Elon Musk powiedział, że jeśli ktoś nie chce wracać pracować do biur Tesli, to niech znajdzie inne zatrudnienie. Z kolei szef Airbnb Brian Chesky stwierdził, że biuro to anachroniczna forma z epoki przedcyfrowej i w jego firmie już wszyscy będą mogli pracować zdalnie. Kto ma rację?

Myślę, że zarówno Elon Musk, jak i Brian Chesky chcą dobrze dla swoich firm i nie posądzałabym jednego ani drugiego, że wybierają model pracy, bo nie chcą komfortowych warunków dla swoich pracowników. Po prostu założyli, że ich pracownicy akurat w takich warunkach będą pracować najlepiej i przynosić jak najlepsze efekty. Trudno krytykować taki czy inny wybór, akurat obie firmy są z USA, a Skanska jako deweloper jest obecna na tym rynku, więc bardzo mocno śledzimy także tamtejsze trendy biurowe.

Myślę, że wielu słyszało już termin „great resignation”, czyli masowe zwalniania się z pracy osób mimo braku alternatywnego zatrudnienia – okres pandemii po prostu tak bardzo przewartościował życie wielu osób, że one wolały nie pracować niż robić to w modelu, który im nie do końca odpowiadał. Dziś pewnie tego jest mniej i pracownicy masowo rezygnować z pracy biurowej nie będą, ale zmieniliśmy się.

Ludzie nie chcą przychodzić do biura, żeby „odbębnić” osiem godzin, nie chcą już tak żyć. Pracodawcy różnie do tego podchodzą, niektórzy starają się zachęcać, niektórzy faktycznie wymuszają powrót personelu za biurka.

Różne badania pokazują, że utrata najbardziej wartościowych pracowników jest dla organizacji największą bolączką. Z kolei połowa zatrudnionych mówi, że jeśli będzie przymuszana do jakiegoś modelu pracy, to zrezygnuje, zwłaszcza przy sprzyjającej sytuacji makro.

Kompromisem jest praca hybrydowa. Czy ona już się w Polsce utarła? Co wynika z waszych badań przeprowadzonych z firmą Zymetria?

Ci, którzy pracują hybrydowo, są szczęśliwsi. 70 proc. respondentów powiedziało, że tak właśnie chciałoby pracować. To już czwarta edycja badania i w ciągu roku, czyli do maja 2022 r., odsetek pracujących hybrydowo wzrósł o 20 pkt proc., do 50 proc., a tych tylko z domu zmniejszył się z 16 do 8 proc. Widać więc, że pracodawcy zauważyli, iż zgadzając się na taki model, zyskują pracownika szczęśliwszego, a pracownik szczęśliwszy jest efektywniejszy, a to dla tej firmy lepsze rezultaty.

Pytanie, jak ta hybryda ma wyglądać. Wiele firm prosi o receptę, ale nie ma jednego szablonu, wszystko zależy od wielu czynników, m.in. tego, co firma robi, jakie obowiązki ma dana osoba. Często odpowiadam, żeby firma nie szukała jednego rozwiązania dla wszystkich i optymalne będzie różnicowanie typów pracy. Jedni mogą pracować w systemie tydzień w biurze, tydzień w domu, inni trzy na dwa albo dwa na trzy.

W „dawnych czasach”, przed pandemią, mocno podkreślane było, to że biuro jest jednym z ważnych elementów przyciągania pracowników poza pieniędzmi. Czy dziś wciąż jakość biura jest ważna w takim kontekście?

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Myślę, że jakość biura jest teraz jeszcze ważniejsza niż wcześniej. Z naszego badania wynika, że pracownicy bardzo zwracają uwagę na to, jak biuro wygląda. To nie dotyczy tylko rekrutacji, ale i wspomnianych kampanii zachęcania obecnych pracowników do powrotów.

Biuro dziś ma spełniać zupełnie inną funkcję niż przed pandemią, pracodawcy muszą zrobić solidny rachunek sumienia i zastanowić się, dlaczego pracownicy sami z siebie nie chcą do biura przychodzić. Najmniej chętnie chcą wracać najmłodsi, którzy weszli na rynek pracy kilka lat temu. Ci z dłuższym stażem mają wyrobiony pewien nawyk, pewien etos pracy. Ci najmłodsi na pewno oczekują dodatkowych „atrakcji”, dla nich biuro ma być trochę przedłużeniem życia studenckiego.

Z drugiej strony, przy kłopotach na rynku mieszkaniowym, biuro powinno być bardziej przytulne. Na pewno potrzebne są miejsca do cichej pracy, do odpoczynku lub przeciwnie – aktywnego odreagowania. Słowem, biura muszą przyciągać ludzi bardziej niż wcześniej.

Korzystając z tego, że jest pani szefową spółki zajmującej się wynajmem powierzchni elastycznych – czy rzeczywiście jest taki ogromny wzrost popytu na „fleksy”?

Popyt urósł właśnie z tego względu, że pracodawcy zorientowali się, że szukanie tego alternatywnego miejsca pracy, tej hybrydy, nie zawsze oznacza pracę tylko w domu lub pracę tylko w biurze. Powierzchnie flex to jakby trzecia droga, kiedyś to może były kawiarnie. Jeśli pracownik nie chce dojeżdżać do centrali, ale nie chce też pracować z domu, to z badań wychodzi, że chętnie skorzysta z możliwości pracy w coworku.

Model hybrydowy wkrada się i do „fleksów” – firmy zamawiają mniej biurek niż mają pracowników albo chcą korzystać z powierzchni tylko w wybrane dni tygodnia, albo raz potrzebować przestrzeni z biurkami, raz jakąś przestrzeń wspólną.

Powierzchnie elastyczne to oczywiście cały czas atrakcyjna opcja dla mniejszych firm, które nie muszą wynajmować z góry ustalonej wielkości biura na podstawie długoterminowej umowy. Czynnik ekonomiczny na pewno wpłynął na duże zainteresowanie „fleksami”.

CV

Ewelina Kałużna jest szefową zespołu ds. strategicznego doradztwa w zakresie miejsc pracy w spółce biurowej Skanska oraz dyrektor zarządzającą biurami elastycznymi Business Link. Wcześniej pracowała w agencjach Colliers i JLL. Jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.