W budynku odcięto gaz, a spółdzielnia otrzymała polecenie zabezpieczenia obiektu i uniemożliwienia ponownego wejścia do środka.

Lokatorzy podkreślają, że decyzja została przekazana z dnia na dzień, pozostawiając ich bez czasu na przygotowanie przeprowadzki i znalezienie nowego miejsca do życia.

Zastępca prezesa Spółdzielni Mieszkaniowo-Budowlanej "Imielin" Tomasz Fazan zapowiedział zwrócenie się do inspektora nadzoru budowlanego o ponowne przeanalizowanie, czy konieczna jest ewakuacja wszystkich mieszkańców bloku, ponieważ największe zagrożenie dotyczy tylko jednej klatki. 

Nakaz natychmiastowej ewakuacji bloku na Ursynowie. Lokatorzy nie wiedzą, co dalej

Jak twierdzą mieszkańcy, problemy techniczne budynku nie pojawiły się nagle. Od 2009 roku mieli zgłaszać spółdzielni postępujące pęknięcia ścian oraz pogarszający się stan konstrukcji. W kolejnych latach wykonywano ekspertyzy i pomiary, a budynek zabezpieczano podporami, jednak – według lokatorów – nie doprowadziło to do rozwiązania problemu.

Mieszkańcy wskazują również, że już wcześniej zapowiadano konieczność przeprowadzenia remontu i przygotowania ewentualnej ewakuacji części budynku. Ich zdaniem przez ten czas nie zapewniono odpowiednich lokali zastępczych ani nie opracowano planu działania na wypadek konieczności opuszczenia mieszkań.

Największy problem to brak mieszkań zastępczych

Lokatorzy nie kwestionują samej potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa. Zwracają jednak uwagę na sposób przeprowadzenia całej operacji. Twierdzą, że zaoferowano im jedynie krótkotrwały pobyt w hotelu, który nie rozwiązuje problemu osób starszych, rodzin z dziećmi czy właścicieli zwierząt. Nie wiedzą również, co stanie się z ich dobytkiem i kiedy będą mogli wrócić po pozostawione rzeczy.

Według mieszkańców spółdzielnia miała wiele miesięcy na przygotowanie alternatywnych mieszkań i organizację przeprowadzki. Ich zdaniem działania rozpoczęły się dopiero po wydaniu decyzji przez nadzór budowlany.

Władze SMB Imielin zapewniają, że trwają intensywne działania mające na celu znalezienie lokali zastępczych, ale jak dotąd nie przyniosły one pożądanych efektów. Plany znalezienia ich na Ursynowie nie mogą zostać zrealizowane – dzielnica nie dysponuje zasobami mieszkaniowymi. Prowadzone są rozmowy z firmami zajmującymi się wynajmem mieszkań. Spółdzielnia twierdzi, że lokatorzy nie będą musieli płacić za lokale tymczasowe, bo wydatki zostaną pokryte przez ubezpieczenie SMB obejmujące katastrofy budowlane. 

Niepewność i pytania bez odpowiedzi

Lokatorzy podkreślają, że nadal brakuje konkretnych informacji dotyczących dalszych losów budynku i planowanego remontu oraz zasad finansowania mieszkań zastępczych. Obawiają się również, że po opuszczeniu lokali przez długi czas nie będą mogli do nich wrócić.

Przedstawiciele spółdzielni zapowiadają starania o ponowną analizę decyzji dotyczącej ewakuacji całego budynku oraz prowadzą poszukiwania mieszkań zastępczych. Deklarują również pokrycie kosztów tymczasowego zakwaterowania. Na razie jednak mieszkańcy pozostają w stanie niepewności, próbując znaleźć miejsce do zamieszkania i zabezpieczyć dorobek swojego życia.