- Start programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.” zwiększył zainteresowanie mieszkaniami. W miesiącach poprzedzających wejście w życie tego programu tzw. indeks popytu Metrohouse i Credipass osiągnął dawno nienotowany wynik - ponad 100 pkt – wskazuje Marcin Jańczuk, ekspert sieciowej agencji Metrohouse. – Oznacza to, że po okresie stagnacji potencjalni nabywcy znów stali się bardzo aktywni – wyjaśnia.
Na wynajem
Marcin Jańczuk podkreśla, że beneficjenci programu dopłat o najbardziej popularne lokale muszą rywalizować z nabywcami, którzy kupują nieruchomości w celach inwestycyjnych. – Jak pokazują nasze statystyki, zakupy inwestycyjne stanowią 45 proc. wszystkich transakcji. Dla porównania – w I kw. tego roku było to 44 proc., a w I kw. 2022 r. – 38 proc.
Przyjmuje się, że inwestorzy szukają najczęściej niewielkich mieszkań dwupokojowych, które mogą się stać „idealnym produktem na wynajem”. - Statystyki pokazują jednak nieco inne podejście do zakupów inwestycyjnych. Z transakcji naszych pośredników wynika, że średni metraż mieszkań nabywanych przez zdeklarowanych inwestorów znacznie przekracza 40 mkw. – wskazuje Marcin Jańczuk. - Największe lokale są nabywane we Wrocławiu (56 mkw.), podczas gdy w Krakowie i Łodzi średnia powierzchnia nie przekracza 50 mkw. Prawidłowością w niemal każdym z miast jest wyraźnie niższa od średniej dla danej lokalizacji cena za mkw. mieszkania. To tylko potwierdza fakt, że na rynku wtórnym inwestorzy często poszukują lokali o niższym standardzie lub do remontu, które po doinwestowaniu mogą zyskać wyższą od przeciętnej rentowność – wyjaśnia ekspert Metrohouse.
Czytaj więcej
Na tanim kredycie mogą skorzystać także inwestorzy. Rządowy program dopłat podbija ceny mieszkań i nowych, i używanych. To woda na młyn spekulantów...
Także na kredyt
Marcin Jańczuk dodaje, że pewna grupa inwestorów (8 proc.) kupuje największe mieszkania – powyżej 70 mkw.
- Przyjęło się, że inwestorzy na rynku nieruchomości to w przeważającej części klienci gotówkowi – mówi Jańczuk. – Sprawdziliśmy, jakie kryteria musiałby spełniać potencjalny inwestor, który chciałby kupić takie mieszkanie za pieniądze pożyczone z banku.
Na celownik wzięto gospodarstwo domowe, w którym dwie osoby po 30. roku życia mają umowy o pracę na czas nieokreślony. Klienci biorą standardowy kredyt mieszkaniowy (bez dopłat z programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”), na 25 lat, wyliczony w oparciu o oprocentowanie na poziomie 6,8 proc. (pierwsze 60 miesięcy) Wkład własny wynosi 20 proc. ceny mieszkania.
– W sytuacji, w której inwestor chciałby sfinansować zakup nieruchomości kredytem hipotecznym, musi się liczyć się z comiesięczną ratą kredytu na poziomie co najmniej 1,5 tys. zł (Łódź). W Warszawie i Gdańsku rata wyniesie już ok. 3 tys. zł – wylicza Marek Jackiewicz, ekspert finansowy sieci Credipass. - Dobrą informacją jest to, że rośnie zdolność kredytowa klientów. Abu kupić mieszkanie w Warszawie, w najpopularniejszym dla inwestorów segmencie, zakładając, że zakupu dokonuje para, minimalne zarobki muszą wynosić 7,4 tys. zł na rękę miesięcznie. W Krakowie i Wrocławiu wystarczą zarobki na poziomie ok. 7 tys. zł – podaje.
Przeciętny inwestor
Z analiz Metrohouse wynika, że największą grupę inwestorów stanowią osoby między 40. a 50. rokiem życia – to 37 proc. wszystkich klientów inwestycyjnych. - W mieszkania inwestują też osoby z pokolenia „silver”. Co 10. inwestycyjny zakup lokalu jest dokonywany przez klienta powyżej 60. roku życia – wskazuje Marcin Jańczuk. - Chociaż mogłoby się wydawać, że inwestycje dotyczą największych miast w Polsce, to zakupy inwestycyjne wcale nie są domeną metropolii. Dla wielu inwestorów ceny w Gdańsku, Warszawie czy Krakowie osiągnęły już pułapy, które powodują potrzebę znalezienia niszy na innych lokalnych rynkach, które mogą charakteryzować się nawet wyższą rentownością niż największe miasta.