Koniec walki o reprywatyzację podwarszawskich Michałowic oraz części gminy Raszyn. W poniedziałek Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie korzystne dla mieszkańców. Wyrok będzie miał jednak znacznie szerszy społeczny zasięg.

– Wygląda na to, że może zmienić się linia orzecznicza i będą stosowane ostrzejsze przesłanki przy badaniu roszczeń ws. nieruchomości zabranych na podstawie dekretu o reformie rolnej – uważa Stefan Jacyno, adwokat oraz współwłaściciel kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Inni prawnicy mówią wprost.

– W Polsce skończyła się reprywatyzacja i obawiam się, że większości spraw reprywatyzacyjnych też nie ma – w związku z tym wyrokiem oceniła po wyroku NSA pełnomocniczka spadkobierców.

Czytaj także: Arystokraci chcą milionów za Michałowice i Raszyn

 

To parcele, a nie pole

NSA badał 29 skarg m.in. mieszkańców Michałowic, rzecznika praw obywatelskich, gminy Raszyn powiatu pruszkowskiego. Żądano w nich uchylenia niekorzystnej decyzji ministra rolnictwa i rozwoju wsi oraz wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. W decyzji i wyroku stwierdzono nieważność dwóch orzeczeń z 1948 r.: wojewody warszawskiego i ówczesnego ministra, w sprawie przejścia dóbr rodu Grocholskich na cele reformy rolnej. To 168 ha ziemi.

Dziś na tym terenie są domy mieszkańców Michałowic, szkoła, przedszkole, kościół i rynek. Przez gminę Raszyn przebiegają głównie drogi.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

W 2001 r. spadkobiercy Barbary Grocholskiej wystąpili o zwrot nieruchomości, a gdzie to niemożliwe – o odszkodowania. Ich zdaniem władze PRL bezpodstawnie przejęły ziemie. Jeszcze przed drugą wojną światową grunt podzielono na parcele budowlane. Nie była to więc ziemia rolna.

W 2013 r. minister rolnictwa wydał decyzję po myśli spadkobierców, ale dopiero pod wpływem dwóch orzeczeń WSA. W uzasadnieniu decyzji wskazał m.in., że faktycznie dla tych dóbr przed drugą wojną światową zatwierdzono plany parcelacyjne. Na ich podstawie ziemia rolna Grocholskich miała być podzielona na działki budowlane. Oznacza to, że utraciła ona charakter rolny, a tym samym nie mogła być majątkiem ziemskim, o którym mówi dekret o reformie rolnej.

Podobnego zdania był w 2016 r. WSA, który wydał trzeci wyrok w tej sprawie. W orzeczeniach z 1948 r. doszukał się m.in. rażącego naruszenia prawa. I to ten wyrok w poniedziałek badał NSA.

Minęło przecież 70 lat

Takiej sprawy w NSA jeszcze nie było. Tłumnie przybyli mieszkańcy zagrożeni reprywatyzacją, prawnicy oraz samorządowcy. Rozprawa odbywała się w trzech różnych salach. Na korytarzach zamontowano telebimy.

Większość zarzutów podnoszona w skargach była do siebie podobna.

– Ani minister rolnictwa, ani WSA nie dostrzegli, że przez 70 lat wiele razy dochodziło do obrotu nieruchomościami na spornym terenie. Doszło więc do nieodwracalnych skutków prawnych – mówiła w poniedziałek w NSA Barbara Błońska z Biura RPO.

Nie zgodziła się z WSA, że orzeczenia z 1948 r. miały charakter czysto deklaratoryjny, a do przejęcia majątku Grocholskich doszło z mocy prawa na podstawie dekretu o reformie rolnej.

Przed NSA bronili swych racji także mieszkańcy, którzy nie mają tytułu prawnego do spornych gruntów. Kilkanaście osób wystąpiło do sądów o ich zasiedzenie.

– Mój klient wystąpił do sądu. Zasiedzenie należy się mu z mocy prawa. Niestety, sąd cywilny zawiesił postępowanie do czasu rozstrzygnięcia sprawy w NSA. Podobnie jest w innych postępowaniach o zasiedzenie – tłumaczyła adwokat Ewa Meresińska-Sas.

Na rozprawie byli również prawnicy spadkobierców rodu Grocholskich.

– Nie chcemy nikomu odbierać własności. Naszym celem jest jedynie doprowadzenie do stwierdzenia nieważności orzeczeń z 1948 r., a następnie rozpoczęcie dalszych etapów postępowania reprywatyzacyjnego – zapewniała adwokat Anna Graboś.

Idzie nowe

Takiego orzeczenia NSA nikt się nie spodziewał. Sąd zdecydował się uchylić decyzję ministra rolnictwa i wyrok WSA. Oddalił też część skarg, w tym skargę RPO. Skargi osób, które czekają w sądzie na zasiedzenie, sąd administracyjny uznał za niedopuszczalne, ale to nie przesądza o losie ich spraw cywilnych, które teraz będą odwieszone.

Według sędziego NSA Jana Pawła Tarno już w 1990 r. Trybunał Konstytucyjny, mówiąc o problematyce reformy rolnej, wskazywał, że „intencją ustawodawcy było przeznaczenie na cele reformy rolnej nieruchomości lub ich części, które są – lub mogą być – wykorzystane do prowadzenia działalności wytwórczej w rolnictwie". Gruntów nie przejęto więc z rażącym naruszeniem prawa – uznał NSA.

sygnatura akt: I OSK 1279/18