Według danych Polskiego Związku Firm Deweloperskich rynek mieszkaniowy skurczył się o 70 proc.

– Odcięcie kredytów oznacza utratę 70 proc. kupujących. Zastanawiamy się, co możemy przemodelować, co możemy zmienić w tym trudnym czasie – mówił Grzegorz Kiełpsz, prezes zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Taką propozycją jest dołożenie do systemu podatkowego jeszcze jednej ulgi, która miałaby wesprzeć rynek najmu nieruchomości.

– Wartość mieszkania można byłoby odliczyć od podstawy opodatkowania. Kupujący zobowiązałby się do wynajmowania go przez dziesięć lat za czynsz nie wyższy niż 80 proc. wartości czynszu w danej gminie – wyjaśnia Tomasz Stoga z PZFD. Dla deweloperów ta ulga wydaje się najłatwiejsza i najbardziej realna.

Czytaj więcej

Polaków nie stać na zakup i wynajem. Ceny do regulacji?

Podobnego zdania jest Kazimierz Kirejczyk, który odpowiada za rozwój usług doradztwa mieszkaniowego w Polsce oraz Europie Środkowej i Wschodniej w JLL.

– Mamy obecnie następujący wybór: możemy bezradnie patrzeć, jak spada nam sprzedaż mieszkań, ale możemy też reagować. Potrzebujemy szybkich rozwiązań. Ulga podatkowa na wynajem ma dwie duże zalety: jest prosta, a ponadto ludzie ją rozumieją. Można więc ją wprowadzić szybko – tłumaczy ekspert.

Zdaniem wiceministra finansów Artura Sobonia nie można. Gdyby ją rozważać, to realnie mogłaby zaistnieć dopiero od 2024 r., biorąc pod uwagę racjonalne procedowanie zmian w systemie podatkowym.

Czytaj więcej

Hipsterski pomysł rządu na mieszkania

Tymczasem, jak tłumaczy Grzegorz Kiełpsz, skuteczne rozwiązanie jest potrzebne teraz, a nie za dwa lata.

– Mimo że taka ulga rozliczana byłaby w przyszłym roku, pieniądze z rynku poszłyby teraz na zakup nieruchomości. Za dwa lata my poradzimy sobie sami, bo spadnie inflacja, kredyty będą tańsze itp. Nie będzie takiej pilności wprowadzenia tego rozwiązania.

Problem, jaki widzi resort finansów, polega na tym, że z jednej strony oczekuje się prostoty systemu podatkowego, z drugiej zaś kolejnych ulg. Jeśli zatem taka ulga powstanie, rząd będzie krytykowany za komplikowanie podatków, a tego wiceminister Soboń się obawia. Uważa, że nie wszystkie kwestie da się załatwić systemem podatkowym, że napisanie kolejnej ulgi oznacza ponowne otwarcie katalogu rozwiązań podatkowych. A to jego zdaniem nie jest proste.

– Przekonali się o tym moi poprzednicy – mówi Soboń.

Przeciwnego zdania jest ekspert BCC, radca prawny dr Łukasz Bernatowicz.

– Można połączyć efektywne dobre podatki z transparentnością i prostym systemem prawa podatkowego – twierdzi.

Zdaniem Kazimierza Kirejczyka z JLL z każdego sprzedanego mieszkania, dzięki wdrożeniu ulgi na zakup mieszkania pod wynajem, budżet państwa dostałby średnio 10–15 proc. Przez kolejne lata 10–12 proc., bo ludzie wykańczaliby i remontowali zakupione lokale.

Branża deweloperska od pewnego już czasu dyskutuje z resortem finansów i resortem rozwoju o wprowadzeniu ulgi podatkowej. Resorty są sceptyczne, ale – jak mówią „Rzeczpospolitej” deweloperzy – swoich propozycji na rozwiązanie problemu nie mają.

Wydaje się więc, że rynek mieszkaniowy ma przed sobą dwa trudne lata.

– Jeżeli popatrzymy na obecne stopy procentowe i wzrost gospodarczy, to na 6–12 miesięcy rysuje się niezbyt optymistyczny scenariusz – uważa szef PFR Paweł Borys.

– Musimy liczyć się z tym, że problemy z wysokością stóp procentowych będą trwały do 2024 r. Potem gospodarka może wrócić do względnej równowagi.