Wynika to z faktu, że jest to rozporządzenie, a tego rodzaje regulacje wchodzą w życie bez wymogu ich wdrażania w ramach krajowych systemów legislacyjnych, jak to miejsce w przypadku dyrektyw. Zatem MiCA winna być respektowana również w Polsce. Czy tak jest – tak i nie. Czasami prawidłowe działanie rozporządzenia wymaga dodatkowego uchwalenia krajowych przepisów ustanawiających lokalne instytucje, reguły, stawki opłat etc., czego nie można zrobić na poziomie unijnym. Tak właśnie było w odniesieniu do MiCA i stąd konieczność (potrzeba) uchwalenia ustawy (regulacji) wykonawczej, która określałaby:

1)     wyznaczenie krajowego organu nadzoru (nadzorcy) nad rynkiem kryptoaktywów;

2)     procedury wydawania zezwoleń do funkcjonowania na rynku kryptoaktywów, zwłaszcza tzw. licencji dla podmiotów CASP (Crypto Asset Service Provider);

3)     taryfikator kar i sankcji za naruszenie prawa (o charakterze administracyjnym i/lub karnym);

4)     instrumentarium walki z oszustami rynkowymi (narzędzia interwencji rynkowej i blokady administracyjne);

5)     przepisy przejściowe i dostosowawcze (głównie zasady i prawa podmiotów, które działały na rynku przed pełnym wejściem w życie MiCA);

6)     dostosowanie krajowego prawa, zwłaszcza cywilnego i podatkowego.

MiCA pozostawia państwom członkowskim określoną przestrzeń regulacyjną, ale wyraźnie wymaga ustanowienia m.in. właściwych organów, krajowych przepisów dotyczących sankcji oraz odpowiednich procedur administracyjnych. Pozostałe kwestie, takie jak podatki czy szczegółowe regulacje cywilnoprawne, należą w większym stopniu do kompetencji krajowego ustawodawcy.

Obecnie Polska pozostała jako jedyny kraj w Unii Europejskiej, który nie posiada krajowej ustawy wykonawczej. Zatem brak stosownej regulacji oznacza, że nie ma wszystkich wyżej wymienionych ustaleń. Jednak rozporządzenie MiCA obowiązuje, a przy zachowaniu zasady paszportyzacji procesu licencyjnego dla instytucji finansowych w ramach Unii Europejskiej (szerzej EOG) podmioty, które uzyskały licencje CASP w innych krajach, mogą działać także w Polsce.

W uproszczeniu można powiedzieć, że w Polsce obowiązują przepisy ruchu drogowego, mogą przyjeżdżać samochody z innych krajów, ale na drogach nie spotkasz policji. Czy czujesz się bezpiecznie?

Obecny paraliż legislacyjny oznacza konkretne i dotkliwe konsekwencje dla rynku oraz przedsiębiorców (obecnego stanu i perspektyw rozwoju), a w szczególności:

1)     Niemoc licencyjną KNF- organu wskazywanego w zawetowanych ustawach jako licencjodawca CASP (brak możliwości uzyskania zezwolenia).

2)     Prawną próżnię dla dotychczasowych podmiotów operujących na rynku kryptoaktywów VASP (Virtual Asset Service Provider) - wygasł stary status z końcem czerwca 2026 r. Z początkiem lipca 2026 roku nieodwołalnie skończył się unijny okres przejściowy (ważności) dla dotychczasowych, polskich wpisów do rejestru podmiotów uprawnionych do obrotu na rynku kryptoaktywów (VASP). Polskie kantory i giełdy kryptowalut działające na tamtych zasadach, jeśli nie uzyskały licencji CASP w innym kraju UE, straciły prawo do legalnego świadczenia usług.

3)     Przymus ucieczki polskich firm za granicę. Do dalszego funkcjonowania muszą przenosić się do innych państw (np. na Litwę, Łotwę, Maltę do Estonii czy Słowacji). Tam wymagany jest dość kosztowny i skomplikowany (środowisko innej jurysdykcji, inny język etc.) proces licencjonowania CASP, umożliwiający świadczenie usług na terenie UW, w tym z powrotem w Polsce, by móc obsługiwać polskich klientów. Zdecydowana większość podmiotów zarejestrowanych dotychczas jako VASP (w grudniu 2024 było ich aż 1691, a do maja 2026 r. wykreślono 652) nie podjęła tego zadania. Nie wszystkie one były aktywne, ale i tak przytoczona skala polskiego rynku kryptoaktywów robiła wrażenie. Obecnie tylko bardzo (powtórzę bardzo) nielicznym się to udało jak np. giełdzie Kanga Exchange – uzyskać licencję CASP na Łotwie (poprzednio rejestracja w Belize), czy Ari10 (bramki płatnicze i rozwiązania dla kantorów kryptowalutowych) w Holandii (poprzednio w polskim Rejestrze Działalności w Zakresie Walut Wirtualnych RDWW). Zatem brak ustawy prawie zbił polski rynek.

4)     Przejmowanie rynku przez zagraniczny kapitał. Obce platformy (posiadające licencje z innych państw UE) bez większych przeszkód i w pełni legalnie mogą teraz przejmować polskich użytkowników.

5)     Utrwala się brak zaufania ze strony sektora bankowego wobec rynku kryptoaktywów. Ta cyfrowa branża w Polsce nie ma jasnego statusu prawnego i krajowego nadzorcy, więc polskie banki, pomne negatywnych doświadczeń z lat ubiegłych, uprzednich ostrzeżeń KNF i obecnej atmosfery wokół giełdy Zondacrypto, odmawiają otwierania rachunków bankowych podmiotom związanym z kryptoaktywami (nawet tym, które wracają do Polski z licencją paszportowaną z innego kraju UE).

6)     Brak krajowego nadzoru nad rynkiem rodzi poważne obawy o bezpieczeństwo polskich klientów, którzy w pełni mogą korzystać z usług zagranicznych podmiotów posiadających licencje CASP wydane w innych krajach. Dla przypomnienia giełda Zondacrypto była zarejestrowana i nadzorowana w Estonii, choć jeszcze w starym reżimie prawnym.

Dodatkowo pojawia się groźba nałożenia kar (wszczęcie procedury naruszeniowej - infringement procedure) przez Komisję Europejską z powodu braku ustawy wdrożeniowej do MiCA.

Należy jeszcze dodać ogromne koszty utraty reputacji dla Polski, jako ośrodka pretendującego do bycia centrum finansowym nowej generacji. Szczycimy się jednym z najwyżej zaawansowanych technologicznie sektorów bankowych. Także polskie rozwiązania w dziedzinie płatności cieszą się wręcz światowym uznaniem. Polski BLIK podawany jest jako sztandarowy przykład bezpieczeństwa i wygody, zwłaszcza w transakcjach on-line’owych. Ale jak prowadzić biznes w tak nieprzewidywanych warunkach regulacyjnych, brutalnej walki politycznej kosztem gospodarki, zwłaszcza wobec ostrej konkurencji innych krajów chcących przyciągnąć inwestycje, szczególnie te powiązane z innowacjami finansowymi.  

Czy w tych okolicznościach, wobec powyższych konsekwencji, propozycje rządowe okazały się tak fatalne, że mniejszym złem było ich zawetowanie? Zdecydowanie nie. Niemniej należy wskazać na pewne wątpliwości dotyczące przedkładanych i zablokowanych projektów.   Krytyka zapisów rządowych dotyczyła tzw. gold-plating’u, czyli zjawiska nadmiernej regulacji polegającej na zwiększaniu krajowych obostrzeń wykraczających daleko poza ramy przyjęte przez organy Unii Europejskiej. Trzeba jednak dodać, że nie zawsze ostrzejsze (bardziej restrykcyjne) regulacje muszą być z definicji gorsze. Zatem, czy w tym przypadku tak było – tak i nie, ale podejście do tego zagadnienia powinno być bardziej zniuansowane.

Zatem jakie przepisy wyraźnie przekraczały unijne minimum lub rynkowe standardy w innych krajach:   

1)     Wysokie opłaty nadzorcze

Unijne rozporządzenie wymaga jedynie zapewnienia finansowania dla organu nadzorczego. Polskie projekty poszły relatywnie daleko, nakładając na emitentów tokenów i dostawców usług (CASP) wysokie pułapy możliwych opłat.  Wprowadzenie tak wysokich, ewentualnych obciążeń zagrażało rentowności mniejszych podmiotów. Z innej strony dla przypomnienia, wcześniej prawie nikomu nie przeszkadzało, że to banki de facto sfinansowały miliardowe płatności z BFG na rzecz upadłych SKOK-ów.

2)     Dyskrecjonalne uprawnienia KNF do blokowania kont

MiCA wymaga ustanowienia skutecznych mechanizmów zapobiegania i wykrywania nadużyć na rynku kryptoaktywów. Polski ustawodawca chciał przyznać Przewodniczącemu KNF dodatkowe instrumenty interwencyjne. Uchwalona 15 maja 2026 r. ustawa przewidywała, że w przypadku uzasadnionego podejrzenia określonych naruszeń przepisów MiCA dotyczących m.in. wykorzystywania informacji poufnych lub manipulacji na rynku można byłoby żądać od dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów blokady rachunku kryptoaktywów albo rachunku pieniężnego na okres do 96 godzin, a nawet przedłużenia blokady lub wstrzymania określonej transakcji na czas oznaczony, nie dłuższy niż sześć miesięcy.

Rozwiązanie to budziło wątpliwości ze względu na zakres uznania organu nadzoru i brak uprzedniej kontroli sądowej. Z drugiej strony MiCA pozostawia państwom członkowskim istotną przestrzeń w zakresie sposobu wykonywania kompetencji nadzorczych: art. 94 przewiduje możliwość bezpośredniego wykonywania uprawnień przez właściwy organ, a odwołanie do sądu jest wymagane w zakresie, w jakim wynika to z prawa krajowego.

Uznaniowość KNF może budzić niepokój, ale w przypadku działalności on-line 24/7/365 interwencja musi być wręcz błyskawiczna.

3)     Wprowadzenie krajowego Rejestru Domen Blokowanych

Propozycja ta oznaczała stworzenie i prowadzenie przez UKNF czarnej listy stron internetowych (domen), do których dostawcy internetu (ISP) mieliby obowiązek odcinać dostęp w ciągu 48 godzin. Na listę trafiałyby podmioty świadczące usługi bez wymaganej licencji CASP. MiCA rekomenduje współpracę z dostawcami usług i system ostrzeżeń, nie narzucając tak ostrego systemu cenzury sieciowej na poziomie krajowym.

4)      Dublowanie procedur informacyjnych i whitepapers

Unia Europejska wprowadziła spójny, jednolity dla wszystkich państw system zatwierdzania i publikacji dokumentów informacyjnych (tzw.  whitepapers). Polska ustawa rozszerzała te wymogi (także sprawozdawcze). Niestety ta bolączka dotyka całego sektora finansowego. Stosowanie zasady proporcjonalności dalej pozostaje w sferze deklaracyjnej i postulatów, a nie realnych działań.  

5)     Nieproporcjonalnie wysokie sankcje administracyjne i karne

Kary finansowe drastycznie przekraczały minimalne unijne widełki oraz wysokie sankcje prawa karnego (zwłaszcza pozbawienia wolności) nawet za uchybienia o charakterze czysto administracyjnym.

Naczelnym zadaniem polityki państwa winno być stworzenie jak najlepszych warunków dla rozwoju gospodarczego, w tym rynków finansowych. Oczywiście ten rozwój powinien być w miarę jak najbezpieczniejszy, ale bez zbędnego krępowania inicjatywy przedsiębiorców. Rynek kryptoaktywów wkracza do sfery finansów za sprawą innowacji, nowych technologii. Kierunku tego nie zatrzymamy. Polska stoi przed koniecznością dostosowania i w dużym stopniu to się dzieje, np. kształcimy specjalistów w dziedzinie fintech-ów, technologii blockchain, czy innych innowacji finansowych. Jeśli jednak nie będzie odpowiednich regulacji, to nie ma co liczyć na poważne przedsięwzięcia, a problemy o charakterze aferalnym mogą być jeszcze większe.

Opinia Partnera