Byli właściciele i ich spadkobiercy, ubiegając się o odszkodowanie za wywłaszczenie z nieruchomości i jej zbycia, np. lokatorom kwaterunkowym, powinni dochodzić odszkodowania w ciągu trzech lat od uzyskania orzeczenia stwierdzającego nieważność wywłaszczenia. W tym wypadku nie liczy się stwierdzenie nieważności sprzedaży.
To sedno piątkowego wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt I CSK 637/12). Jest on ważny także dla innych spraw dotyczących tzw. reprywatyzacji sądowej.
Odszkodowanie za wykupione lokale
Magdalena S. i Piotr R., spadkobiercy przedwojennych właścicieli kamienicy Lilpopów przy ul. Mazowieckiej 7 w Warszawie, wytoczyli sprawę wojewodzie mazowieckiemu, domagając się 1,5 mln zł odszkodowania za osiem lokali wykupionych na początku lat 80.
Kamienicę tę odebrano rodzinie na podstawie tzw. dekretu warszawskiego. Następnie w 1950 r. odmówiono przyznania im własności czasowej.
W 1997 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdziło nieważność tej decyzji. W rezultacie część nieruchomości zwrócono w naturze. Część jednak nie mogła być oddana, ponieważ została wykupiona przez lokatorów, czyli nastąpiły nieodwracalne skutki prawne.
W tej sytuacji spadkobiercom pozostał pozew o odszkodowanie, wniesiony na podstawie art. 160 § 6 kodeksu postępowania administracyjnego. Stanowi on, że roszczenie o odszkodowanie przedawnia się z upływem trzech lat od dnia, w którym stała się ostateczną decyzja stwierdzająca nieważność decyzji wydanej z rażącym naruszeniem prawa, z której szkoda wynikła.
Powodowie wystąpili o odszkodowanie jednak dopiero w marcu 2011 r., czyli 14 lat po werdykcie SKO. Próbowali uratować trzyletni termin, wskazując, że o nieważności zgody na wykup SKO orzekło dopiero w maju 2008 r.
Co przyczyną, co skutkiem
Sądy niższych instancji – okręgowy i apelacyjny w Warszawie – nie uznały tego argumentu i pozew oddaliły z powodu przedawnienia.
Pełnomocnik spadkobierców, mecenas Beata Moleń, przekonywała Sąd Najwyższy, że gdyby nie doszło do wykupu lokali, jej klienci odzyskaliby je, jak resztę kamienicy, w naturze. Tak więc to decyzje o sprzedaży są przyczyną szkody.
Z kolei Iga Piekarewicz, radca Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, zwracała uwagę, że gdyby nie było nacjonalizacji, nie doszłoby do sprzedaży. Zatem to ten pierwszy akt spowodował szkodę.
SN podzielił tę argumentację. Sędzia Marta Romańska wskazała w uzasadnieniu, że szkodę wyrządziła nie decyzja zezwalająca na wykup lokali, ale wydana wcześniej z naruszeniem prawa decyzja o odmowie przyznania rodzinie Lilpopów własności czasowej. Orzeczenie SKO z 1997 r. nie przywracało jednak stanu poprzedniego własności, ale jedynie uprawniało do żądania odszkodowania. Dlatego to w 1997 r. powodowie dowiedzieli się o szkodzie i od tej daty biegnie trzyletni termin przedawnienia. W konsekwencji SN oddalił ich skargę kasacyjną.
Wyrok jest ostateczny.
Józef Forystek, adwokat z kancelarii Forystek & Partnerzy
Najnowsze orzeczenie Sądu Najwyższego jest raczej odosobnione. Mam nadzieję, że nie znajdzie naśladowców. Źródło szkody należałoby rozumieć szeroko, by nie krzywdzić już raz pokrzywdzonych. Zawężając bowiem pojęcie decyzji będącej źródłem, przyczyną szkody tylko do aktu wywłaszczającego, zmniejsza się uprawnienia poszkodowanych dekretem warszawskim, a także innymi aktami nacjonalizacyjnymi. W latach 90. dominowało stanowisko, że to właśnie decyzje sprzedażowe rodzą szkodę. I dlatego powinien się wypowiedzieć na ten temat szerszy skład SN.