Życie w gęsto zabudowanym mieście przynosi mniejsze i większe sąsiedzkie zatargi. Wydawało się, że boisko na warszawskich Bielanach, na które skarżą się sąsiedzi, to jeden z takich przypadków. Sprawa mocno wykracza jednak poza stosunki dobrosąsiedzkie.
Ulica Kolektorska w Warszawie. Plan zagospodarowania przestrzennego „Marymont I” przewiduje w tym miejscu zabudowę mieszkaniową – jedno- i wielorodzinną z nieuciążliwymi usługami.
Między dwoma niewysokimi apartamentowcami jest niewielka działka, której właścicielem jest miasto stołeczne Warszawa – dzielnica Bielany. Na ten miejski skrawek ziemi wychodzą okna jednego z budynków. W czerwcu 2025 r. dzielnica wydzierżawiła tę działkę prywatnemu inwestorowi. – Tuż pod naszymi oknami powstało boisko do koszykówki. Jak się dowiedzieliśmy – bez zgody miasta – alarmują mieszkańcy.
Proszą o anonimowość, boją się bowiem eskalacji konfliktu. – Emitowany hałas dramatycznie zakłóca nasze życie. Dzieci nie mogą się uczyć, my pracować, spać, normalnie funkcjonować. Odbijające się od ścian dźwięki lecą wprost w nasze okna – mówią. Zarząd wspólnoty mieszkaniowej budynku przy Kolektorskiej interweniował w urzędzie dzielnicy.
– Próbowaliśmy rozmawiać także z dzierżawcami, ale nic to nie dało. Któregoś jesiennego dnia na boisku grały cztery osoby, czterema piłkami. Hałas rozsadza nam głowy. Inwestor zamontował też oświetlenie LED. Dzielnica nic z tym nie zrobiła, choć urzędnicy przyznawali nam rację – żalą się. Dziś, jak mówią, mają chwilę spokoju. Na rozgrywki nie pozwala mróz.