Scenariusze dla rynku najmu kreśli firma ThinkCo w raporcie „Najem 2030. Kierunki rozwoju najmu mieszkań w Polsce”.
O to, jak będziemy mieszkać za siedem lat, zapytano 75 specjalistów związanych z rynkiem nieruchomości (m.in. eksperci ds. najmu, naukowcy, prawnicy, samorządy). Eksperci odnieśli się do 23 tez (np. „W 2030 r. znacząco spadła presja na posiadanie własnego mieszkania” ), przewidując czy przedstawiony scenariusz jest prawdopodobny, bardzo prawdopodobny, czy też prawdopodobny nie jest.
Bez społecznej presji
Ponad 60 proc. badanych jest przekonanych, że przymus ekonomiczny popchnie Polaków na rynek najmu. Nieruchomość będą w stanie kupić sobie tylko najbogatsi. W perspektywie siedmiu lat osłabnie też społeczna presja na posiadanie własnego mieszkania. Będzie to wynik m.in. wysokich cen nieruchomości – zwłaszcza w dużych miastach – i małej dostępności kredytów hipotecznych.
Jacek Furga, przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Mieszkaniowych Związku Banków Polskich, uważa, że będziemy wynajmować mieszkania z wyboru. - Z wyboru ekonomicznego - podkreśla.
Na razie to własność jest najbardziej pożądana. Aż 89 proc. ankietowanych Polaków preferuje zamieszkanie „na własnym” – wynika z badań Fundacji Rynku Najmu.
- Własność jest kojarzona ze stabilnością, zabezpieczeniem finansowym, wizją pozostawienia po sobie spadku bliskim – tłumaczą autorzy raportu ThinkCo. Preferencje zderzają się jednak z rzeczywistością. Szybko rosnące ceny mieszkań uniemożliwiają zakup nieruchomości coraz szerszej grupie ludzi, zwłaszcza w największych miastach.
Jak wynika z raportu Otodomu i „Polityki Insight”, ok. 80 proc. najemców zdecydowało się na wynajem, nie mogąc mieszkania kupić. Znacznie mniejsza grupa wybierających wynajem kieruje się mobilnością czy niechęcią do zadłużania się.
Ucieczki do średnich miast
Z badań ThinkCo wynika, że najprawdopodobniej już za siedem lat ludzie zaczną przenosić się do średnich miast, gdzie będą mogli sobie pozwolić na wynajem atrakcyjniejszych mieszkań po lepszych stawkach.
– Młodzi ludzie są skłonni wynajmować mieszkanie, dopóki nie mają dzieci i nie wchodzą w sformalizowane związki. To nie jest obecny trend, tylko obserwowana od dawna prawidłowość – mówi Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics. - Już dziś przybywa jednoosobowych gospodarstw domowych. Później i rzadziej decydujemy się na zawieranie małżeństw i wychowywanie dzieci. Ta tendencja zmniejsza presję na wiązanie się z jednym miejscem czy budowanie majątku dla potomków. Można się spodziewać się, że w przyszłości będziemy współlokatorami dłużej niż dziś.
Koniec dominacji własności
Autorzy raportu ThinkCo podkreślają, że popyt na wynajem nakręcać będą jednak nie tylko przymusowi lokatorzy, ale i dobrowolni najemcy, a także migranci. Wierząc w rozwój rynku, w Polsce zaczęli się meldować komercyjni operatorzy najmu instytucjonalnego. Mieszkania na wynajem kupują też prywatni inwestorzy. A samorządom dano do ręki narzędzia do powiększania zasobu mieszkań o dostępnym czynszu.
Anna Błaszczyk, członek zarządu PFR Nieruchomości, uważa, że niemal pewny jest nie tylko wzrost zasobu mieszkań na wynajem, ale i jego segmentacja. - Popyt będzie budowany jednocześnie przez wiele grup: najemców z wyboru, osoby bez odpowiedniej zdolności kredytowej i migrantów – mówi Anna Błaszczyk. - Wszystko wskazuje, że naturalną odpowiedzią będzie rozszerzanie oferty najmu - od luksusowych nieruchomości po najbardziej ekonomiczne, ale z dużym zasobem lokali o przeciętnym standardzie.
ThinkCo szacuje, że oferta najmu instytucjonalnego (PRS) obejmuje dziś ok. 12 tys. mieszkań. To mniej niż 1 proc. zasobów najmu komercyjnego. Zdaniem analityków sektor PRS mimo szybkiego rozwoju w bliskiej przyszłości w skali całego kraju nadal będzie niszą. Zwiększy się za to zasób średnich i dużych mieszkań na wynajem.
Być może jesteśmy świadkami powolnego końca „monokultury” własności.