skarbówka przyznaje: będzie problem z fałszywymi fakturami
Praca, Emerytury i renty
Przywilej dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny. Nie wszyscy o nim wiedzą
Zawody prawnicze
Bezkarni prokuratorzy. Nie mylą się, czy może prawo jest martwe?
Edukacja i wychowanie
Koniec opadających spodni w szkołach. MEN szykuje nowe przepisy
Prawo karne
Drogowe wykroczenie ministra Waldemara Żurka. Policja bada sprawę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama