Reklama
Rozwiń
Reklama

Nieruchomość za granicą? To skomplikowane

Brak możliwości kupna ziemi na własność, konieczność uzyskania rządowego pozwolenia, wyłożenie minimum 400 tys. zł. Kupowanie nieruchomości za granicą nie jest łatwe.

Publikacja: 05.03.2014 20:38

- Kupno nieruchomości w Polsce nie jest wcale nadmiernie skomplikowane, wbrew częstym opiniom - podkreślają Jakub Potocki z Lion's House i Bartosz Turek z Lion's Bank. - Widać to szczególnie wyraźnie, gdy się porówna proces zakupu mieszkań w naszym kraju do tego obowiązującego poza granicami. Należy się wtedy liczyć z niecodziennymi barierami. Mogą one dotyczyć wszystkich potencjalnych nabywców, czyli być elementem każdego procesu zakupu, lub dotyczyć jedynie nabywców z zagranicy - podkreślają.

Ziemia jest państwowa

Analitycy, na podstawie danych portalu Global Property Guide sprawdzili, na jakie trudności mogą się natknąć Polacy kupujący nieruchomości za granicą. - Na przykład w Mongolii ziemia jest własnością państwową i żadna osoba, czy to cudzoziemiec, czy też obywatel kraju, nie mogą nabyć jej na własność - mówi Bartosz Turek. - Każdy ma za to możliwość zdobycia gruntu, podpisując umowę dzierżawy lub - zbliżonego do obecnego w polskim systemie prawnym - użytkowania wieczystego, które jest wydawane po przyznaniu specjalnego zezwolenia - dodaje.

Podstawową różnicą dotyczącą użytkowania wieczystego jest to, że prawo do ziemi w Mongolii nie może być sprzedane. - Istnieje jednak możliwość wynajęcia posiadanego prawa do ziemi i czerpania z tego tytułu dochodów - informuje Jakub Potocki.
Analitycy podkreślają, że w przypadku domów lub mieszkań sytuacja ma się inaczej. - Deweloper dostając zgodę na budowę osiedla, otrzymuje jednocześnie specjalny certyfikat własnościowy przyporządkowany do każdego lokalu, który jest potem przekazywany nabywcy. Taki certyfikat jest formalnym dokumentem i może być wykorzystywany jako zabezpieczenie kredytu lub hipoteki - tłumaczy Bartosz Turek. -Sprzedaż nieruchomości odbywa się na zasadach rynkowych i cudzoziemcy nie są w żaden sposób ograniczani.

Podobnie sprawa wygląda w Tajlandii, gdzie cała ziemia należy do państwa. - Cudzoziemiec chcący nabyć działkę lub dom ma dwa wyjścia: dzierżawę lub zakup poprzez założenie firmy w Tajlandii. W pierwszym przypadku cudzoziemiec musi uzyskać zgodę na długoterminową dzierżawę, która obowiązuje 30 lat. Może być przedłużana na kolejne 30-letnie okresy - wyjaśnia Bartosz Turek. - Trzeba się jednocześnie starać o zapisanie w umowie możliwości przeniesienia prawa dzierżawy gruntu na inna osobę, dzięki czemu będzie można zbyć nieruchomość przed upływem obowiązywania umowy lub podnająć ją innej osobie - dodaje. - W drugim przypadku cudzoziemiec jest zobowiązany do zarejestrowania firmy w Tajlandii, przy czym przedsiębiorstwo musi mieć co najmniej dwóch wspólników pochodzenia tajskiego, a cudzoziemiec może mieć nie więcej niż 49 proc. udziałów - podają analitycy z Lion's Hose i Lion's Bank. - Właściciel, w celu zabezpieczenia się przed utratą kontroli nad firmą, ma możliwość posiadania dominującej ilości praw głosu w wysokości 99 proc., przez co w pełni kontroluje decyzje podejmowane w spółce. Pomimo kosztów związanych z założeniem i prowadzeniem spółki, większość osób decyduje się na drugi wariant, gdyż daje on możliwość posiadania prawa własności nieruchomości i przez to prawa obrotu - tłumaczą.

W Tajlandii najłatwiej jest kupić mieszkanie w tzw. kondominium, czyli zespole mieszkalnym.  - Są jednak pewne ograniczenia. Dla cudzoziemców przeznaczanych jest maksymalnie 40 proc. mieszkań w całym kompleksie - tłumaczy Bartosz Turek.

Z jakim portfelem

W Indonezji obowiązują podobne prawa odnośnie do ziemi. Cudzoziemcy nie mają prawa zakupu gruntu -. Ci zaś, którzy na stałe mieszkają w Indonezji lub regularnie przebywają na terytorium kraju w celach biznesowych, mogą nabywać domy i mieszkania. To, co odróżnia Indonezję, to minimalna kwota, za jaką cudzoziemiec może kupić nieruchomość. Wynosi ona około 393 tys. zł (równowartość 1,5 mld indonezyjskich rupii), co na warunki indonezyjskie jest dużą kwotą i tylko nieruchomości z wyższej półki spełniają ten wymóg - tłumaczy Bartosz Turek.

Innego typu ograniczenia są w Egipcie, gdzie istnieją dwie formy rejestracji nieruchomości - pełna rejestracja i potwierdzenie pisemne umowy kupna/sprzedaży.  - W przypadku pełnej rejestracji cudzoziemiec może kupić nie więcej niż dwie nieruchomości o łącznej powierzchni użytkowej nieprzekraczającej 4000  mkw. Dodatkowo nabytej nieruchomości nie można sprzedać przed upływem pięciu lat od jej zakupu - podaje Bartosz Turek. -
- Wymagana jest również zgoda Rady Ministrów, a czas oczekiwania na odpowiedź to ok. 6-8 tygodni. W przypadku drugiej formy transakcji, a więc potwierdzenia umowy kupna/sprzedaży, cudzoziemcy nie mają żadnych ograniczeń co do wielkości i liczby nabywanych nieruchomości. Nie ma minimalnego okresu w którym cudzoziemiec musi pozostawać właścicielem nieruchomości. Atutem pełnej rejestracji jest jednak pewność, że nieruchomość nie jest obciążona, na co otrzymuje się odpowiednie potwierdzenie sądowe - podkreśla.

Reklama
Reklama

Analitycy zwracają uwagę, że w Turcji proces zakupu nieruchomości jest często prostszy niż w krajach Unii Europejskiej. - Nie jest tu wymagana pomoc notariusza, bo do przeniesienia praw dochodzi przed urzędnikiem. Głównym ograniczeniem jest jednak fakt, że cudzoziemcy nie mogą nabywać nieruchomości w okolicach terenów wojskowych, a dodatkowo do zawarcia każdej transakcji niezbędne jest uzyskanie zgody od Dowództwa Armii, co trwa od 3 do 6 miesięcy - podaje Bartosz Turek.

Dodaje, że w niektórych krajach Ameryki Środkowej również wymagane jest uzyskanie specjalnej zgody na zakup nieruchomości.

Meksyk otwiera się na inwestorów

- Na Bermudach kupujący nieruchomość o powierzchni ponad 2 ha i większą, muszą dostać pozwolenie na zakup od państwa. Podobne wymagania muszą spełnić cudzoziemcy w Trinidadzie i Tobago, gdzie bez zezwolenia mogą nabyć nie więcej niż 0,4 ha na cele mieszkaniowe. Na Grenadzie cudzoziemcy, aby zakupić nieruchomość, w tym także grunty, muszą opłacić licencję, której cena wynosi 10 proc. wartości nieruchomości - podaje Bartosz Turek.

Istotną zmianę zamierza wprowadzić rząd Meksyku. - Obecnie, z powodu stuletniego prawa ustanowionego w 1917 roku, cudzoziemcy nie mogą nabyć nieruchomości w odległości 50 km od morza lub 100 km od międzynarodowej granicy Meksyku. Jedyną możliwością wejścia w posiadanie nieruchomości jest nabycie jej w ramach współwłasności na 50-letnią umowę, corocznie odnawianą. W ramach tej umowy bank posiada tytuł własności nieruchomości, cudzoziemiec zaś na jej podstawie ma prawo użytkowania oraz zarządzania nieruchomością - tłumaczy Jakub Potocki. - Poprawka do konstytucji pozwalająca cudzoziemcom nabywać nieruchomości nadmorskie i przygraniczne została już przegłosowana w parlamencie i oczekuje tylko na zatwierdzenie przez Senat - dodaje.

Nad liberalizacją dostępu do rynku nieruchomości pracuje także Wietnam. - Dotychczas prawo zabraniało zakupu przez cudzoziemców nieruchomości w celach inwestycyjnych. Jedyną możliwością było nabycie nieruchomości w celach mieszkalnych. Zmiany mają wpłynąć na poprawę sytuacji gospodarczej, dzięki umożliwieniu szerszego i  łatwiejszego dostępu do nieruchomości. Zakładają, że każdy cudzoziemiec posiadający ważną wizę na trzy miesiące i dłużej, będzie mógł dokonać zakupu nieruchomości każdego typu (obecnie tylko mieszkania) i to bez ograniczeń ilościowych - mówi Bartosz Turek.


Nieruchomości
Prezes Develii: w dużych miastach popyt na mieszkania będzie silny co najmniej 10-15 lat
Nieruchomości
Śląsk przyciąga biznes. Są tu wielcy gracze
Nieruchomości
Bogaci Polscy inwestują coraz więcej w nieruchomości komercyjne. Ale to za mało
Nieruchomości
Rynek mieszkań coraz bardziej posegmentowany. Walka na ceny
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama