Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości nakładający karę więzienia na dyrektorów szkół i propozycje resortu edukacji wzmacniające rolę kuratorów oświaty mogą nie znaleźć sejmowej większości. Nawet w samej koalicji rządzącej.

– Porozumienie nie poprze dodatkowych sankcji karnych, ale i propozycjom resortu edukacji będzie się krytycznie przyglądać. Przeciwna jest też nie tylko Koalicja Obywatelska, PSL, Polska 2050 i Lewica, ale i przedstawiciele Konfederacji oraz nowe koło poselskie Wybór Polska.

– Zmiany oznaczają całkowitą centralizację oświaty – argumentuje Artur Dziambor, poseł Konfederacji.

– Będziemy głosować przeciwko dodatkowym sankcjom. Kodeks karny reguluje to wystarczająco – mówi poseł Zygmunt Girzyński z koła Wybór Polska. I dodaje, że większość rozwiązań dotyczących wzmocnienia roli kuratora oświaty idzie zbyt daleko. To rodzice powinni mieć większy wpływ na wychowanie swoich dzieci.

Czytaj także:

Karny bat na dyrektorów szkół - Ministerstwo chce wprowadzić nowe czyny zabronione

Rodzice głosują nogami

Wszystko wskazuje, że reformy serwowane uczniom i ich rodzicom przez ostatnie lata skutecznie zniechęcają ich do szkół państwowych. O ile w roku szkolnym 2013/2014 dzieci z niepublicznych podstawówek stanowiły 3 proc. wszystkich uczniów, o tyle w 2019/2020 było ich już przeszło 4,6 proc.

– W ostatnich latach liczba kandydatów do naszych szkół bardzo się zwiększyła. Trudno nie wiązać tego z ostatnią reformą systemu oświaty – mówi dr Krystyna Starczewska, twórczyni Zespołu Szkół Bednarska, członek Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

– Nasze szkoły bardzo dobrze poradziły sobie w czasie pandemii. Szybko wdrożyły edukację zdalną, a zajęcia były prowadzone na wysokim poziomie. Można też przypuszczać, że rodzice, którym nie odpowiada światopogląd obecnego kierownictwa resortu edukacji, zaczną poważnie myśleć o szkołach takich jak nasze – mówi Zygmunt Puchalski, prezes Społecznego Towarzystwa Oświatowego (STO).

Ale i szkoły niepubliczne mają zostać poddane większym wpływom ministerstwa. Jeśli kurator oświaty uzna, że nie zrealizowano w nich jego zaleceń, będzie mógł podjąć decyzję o wykreśleniu ich z ewidencji.

– Nie będzie do tego potrzebna akceptacja żadnego innego organu. A chodzi o decyzję, w efekcie której szkoła przestanie istnieć – zaznacza Puchalski.

Jak podkreślają przedstawiciele Ministerstwa Edukacji i Nauki, po zmianach dyrektorzy niepublicznych placówek nie unikną już nadzoru pedagogicznego. Jeśli nie będą odpowiadać na pisma z kuratorium, nie udostępnią mu dokumentacji lub po prostu nie wpuszczą do szkoły przedstawiciela kuratorium, muszą liczyć się z wykreśleniem z rejestru szkół.

Jak podkreśla rzecznik praw obywatelskich w swojej opinii do projektu, stawia to organ nadzoru na bardzo mocnej pozycji. Utrata statusu szkoły to kara niewspółmiernie dotkliwa.

– Kuratorzy mają i teraz uprawnienia nadzorcze. Do rzecznika praw obywatelskich nie wpływały zawiadomienia, że w stosunku do szkół niepublicznych są niewystarczające – mówi Mirosław Wróblewski, radca prawny, dyrektor zespołu prawa kostytucyjnego w biurze rzecznika praw obywatelskich. I dodaje, że zdarzały się problemy z wykonaniem zaleceń kuratorium, ale ze względu na ich ogólnikowość. Kurator nakazywał w nich np. zapewnić bezpieczeństwo uczniom.

Nawet resort edukacji w uzasadnieniu do projektu przyznaje, że „brak realizacji zaleceń przez dyrektorów szkół lub placówek oraz uniemożliwianie przeprowadzenia w szkole lub placówce niepublicznej czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego nie jest częstym zjawiskiem".

Cenzura kuratora

Proponowane przepisy rodzą poważne konsekwencje dla organizacji pozarządowych. Kurator będzie mógł zablokować im prowadzenie zajęć w szkole.

– Brak zgody kuratora przesądzi o tym, że dane zajęcia się nie odbędą. Nie pomoże nawet sprzeciw uczniów, ich rodziców czy szkoły. Decyzja może być uznaniowa, oparta na nieostrych przesłankach. W ten sposób kurator może odmówić zgody organizacjom, których nie darzy sympatią. Organizacje bliższe kuratorowi nie będą napotykać takich trudności – zauważa Zygmunt Puchalski.

– Nasze szkoły współpracują z wieloma organizacjami społecznymi, zapraszamy też na spotkania z uczniami różne znane osoby. Nie wyobrażam sobie pytania każdorazowo kuratorium o zgodę na organizację takiego spotkania – mówi Krystyna Starczewska. I dodaje, że nie wierzy, że kurator mógłby po prostu wykreślić z rejestru którąkolwiek ze szkół z Zespołu Bednarska, choć proponowane przez ministerstwo zmiany w prawie oświatowym, likwidując całkowicie autonomię szkół, przywracają w szkolnictwie system autorytarny. W tym systemie cała władza należeć będzie do mianowanych przez ministra kuratorów.