Chodzi o blok z wielkiej płyty z 44 mieszkaniami przy u. Hirszfelda na warszawskim Ursynowie. To budynek Spółdzielni Mieszkaniowo-Budowlanej „Imielin”. W internecie krążą zdjęcia i filmy pokazujące ściany ze szczelinami, do których można wsunąć dłoń. Instytut Techniki Budowlanej (ITB) ustalił przyczynę ich powstania.
– Pojawiające się zjawiska pęcznienia lub skurczu gruntów wywołują nierównomierne osiadanie budynku. Budowa w sąsiedztwie tunelu drogi ekspresowej S2, występujące zmiany klimatyczne, coraz częstsze okresy przesuszeń, ale również inne czynniki antropogeniczne mogą wpłynąć na intensywność tego procesu. Badania geotechniczne wykazały, że problem ten występuje właśnie w obszarze uszkodzonej konstrukcji klatki schodowej. Dla uspokojenia mieszkańców innych budynków z wielkiej płyty na Ursynowie czy w innych miejscach w Polsce powiem, że jest to problem incydentalny. Stykam się z nim drugi raz w swojej pracy, a zajmuję się wielką płytą już od 30 lat – mówi dr inż. Jarosław Szulc, kierownik Pracowni Konstrukcji Budowlanych ITB.
Czytaj więcej:
Widać, że tam, gdzie instytucja pełnomocnictwa była wykorzystywana jako narzędzie w wojnie o przejęcie władzy w spółdzielni mieszkaniowej, nowe pra...
Pro
Co zrobiła spółdzielnia mieszkaniowa?
Szczeliny nie powstały wczoraj.
– Pierwsze skargi mieszkańców trafiły do spółdzielni w 2009 r., a według mojej wiedzy, dopiero mniej więcej dwa lata temu spółdzielnia postanowiła coś z tym problemem zrobić. Z relacji mieszkańców wynika, że długo byli lekceważeni. Rozgłos sprawił, że Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego (PINB), który wiosną dał spółdzielni rok na remont, nagle kazał odciąć gaz i nakazał opuszczenie budynku – zauważa Maciej Antosiuk, radny dzielnicy Ursynów.
Prezes spółdzielni, Rafał Januszkiewicz zapewnia, że problemu nie lekceważono. Spółdzielnia, zgodnie z zaleceniami ekspertów, wzmocniła ściany, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. W związku z tym w latach 2024-25 wykonano kolejne ekspertyzy, które w odmienny sposób identyfikowały problem i jego rozwiązanie. Spółdzielnia wykonała zalecenia jednej z nich – ITB.
– Żaden z rzeczoznawców nie wskazywał wówczas na realne ryzyko nagłego pogorszenia się warunków bezpieczeństwa budynku. Po stwierdzeniu postępującego charakteru pracy elementów konstrukcyjnych budynku, wiosną 2026 r. zarówno eksperci, jak i nadzór budowlany nakazali spółdzielni wykonać remont w ciągu roku. Ponieważ jest to bardzo skomplikowany i kosztowny zakres prac, wymagający dodatkowo sporządzenia projektu i uzyskania pozwolenia na budowę, rozpoczęliśmy poszukiwania podmiotów mogących zapewnić wykonanie naprawy w sposób kompleksowy, rzetelny i skuteczny. Nakaz opróżnienia budynku zastał nas w trakcie negocjacji z zainteresowanymi firmami – tłumaczy prezes Januszkiewicz.
Czytaj więcej
Mieszkańcy pękającego bloku przy ul. Hirszfelda na warszawskim Ursynowie znaleźli się w dramatycznej sytuacji po decyzji Powiatowego Inspektoratu N...
Nadzór budowlany: Trzeba się wyprowadzić z mieszkania
Spółdzielnię i mieszkańców postanowienie nadzoru zaskoczyło. Wcześniejsze decyzje PINB i wykonana kilka miesięcy temu ekspertyza ITB pozwalały myśleć, że sytuacja jest poważna, ale nie beznadziejna.
Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego dla m.st. Warszawy, Oksana Krak, wyjaśnia „Rzeczpospolitej”, że 26 czerwca 2026 r., podczas kolejnej kontroli, stwierdzono, że istniejące rysy uległy powiększeniu i pojawiły się nowe. Dodatkowo w jednym z mieszkań doszło do rozsunięcia elementów prefabrykowanych ścian. To wówczas inspektorzy stwierdzili, że „budynek bezpośrednio zagraża zawaleniem”. W związku z tym jeszcze tego samego dnia PINB wydał decyzję zakazującą jego użytkowania do momentu usunięcia wad.
Spółdzielnia zapewniła mieszkańcom hotel, a przez media społecznościowe przetacza się burzliwa dyskusja, jak mogło dojść do tej sytuacji i kto jest temu winny.
Czytaj więcej:
Spółdzielnie są przeciwne kadencyjności zarządów. Uważają też, że jawność „wystawia je na tacy” konkurencji deweloperskiej i czyni łatwymi ofiarami...
Pro
– Nie możemy mówić o katastrofie, bo ona z definicji jest zdarzeniem nagłym i gwałtownym, a tu, jak wynika z doniesień, mamy do czynienia z postępującą przez lata degradacją budynku. W spółdzielniach, które ja znam do udziału w corocznym przeglądzie technicznym zaprasza się przedstawicieli budynków, którzy mogą zgłaszać do protokołu potrzebne naprawy czy remonty. Pytanie, czy takie zgłoszenia były? – zastanawia się Hanna Milewska-Wilk, ekspertka od spółdzielczości mieszkaniowej Instytutu Rozwoju Miast i Regionów.
Co na to prawo budowlane?
– Prawo budowlane w art. 62 nakłada na właściciela lub zarządcę obowiązek przeprowadzania kontroli obiektu budowlanego, w tym corocznej kontroli okresowej – wyjaśnia Piotr Jarzyński, prawnik z Kancelarii Prawnej Jarzyński & Wspólnicy, wiceprzewodniczący Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej.
– Osoba, która ją przeprowadza, powinna w protokole umieścić informację o koniecznych do przeprowadzenia naprawach. Jeśli dotyczą one uszkodzeń oraz braków, które mogłyby spowodować zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, a w szczególności katastrofę budowlaną, to kopię protokołu należy bezzwłocznie przesłać do organu nadzoru budowlanego. Ten z kolei zobowiązany jest do bezzwłocznego przeprowadzenia kontroli obiektu budowlanego w celu potwierdzenia usunięcia stwierdzonych uszkodzeń oraz uzupełnienia braków. Właściciel, zarządca lub użytkownik obiektu budowlanego są obowiązani w czasie lub bezpośrednio po przeprowadzonej kontroli usunąć stwierdzone uszkodzenia oraz uzupełnić braki – dodaje, zastanawiając się, czy w przypadku tego budynku kontrole zostały przeprowadzone rzetelnie, czy sporządzono protokoły i zawiadomiono nadzór budowlany.
– Jeśli tak, to czy nadzór budowlany sprawdził, czy wykonano potrzebne prace. Nie mamy do czynienia z katastrofą budowlaną, a ludzie muszą się wyprowadzić ze swoich mieszkań, bo stan budynku stanowi dla nich zagrożenie, które może być wynikiem albo długoletnich zaniedbań albo nieprawidłowości przy sporządzaniu dokumentów – zaznacza ekspert.
Czytaj więcej:
Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie kilku zmian do projektu nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i prawa spółdzielczego – mówi Tomasz...
Pro
Nieprzeprowadzenie wymaganych prawem budowlanym kontroli czy niewysłanie protokołu do nadzoru budowlanego może być ukarane grzywną. Kto nie usuwa niebezpiecznych dla ludzi uszkodzeń podlega karze aresztu albo karze ograniczenia wolności, albo karze grzywny.
Zapłacą członkowie spółdzielni
Prezes Januszkiewicz zapewnia, że wszystkie przeglądy i zalecenia były wykonywane. Przed spółdzielnią najtrudniejsze zadanie – doprowadzenie budynku do stanu, który pozwoli na powrót mieszkańców. Poza znalezieniem wykonawcy wyzwaniem jest sfinansowanie remontu.
– Spodziewany koszt to z pewnością kwota siedmiocyfrowa. Źródła finansowania to fundusz remontowy, potencjalna dotacja w postaci premii remontowej oraz kwota z polisy ubezpieczeniowej. Rozmawiamy z naszym towarzystwem ubezpieczeniowym, zgłosiliśmy szkodę, otrzymaliśmy zapewnienie wsparcia, ale nawet zakładając jak najdalej idące zrozumienie i chęć pomocy, to kwoty z ubezpieczenia nie będą mocno znaczące w kontekście kosztów całkowitych. Aktualnie rozważamy ubieganie się o pożyczkę z premią remontową z BGK – wylicza prezes spółdzielni.
Hanna Milewska-Wilk radzi mieszkańcom, by przejrzeli swoje polisy ubezpieczenia mieszkania.
– Na pewno można z nich pokryć część kosztów remontu, ponieważ to nie jest tak, że całość jest po stronie spółdzielni. Ona odpowiada za konstrukcję i części wspólne, ale spółdzielnia nie ma swoich pieniędzy, z których mogłaby pokryć remont, nie mówiąc o kupnie nowych mieszkań, co postulują niektórzy komentatorzy w mediach społecznościowych. Ten wydatek musieliby pokryć członkowie spółdzielni – wskazuje ekspertka.
– Dodatkowym ograniczeniem jest wydzielenie w 2008 r. funduszy remontowych i przypisanie ich do konkretnego budynku. To oznacza, że remont tego budynku trzeba pokryć z jego funduszu remontowego, a to z pewnością oznacza konieczność znacznego podniesienia wpłat. Na szczęście spółdzielnie mogą się teraz starać o preferencyjny kredyt na remont – zaznacza.
Jej zdaniem prawo nie daje dzisiaj żadnych dodatkowych możliwości.
– Właścicielami majątku są spółdzielcy. Trzeba chodzić na walne zgromadzenia, żeby pilnować swoich spraw, bo stawka jest wysoka. Wybierać kompetentne osoby do rad nadzorczych, bo to zwykle one wybierają i kontrolują zarząd. Nawet jeśli w tej sprawie okaże się, że coś nie zostało dopilnowane, ktoś poniesie odpowiedzialność, to rachunek zapłacą mieszkańcy – radzi Hanna Milewska-Wilk.
Na ostatnim walnym zgromadzeniu obecny zarząd uzyskał absolutorium. Zainteresowanie mieszkańców udziałem w głosowaniach było niewielkie.