Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla miasta J. nałożył na M.M. – właściciela działki, na której znajdowała się studnia do podlewania wody – obowiązek przedłożenia wymaganej dokumentacji. W tym m.in. egzemplarzy projektu budowlanego wraz z opiniami, uzgodnieniami i pozwoleniami. Zdaniem Inspektora studnia ta wymagała uzyskania pozwolenia na budowę. Tłumacząc ten wymóg organ nadzoru budowlanego powołał się na fragment wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu (sygn. IV SA/Po 140/10), odnoszący się do charakteru prawnego studni głębinowej służącej zaopatrywaniu w wodę obiektu budowlanego. Jednocześnie Inspektor wskazał, iż opłata legalizacyjna w dniu wydania postanowienia wyniosłaby 125 tys. zł.

W związku z tym, iż właściciel nie miał żadnych dokumentów i tym samym nie dostarczył ich do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, ten nakazał rozbiórkę studni jako wybudowanej bez wymaganego pozwolenia na budowę. Organ ponownie powołał się na wyrok WSA w Poznaniu, a ponadto stwierdził, że inwestor zrealizował roboty budowlane bez wymaganego pozwolenia na budowę oraz nie ma dowodów, że roboty prowadzone były pod nadzorem osoby pełniącej samodzielną funkcję w budownictwie i posiadającej uprawnienia budowlane do kierowania robotami budowlanymi w odpowiedniej specjalności.

W odwołaniu od tej decyzji właściciel działki podniósł, że studnia została wykopana na przełomie lat 1999/2000 na bagnie. Czerpana z niej woda wymieszana jest z błotem i nadaje się tylko do podlewania działki. Mężczyzna wyjaśnił, iż w 1995 r. uzyskał w urzędzie informację, że na wykopanie takiej studni nie potrzebuje zezwolenia. Odnosząc się do kwoty opłaty legalizacyjnej – 125 tys. zł –  mężczyzna wskazał, iż cała jego działka wraz ze studnią jest mniej warta.

Jego argumentacja nie przekonała Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję, argumentując, iż studnia została wybudowana samowolnie. Zdaniem inspektora wojewódzkiego budowa przedmiotowej studni nie została przez ustawodawcę zwolniona z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę, gdyż nie wymieniono jej w zamkniętym katalogu zawartym w art. 29 Prawa budowlanego. W ocenie inspektora, wykonano ujęcie wody (studnię), stanowiące urządzenie służące poborowi wody, które wymaga uzyskania pozwolenia na budowę.

Sprawę na korzyść właściciela działki rozstrzygnął dopiero Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (sygn. akt II SA/Gl 1367/13), który orzekł, że oba organy nadzoru budowlanego błędnie zakwalifikowały wykonane przez M.M. roboty jako wymagające pozwolenia na budowę, a w konsekwencji błędny był przyjęty w sprawie tryb postępowania. – Wbrew stanowisku organu zaprezentowanemu w zaskarżonej decyzji, nie ma bowiem podstaw prawnych, aby uznać, że wykopana przez skarżącego niewielka studnia, która została w trakcie jej kopania obudowania, wymagała uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę – stwierdził sąd, który podzielił stanowisko pełnomocnika właściciela, iż pozwolenia na budowę nie wymaga wykonywanie robót polegających na wykonaniu obudowy ujęć wód podziemnych. – Na podstawie art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy na wykonanie tych robót wymagane jest dokonanie zgłoszenia – wskazał WSA.

Sąd odniósł się także do hipotetycznej opłaty legalizacyjnej w wysokości 125 tys. zł. – W żadnej mierze nie można jednak domniemywać, że racjonalny ustawodawca wyznaczył by za samowolne wykopanie na swojej działce małej płytkiej studni, z której czerpana woda służy do podlewania roślin, opłatę dwukrotnie wyższą od opłaty z tytułu samowolnego wybudowania budynku jednorodzinnego, niezależnie od jego wielkości, czy pięciokrotnie wyższą od opłaty z tytułu wybudowania budynku gospodarczego – zaznaczył sąd.