Słynąca z rygorystycznego podejścia do wyrobów tytoniowych FDA podjęła taką decyzję po dwóch latach badań. W uzasadnieniu czytamy, że dopuszczenie IQOS jest „właściwe dla ochrony zdrowia publicznego", ponieważ produkty bezdymne „wytwarzają mniej określonych toksyn w mniejszych dawkach niż papierosy tradycyjne".

Agencja podkreśla, że prawdopodobieństwo rozpoczęcia używania podgrzewaczy tytoniu przez niepalących jest zdecydowanie niższe niż w przypadku palenia papierosów.

Mniej toksyn

Komercjalizację produktu Agencja obłożyła jednak ścisłymi obostrzeniami – nie będzie można informować o jego działaniu osób młodych, by nie zachęcać ich do używania produktów tytoniowych.

Amerykańskie badania nad IQOS, który można kupić w prawie 50 krajach, m.in. w Polsce, Portugalii, Japonii czy Korei Południowej, trwały dwa lata. Amerykanie uznali, że dopuszczenie do obrotu urządzenia, które dostarcza do organizmu nikotynę, pomijając szkodliwy dla zdrowia proces spalania, będzie korzystne z punktu widzenia zdrowia publicznego. Zastępując tradycyjne papierosy podgrzewaczem tytoniu, palacz ogranicza wprowadzanie do organizmu blisko 4 tys. związków chemicznych, z których 40 to substancje rakotwórcze.

IQOS to produkt „heat-not-burn" (w wolnym tłumaczeniu: „podgrzewanie, a nie spalanie"), w którym specjalny wkład tytoniowy podgrzewany jest do temperatury 300 st. C, podczas gdy w papierosach tradycyjnych tytoń spalany jest w temperaturze 900 st. C.

Zgodnie z badaniami producenta i niezależnych ośrodków naukowych podgrzewacze tytoniu nowej generacji wytwarzają o 90–95 proc. mniej substancji szkodliwych niż papierosy tradycyjne. Z badań przeprowadzonych przez FDA i porównania wyników innych ośrodków wynika, że poziom akroleiny w aerozolu IQOS jest od 89 do 95 proc. niższy niż w papierosach tradycyjnych, a formaldehydu od 66 do 91 proc.

FDA podkreśla, że dopuszczenie podgrzewaczy do sprzedaży na terenie USA nie oznacza, że są one zatwierdzone przez Agencję („FDA approved") i że wszystkie produkty tytoniowe są potencjalnie szkodliwe dla zdrowia. – Badania nowego produktu są częścią naszych starań, by chronić społeczeństwo, a w szczególności osoby młode, przed chorobami związanymi z paleniem tytoniu. O ile dopuszczenie nowych produktów tytoniowych nie oznacza, że są one bezpieczne, o tyle badania wykazały, że informowanie o tych produktach jest właściwe z punktu widzenia zdrowia publicznego, jeśli wziąć pod uwagę ryzyko i potencjalne korzyści dla społeczeństwa – powiedział Mitch Zeller, dyrektor Centrum Produktów Tytoniowych (Center for Tobacco Products) w FDA. Dodał, że Agencja będzie się uważnie przyglądać marketingowi nowych produktów, by takie działania nie stanowiły zachęty dla młodzieży.

Wprowadzając IQOS na światowe rynki, producent zaznaczał, że nowy produkt jest częścią polityki, która zakłada zmniejszenie szkodliwości. W odróżnieniu od e-papierosów IQOS ma odzwierciedlać doznania palaczy podczas zaciągania się tradycyjnym papierosem przy znacznie mniejszej szkodliwości. Ma być też alternatywą dla tej grupy palaczy, którzy nie są w stanie zerwać z nałogiem, choć wymagałyby tego względy zdrowotne.

Dla niemogących rzucić

Lekarze przyznają, że u pewnej grupy palaczy nałóg uwarunkowany jest genetycznie. Takie osoby nie są w stanie zrezygnować z palenia papierosów nawet wówczas, gdy nałóg potęguje objawy ciężkiej choroby. Niektórzy z nich są w stanie zastąpić tradycyjne papierosy bezdymnymi zamiennikami.

Z badań nad IQOS przeprowadzonych przez centra badawcze w Szwajcarii i Singapurze wynika, że u osób, które zrezygnowały z tradycyjnych papierosów na rzecz podgrzewaczy, poziom narażenia na kilkanaście toksyn był zbliżony do stwierdzonego u osób, które rzuciły palenie.

Zgodnie z danymi producenta codziennie tradycyjnego papierosa zamienia na IQOS 10 tys. palaczy. Dużo, jeśli wziąć pod uwagę, że w krajach takich jak Polska z powodu palenia tytoniu umiera 67 tys. osób rocznie. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na świecie pali 1,1 mld osób, a 80 proc. z nich mieszka w krajach średnio i słabo rozwiniętych. Rocznie z powodu palenia umiera 8 mln osób, z czego 890 tys. to bierni palacze narażeni na wdychanie dymu.

W Polsce pali ok. 9 mln osób – 31 proc. dorosłych mężczyzn i 18 proc. kobiet. Choć w latach 90. odsetek palących Polaków zmniejszył się z 46 do 24 proc., śmiertelność związana z paleniem jest w Polsce wciąż najwyższa w Europie.

Rak płuca, którego główną przyczyną pozostaje palenie tytoniu, jest najbardziej śmiertelny spośród „wielkiej czwórki nowotworów" (płuca, piersi, jelita grubego i prostaty), na które najczęściej zapadają Polacy. Rocznie diagnozuje się go u 23 tys. osób, a tyle samo umiera z jego powodu. Wśród polskich kobiet liczba zgonów z powodu raka płuca jest większa niż z powodu raka piersi. Ale palenie naraża nie tylko na raka płuca, lecz też gardła, trzustki, pęcherza moczowego, szyjki macicy, żołądka, a także choroby układu krążenia i oddechowego.