Roal Navy rozgromiła francuską eskadrę. Między innymi, na dno poszedł wówczas razem z 630-osobową załogą Thesee (Tezeusz), którym dowodził Guy-Francois Kersaint, książę de Coetnempren (wraz z nim zginęli jego dwaj synowie).
Eskadrami dowodzili admirałowie, francuską - Conflans, angielską - Hawke.
Po przewertowaniu dokumentów z epoki, współcześni badacze Jean Michel Eriau i Jean-Michel Keroule z bretońskiego Societe d,archeologie maritime w Morbihan wskazali miejsce, w którym, ich zdaniem, powinien spoczywać Thesee: stosunkowo płytko, na głębokości zaledwie 20 m.
Latem 2012 trałowiec Cassiopee francuskiej marynarki wojennej pływał wolno po szerokim ujściu rzeki La Vilaine, zataczał kręgi w odległości 11 mil morskich od Croisic i 6 mil od Hoedic. 12 lipca w głąb opuścili się dwaj nurkowie wyspecjalizowani w wydobywaniu min. Po wypłynięciu na powierzchnię stwierdzili stanowczo, że na dnie znaleźli "wielką masę drewna pod morskimi osadami".
Dwa miesiące później, 14 września, płetwonurkowie z francuskiego statku badawczego należącego do departamentu archeologicznych badań podwodnych także stwierdzili w miejscu określonym przez nurków wojskowych obecność drewna i żelaza. Drewnem okazał sie kadłub, żelazem - 74 działa.
Stan zachowania wraku jest na tyle dobry, że zajęli się nim naukowcy z Ifremer (Institut francais de recherche pour l,exploitation de la mer). Naukowcy mają do dyspozycji statek Haliotis. Na pokładzie są płetwonurkowie i specjaliści od XVIII-wiecznego szkutnictwa. Określają masę i stan techniczny kadłuba.
- Są podstawy do tego aby aby wierzyć, że kadłub jest nienaruszony. Stąd szanse na jego wydobycie w całości i umieszczenie w muzeum. Gdyby tak się stało, uzyskalibyśmy obraz życia na pokładzie w czasach Ludwika XV, coś w rodzaju fotografii sprzed 253 lat - powiedział admirał Olivier Lajous, patronujący badaniom.