Pozwolenie wojewoda przywrócił deweloperowi 7 października. Orco obiecywało wówczas, że w ciągu dwóch, maksymalnie trzech miesięcy robotnicy wrócą na budowę. Tymczasem z firmami, które 17-piętrowy kikut mają przekształcić w 54-piętrowy apartamentowiec, wciąż się toczą negocjacje.
– Znaczenie Złotej 44 dla całego Orco jest tak duże, że wszystkie ustalenia muszą być precyzyjne – tłumaczy dyrektor marketingu i sprzedaży Orco Alicja Kościesza. – Jest to ogromne przedsięwzięcie inwestycyjne i każdy szczegół musi być dopięty „na ostatni guzik”.
A na to potrzeba czasu.
Jeszcze niedawno prezes Orco Jean Francois Ott wyliczał, że każdy dzień przestoju na budowie to dla dewelopera ok. 45 tys. zł straty. – Chcemy je rozpocząć jak najszybciej nie tylko dlatego, że przestój powoduje koszty, ale także ze względu na to, że Warszawa czeka na tę wieżę – mówi Alicja Kościesza.
Generalny wykonawca ma być wyłoniony w ciągu najbliższych dni. Czy to oznacza, że jeszcze w tym roku na budowę wrócą dźwigi?
– Bardzo byśmy chcieli, aby tak się stało – mówi Alicja Kościesza. – Trudno nam to jednak zagwarantować, do końca roku pozostało zaledwie kilka tygodni. Z pewnością jednak jeszcze w tym roku na placu budowy zacznie się zauważalny ruch.
Elewacja budynku ma być gotowa na mistrzostwa Euro 2012. Deweloperowi kibicują w tym urzędnicy i radni. – Ten wieżowiec, dzieło światowej sławy architekta Dawida Liebeskinda, znacznie uatrakcyjni krajobraz Warszawy, będzie co pokazać zagranicznym turystom – mówi przewodniczący śródmiejskiej Komisji Ładu Przestrzennego Grzegorz Walkiewicz. – Chcielibyśmy, żeby prace ruszyły też przy innych szkieletach, których w Śródmieściu jest kilka.