Platformie może się udać wprowadzenie w życie ustaw zdrowotnych. I to mimo spodziewanego weta prezydenckiego. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że sprzeciw Lecha Kaczyńskiego pomoże odrzucić Lewica.
Jeszcze w lipcu szef SLD Grzegorz Napieralski spotkał się z prezydentem. Obaj mówili o „zbieżności stanowisk w sprawie przekształcenia szpitali w spółki”. Teraz – jak dowiaduje się „Rz” – trwają rozmowy PO i SLD. – Tym razem się dogadamy – przekonuje polityk z władz Klubu Platformy.
– Lewica chce jakichś poprawek, szanse na porozumienie są bardzo duże – dodaje inny polityk partii Donalda Tuska.
– Jeśli nasze poprawki zostaną uwzględnione, zagłosujemy za ustawą – deklaruje także polityk Sojuszu.
Jednak warunki stawiane przez SLD mogą się okazać dla Platformy trudne do przełknięcia. – Chodzi o to, żeby zablokować możliwość prywatyzacji – zdradza postulat „Rz” polityk z władz Sojuszu.
Lewica chce zaproponować, by właścicielami majątku szpitali nadal pozostawały samorządy. – Spółka faktycznie byłaby pozbawiona majątku, zajmowałaby się zarządzeniem szpitalem. Gdyby upadła, działalność medyczna nadal byłaby prowadzona, bo to do samorządu należałyby zarówno budynek, jak i sprzęt w szpitalu – mówi Elżbieta Streker-Dembińska z SLD, wiceszefowa Komisji Zdrowia.
Czy Platforma może taką propozycję zaakceptować? – Nie bardzo rozumiem, o co chodzi. Żeby spółka w ogóle powstała, musi przecież dysponować majątkiem – ocenia wiceszef Klubu PO Waldy Dzikowski.
Pomysł Lewicy krytykują także dyrektorzy szpitali. – Powstałyby spółki kapitałowe pozbawione kapitału! Co chwila ogłaszałyby upadłość. System byłby szalenie niestabilny. A o żadnym kredycie na inwestycje nie byłoby nawet mowy, bo jaki bank pożyczy pieniądze spółce bez majątku – dziwi się Jarosław Kozera, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Służby Zdrowia.
[wyimek]Wstępne warunki SLD to blokada majątków szpitali i dobrowolne przekształcenia[/wyimek]
Ale Streker-Dembińska odpowiada: – To nie jest przeszkoda. Kredyt może przecież poświadczyć samorząd.
SLD chciałby też, by przekształcenie szpitali w spółki było dobrowolne, a nie – jak proponuje PO – obowiązkowe. – O tym, które z tych poprawek będziemy zgłaszać w czasie drugiego czytania ustaw, zdecyduje klub – podkreśla Streker-Dembińska.
A Klub SLD jest w tej sprawie podzielony. – Z jednej strony boimy się, że PiS nas oskarży o dokonanie z PO prywatyzacji. Z drugiej nie chcemy głosować z PiS i mieć powtórki z ustawy medialnej – tłumaczy polityk Sojuszu.
Szef klubu Wojciech Olejniczak jest bardziej przychylny ustawom PO niż szef partii Grzegorz Napieralski. – Ale obaj są zgodni, że trzeba wprowadzić tę reformę. To nie jest tak strategiczna różnica jak w przypadku ustawy medialnej – zauważa polityk Sojuszu.
Na razie negocjacjami z PO zajmuje się Olejniczak. – Pracuje z posłami z komisji i rozmawia z Platformą – przyznaje nasz rozmówca. – Ale ostateczne stanowisko będzie należeć do zarządu partii i klubu.
Jak się dowiedzieliśmy, kierownictwo SLD ma je ustalić we wtorek, jeszcze przed drugim czytaniem ustaw. – Możemy wszystkich zaskoczyć i postawić jeszcze pewne warunki. Przede wszystkim bardzo poważnych gwarancji rządowych i parlamentarnych blokujących prywatyzację – zapowiada osoba zbliżona do władz SLD.
Poprawki do ustawy zgłosi też PO. Mają złagodzić krytykę związków zawodowych. Przykład? Minister zdrowia nadal będzie określał, ile pielęgniarek ma pracować w szpitalu. Posłowie wycofają się też z rozwiązania, które budziło największe wątpliwości konstytucjonalistów. – Musimy zrezygnować z przyznania przekształcającym się szpitalom dwuletniej ulgi w podatku CIT. Nie pozwala na nią prawo – mówi Jarosław Katulski z PO.
Z sondażu GfK Polonia dla „Rz” wynika, że większość Polaków chce, by o prywatyzacji służby zdrowia decydować w referendum. Tylko wśród osób z wyższym wykształceniem przeważają przeciwnicy głosowania w tej sprawie.
Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki zapowiedział, że Lech Kaczyński zawetuje ustawy, jeśli PO nie zgodzi się na referendum.