To sedno wyroku Sądu Najwyższego w dość nietypowej sprawie o podział majątku wspólnego i zniesienie współwłasności nieruchomości z domem – najdroższego składnika majątku, który małżonkowie nabyli jeszcze przed ślubem.

Sąd Okręgowy w Legnicy zmienił istotnie postanowienie sądu rejonowego, przyznając całą nieruchomość na wyłączną własność byłej żonie – wnioskodawczyni w tej sprawie, a byłemu mężowi zasądził od niej spłatę.

Mężczyzna odwołał się do Sądu Najwyższego, zarzucając SO błędne nieuwzględnienie jego roszczenia o wynagrodzenie za wyłączne korzystanie przez małżonkę z ich wspólnej nieruchomości po tym, jak ją opuścił. Sąd uznał, że mężczyzna nie podjął czynności procesowych mających na celu przywrócenie jego współposiadania nieruchomości. Sam zainteresowany wskazywał, że jego wyprowadzka ze wspólnego domu nie oznaczała zgody na wyłączne korzystanie z niego przez żonę. Mężczyzna chciał, by to jemu sąd przyznał nieruchomość, ponadto żądając jej wynajmowania i podziału zysków z tego tytułu.

Czytaj więcej

Najmniej małżeństw i najwięcej intercyz w historii. Będzie ich 100 tys. rocznie

Gdy domu nie da się podzielić, sąd może przyznać go jednemu z małżonków

SN nie uwzględnił jego skargi kasacyjnej, wskazując, że SO uwzględnił dotychczasowy sposób korzystania z nieruchomości, jej funkcję mieszkaniową, sytuację życiową i majątkową stron oraz możliwość dokonania spłaty. A w orzecznictwie SN przyjmuje się, że zgodnie z art. 212 § 2 kodeksu cywilnego, gdy rzecz nie daje się podzielić, sąd może przyznać ją na własność jednemu ze współwłaścicieli z obowiązkiem spłaty pozostałych, co wymaga uwzględnienia całokształtu okoliczności konkretnej sprawy. Ingerencja kasacyjna może być uzasadniona zwłaszcza wtedy, gdy podział jest oczywiście wadliwy, czego w tej sprawie nie wykazano.

Co się tyczy oddalenia roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie z nieruchomości wspólnej wyłącznie przez wspólniczkę, to już w uchwale siedmiu sędziów z 19 marca 2013 r. (sygn. akt: III CZP 88/12) SN przyjął, że współwłaściciel może żądać od innego współwłaściciela wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy, jeżeli korzystanie to prowadzi do wyłączenia go z współposiadania, co narusza art. 206 k.c. Konieczne jest zatem ustalenie, czy drugi współwłaściciel rzeczywiście manifestował chęć współposiadania lub korzystania z rzeczy i czy realizacja tego uprawnienia została mu uniemożliwiona.

Czytaj więcej

Kredyt za wspólny dom obciąża oboje małżonków także po rozwodzie

Naruszenia zarzucane w skardze kasacyjnej muszą być oczywiste

– SO uwzględnił zaś dobrowolne opuszczenie nieruchomości przez mężczyznę i niepodejmowanie przez niego przez dłuższy czas działań zmierzających do odzyskania dostępu do niej i wykonywania współposiadania. A to, czy jego pismo, w którym domagał się od byłej żony opuszczenia nieruchomości w związku z zamiarem jej wynajęcia, było dostateczną manifestacją woli ponownego wykonywania uprawnień współwłaściciela i czy ich realizacja została mu uniemożliwiona, wymagałaby dalszej analizy okoliczności sprawy, ale już sama potrzeba takiej oceny wyklucza uznanie zarzucanych naruszeń za oczywiste – stwierdził w uzasadnieniu sędzia Tomasz Szczurowski.

Sygnatura akt: I CSK 286/25

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Małgorzata Woźniak, adwokat

Orzeczenie Sądu Najwyższego pokazuje, że samo opuszczenie wspólnej nieruchomości nie oznacza rezygnacji z praw współwłaściciela. Może jednak mieć istotne znaczenie dla oceny roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie z nieruchomości przez drugiego współwłaściciela. Zgodnie z art. 206 k.c. decydujące jest to, czy współwłaściciel rzeczywiście chciał wykonywać prawo do współposiadania, a drugi współwłaściciel mu to uniemożliwił. To orzeczenie nie ustanawia więc zasady, że wyprowadzka pozbawia prawa do rozliczeń. Podkreśla natomiast znaczenie aktywnego manifestowania woli korzystania z własności.