Wie już o tym nie tylko muzyczny świat, że amerykańskie koncerty Eda Sheeran otwierał raper Macklemore, który po wypowiedziach na temat niepodległości Palestyny został usunięty z tournée po protestach organizacji żydowskich, z którymi działali razem zarządcy stadionów. Na Sheerana spadła totalna krytyka, on zaś bronił się, że chce być apolityczny. A co ty byś zrobił w jego sytuacji? Uległbyś presji czy nie?
Tak jak ci napisałem w SMS-ie, temat wywiadu jest bardzo trudny.
Myślę, że to jest de facto połączenie wielu tematów, które wiążą się z ogromnym biznesem, więc na pewno dużą rolę odgrywa w takiej sytuacji menedżment. Druga sprawa to jest kwestia ludzka, bo wśród artystów czy w każdym zespole, każdy ma troszkę inne zdanie.
Czytaj więcej
W najnowszym wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone UK” Bono odniósł się do kontrowersji wokół postawy Eda Sheerana, związanych z jego niechęcią do...
Co ja bym zrobił? No wiesz, moja perspektywa jest inna, bo przede mną nie leżą na stole setki milionów dol. Jednak zachowując różnicę w proporcjach – mogę powiedzieć, że przecież miałem podobną sytuację. Z Krzysiem Zalewskim, bardzo fajnym chłopakiem, na Męskim Graniu występowaliśmy z projektem Zalewski x T.Love. No i Krzysiek delikatnie zapytał, czy bym nie zrobił czegoś z flagą Palestyny...
I co ty na to?
Ja po angielsku się z tego wycofałem, bo uważam, że temat jest na tyle złożony, że trzeba by znać naprawdę całą historię Palestyny i Izraela na przestrzeni dekad, żeby się wypowiadać. Oczywiście, polityka Netanjahu kompletnie mi się nie podoba, wiadomo czego się dopuszcza izraelskie wojsko. To jest tragedia, ale żeby się wypowiadać publicznie, trzeba znać cały kontekst żydowsko-arabski. Ja się na tym nie znam. Wolę słuchać fachowców, ekspertów, geopolityków.
Na pewno bym zyskał kilka punktów jakbym wyszedł z flagą palestyńską na scenę. Zyskałbym kilka punktów, ale bym się czuł troszkę groteskowo. Manifestacje na scenie, jak to mówią Amerykanie, są dla mnie czasami cheesy, trochę takie tanie, obciachowe. Ale żeby było jasne: ja nic nie miałem do Krzysia, żeby Krzysiu wypowiadał się na takie tematy. Każdy ma do tego prawo.
Ale teraz nie chciał na ten temat rozmawiać. Odmówił nam rozmowy.
Nie chodzi o to, żebyśmy na Krzysia wskoczyli. Podałem tutaj przykład.
A jak konkretnie odpowiedziałeś na jego propozycję?
Ponieważ przyszła w SMS-ie – napisałem z uśmiechem: „good idea”, ale mówiąc krótko w to się nie włączyłem On też na to nie naciskał. Generalnie dobrze nam szło na koncertach, była fajna chemia między nami. No, ale jak mi wysłał fotę z palestyńską flagą, powiedziałem właśnie, że to jest trochę takie tanie, ale nie po to, żeby go atakować. Mieliśmy inne tematy.
Zadedykowaliśmy piosenkę Staszkowi Sojce i wykonaliśmy nasz kawałek „Bóg”, żeby uczcić pamięć Staszka tuż po jego odejściu. To był dla mnie właściwy moment, żeby powiedzieć o przyjacielu parę słów ze sceny. A Krzysiu wypowiedział swoje zdanie. Połączył i do jednej zupy wrzucił Netanjahu, Putina i Trumpa. Powiedziałem ze sceny, że w zasadzie się z tym zgadzam, ale to nie była taka polityczna aktywność jak Krzyśka.
Czytaj więcej
Wojna w Strefie Gazy stała się najważniejszą kwestią wielu wydarzeń kulturalnych – Eurowizji, festiwali filmowych, koncertów.
Ed Sheeran też przyznał rację Macklemore’owi, jednak dodał, że chce, by jego koncerty pozostały apolityczne.
Poczekaj, jednak muszę pociągnąć sprawę rynku muzycznego, bo tak jak mówiłem, koncerty Sheerana to jest kwestia setek milionów dol. To wytwarza ogromną presję na tego kolesia, który wychodzi na scenę sam z gitarą i sprzedaje kilkadziesiąt stadionów. I chwała mu za to. Na tym tle T.Love może sobie zagrać w Stodole może dwa razy, dlatego nikt w sumie do niczego nie może nas zmusić, choć też mamy swoją machinę, to też jest przedsiębiorstwo, jak na polski rynek duże, bo sporo ludzi z nami pracuje.
Natomiast jeżeli mnie już zapytałeś o te wszystkie polityczne deklaracje muzyków rockowych, mój mega idol Bob Dylan lał z takich deklaracji. Dla niego, a dla mnie też, ważne jest, żeby piosenka była aktualna za 50 lat, a nawet za 100. Bo wiesz: umrą Netanjahu, Putin, Trump, Kaczyński i Tusk i upamiętnienie tych ludzi w danym momencie nie ma sensu, bo jak śpiewa Dylan, wszystko rozwieje wiatr. I tak jak ci powiedziałem w SMS-ie, obrazując moją postawę – wolę bardziej rock and rolla The Rolling Stones niż U2. Już nawet nie chodzi o muzykę, tylko skłonność Bono do różnych wypowiedzi ze sceny. Bardzo lubię Bono, bo to fajny chłop jest...
Natomiast jeżeli mnie już zapytałeś o te wszystkie polityczne deklaracje muzyków rockowych, mój mega idol Bob Dylan lał z takich deklaracji. Dla niego, a dla mnie też, ważne jest, żeby piosenka była aktualna za 50 lat, a nawet za 100. Bo wiesz: umrą Netanjahu, Putin, Trump, Kaczyński i Tusk i upamiętnienie tych ludzi w danym momencie nie ma sensu, bo jak śpiewa Dylan, wszystko rozwieje wiatr.
Ale nie chcesz być takim kaznodzieją jak on?
Nie chcę, bo dla mnie to jest tanie. Jednocześnie pamiętajmy, że Bono czuje inaczej i dlatego postępuje tak jak postępuje. I ja to szanuję. Również jako fan muzyki nie mam prawa zabronić ani Edowi, ani Krzysiowi, ani jakiemukolwiek artyście na świecie głosić ze sceny swoich opinii. To jest po prostu kwestia wolności, a my artyści niezależnie od profesji, generalnie jesteśmy, tak się przynajmniej mówi, żeby było political correct – za wolnością, w tym za wolnością słowa. Tym bardziej, że jestem z ekipy, która przeżyła komunę, tak jak ty.
Właśnie dlatego miałbym dylemat, gdyby na stole leżały przede mną miliony, gdybym miał podszepty menedżmentu oraz chłopaków z zespołu. Dlatego w trudnych sytuacjach siadam z Perkozem, z Nazimem, Magillą i pytam: „Co tu z tym zrobić? Panowie, powiedzieć o tej Palestynie, czy to p.....? To byłaby rozmowa raczej w pubie. Byłaby burza mózgów, bo ja jestem szeryfem, no ale jest demokracja i słucham kolegów.
Wspomniałeś o odpowiedzialności za swoje przedsiębiorstwo T.Love, Ed Sheeran też mówił, że odpowiada za bardzo dużą grupę ludzi i setki tysięcy sprzedanych biletów.
Mądrze powiedział. Ja też czuję się odpowiedzialny nie tylko za nas sześciu na scenie, bo łącznie z menedżerami, kierowcami, technicznymi – jest nas kilkanaście osób. Jestem więc prezesem przedsiębiorstwa, małego, ale przedsiębiorstwa. Bo to jest też przedsiębiorstwo biznesowe. Ja tego nie ukrywam i to nie jest żadna hipokryzja.
Ale pamiętasz, że jak występowałeś na początku w Jarocinie, nie myślałeś w tych kategoriach.
A skąd!
Wtedy najważniejszy był przekaz, prawda?
Oczywiście.
I co z tego zostało?
Przekaz jest dla mnie absolutnie dalej bardzo ważny. To, o czym śpiewam, bo sam piszę teksty i dbam, żeby słowo coś znaczyło. Nie chcę tracić czasu na jakieś paplanie.
Czytaj więcej
Roger Waters zabrał głos w sprawie związanej z wykluczeniem rapera Macklemore'a z tournée i Eda Sheerana w USA, po tym jak Macklemore wypowiedział...
Wiadomo, że że w Jarocinie w latach 80. byłem gołodupcem jak wszyscy. Nie zarobiłem jeszcze złotówki na muzyce. Byłem postpunkowym chłopakiem. Założyłem kapelę, jak wielu z nas. I pewnie jakbyś zapytał Kazika, czy każdego z naszej generacji... No nie. W sumie nie chcę się wypowiadać z perspektywy czasu w imieniu wszystkich, tych którzy są teraz „very famous”.
A co widać z takiej perspektywy?
Kiedy patrzę na nasz dorobek, kiedy ludzie mówią, że fajnie gracie, że nagraliśmy tyle fajnych płyt, a teraz jesteśmy legendą i wielu fanów mówi, że wychowali się na waszych piosenkach – to oczywiście jest bardzo miłe i łechce moją próżność. Jednocześnie stąpamy nogami twardo po ziemi i co pół roku mamy z naszym menedżmentem Art 2 spotkania.
Zbiera się zespół, zbiera się menedżment i analizujemy mijający okres. Jaką przyjąć strategię, czy grać więcej w terenie, czy więcej w klubach. Patrzymy, gdzie były zyski, a gdzie były straty, jeśli były. I ja się tego w ogóle nie wstydzę! Chętnie o tym mówię. A teraz myślę sobie, że gdyby przyszedł do mnie Dawid Podsiadło, który zapełnia stadiony, i powiedział „Wiesz co, wystąpicie może jako moi goście, tylko nie mów o Palestynie” też nie wiem jakbym się zachował. Raczej wtedy bym powiedział Dawidowi, którego lubię: „P...l się”. Choćby dlatego, że wychowałem się w komunie. Jak widać – wszystko zależy od kontekstu. Jak już mówiłem, dla osoby wychowanej w PRL-u wolność słowa to świętość. Nie jestem ultra fanem przykładowo TVN 24, ale kiedy były zakusy, żeby zamknąć TVN, to było dla mnie coś nie do pomyślenia. Niech się każdy wypowie. Przecież chcieli mnie zniszczyć, kiedy poszedłem do telewizji Republika mówić o papieżu, nawet nie o polityce. I to ten kontekst tak wygląda.
Koncerty Sheerana to jest kwestia setek milionów dol. To wytwarza ogromną presję na tego kolesia, który wychodzi na scenę sam z gitarą i sprzedaje kilkadziesiąt stadionów. I chwała mu za to.
A czy starasz się ukrywać poglądy polityczne, żeby nie przeszkodzić swojemu przedsiębiorstwu?
Tak się składa, że nigdy żadnej partii politycznej nie pokochałem i dlatego zarzucają mi symetryzm. W sumie ja to pi...ę. Mogę być symetrystą, a jako obywatel tego kraju biorę to wszystko, co jest mądre z prawej strony i wszystko to, co jest mądre z lewej. Mieszam to jak kogel-mogel i tak wybieram, żeby to było najlepsze dla mojego kraju.
Ale nigdy nie wyszedłem na scenę, żeby pieprzyć coś o Tusku, Kaczyńskim, Netanjahu albo Putinie... O Putinie to może bardziej miałby ochotę. Mogę powiedzieć ze sceny, że go p...ę, a najchętniej bym go ukatrupił, jednak jestem katolikiem.
I nawet się z moich myśli u księdza spowiadałem. Ale jak się zaczęła wojna w Ukrainie – ksiądz musiał mnie rozgrzeszyć. To jest może grube, co powiedziałem, ale takie są fakty.
Mało kto życzy zdrówka temu panu w naszym kraju, choć już zdarzają się i tacy.
Dodam, że naprawdę wszystko zależy od człowieka. Jak coś Tomek Lipiński mówi, dla mnie jest spoko.
Czytaj więcej
Tego, co dzieje się w Gazie nie da się usprawiedliwić – powiedział Ed Sheeran. Na występie w Filadelfii brytyjski muzyk po raz pierwszy wprost odni...
Czy zastanawiałeś się nad tym albo może nawet wręcz kalkulowałeś zachowania publiczne związane z tym, jakie poglądy mają twoi fani?
Nie, ale zawsze uważałem za powód do dumy, że przez wszystkie lata T.Love mógł zagrać w Stodole dla 2000 naszych ultrafanów, na ewencie firmowym dużego koncernu, gdzie laski zdejmowały szpile i się bawiły, a kolesie zrzucali garnitury, a mogliśmy też zagrać w więzieniu i w kościele.
A teraz będzie anegdota biznesowa. Kiedy podpisywaliśmy kontrakt z Universalem na początku rozmowy absolutnie przygotowani goście zrobili nam prezentację. Słuchajcie, panowie usłyszeliśmy, pokażemy wam teraz różne grupy wiekowe od 18 do 25 i starsze... Ja mówię: ale po co? I słyszę, że to jest wielki zaszczyt, że Universal może z nami podpisać kontrakt, bo panie Muńku, niech pan spojrzy, w każdej grupie wiekowej macie fanów.
A już odpowiadając na twoje pytanie – nie wiem nic o ich poglądach. Na pewno żaden zespół nie chciałby – no nie, chociaż są takie, żeby na koncert przychodzili faszyści? Czy tak jak kiedyś w latach 90. zgraja łysych hajlowała przy „Wychowaniu”, co było jakąś tragedią.
Myślę, że jak każdy zespół mamy miks fanów. Rodzice przychodzą z dziećmi.
A w zespole rozmawiacie na polityczne tematy czy ich unikacie, bo grozi aferą jak w polskim Sejmie?
Absolutnie w busie jest często ostra dyskusja. A czasami polewka. Chłopaki często robią sobie ze mnie jaja, że jestem katolem, ale to są takie słodkie jaja. Pytają: co, Muniek, idziesz na imprezę do kleryków? A ja mówię, no idę, jasne, jest tam kilku fajnych chłopaków. Nie daję się wpuścić w maliny, bo mam luzik z tym wszystkim. Choć jeżeli chodzi o poglądy, to są w zespole bardzo różne. Nie będę mówił kto, ale jest grupa, że tak powiem, tuskowa. A wcześniej za bębnami siedział człowiek, który by się dał tam pokroić za Kaczyńskiego. Ale już go z nami nie ma i nie z politycznych powodów. A ja jako symetrysta, zdaniem kolegów raczej na prawo skręcam.
Czytaj więcej
W odzewie na ogłoszenie koncertów Macklemore’a „Wolna Palestyna” Alex Haditaghi, właściciel Pogoni Szczecin, zaprosił rapera na swój stadion.
Skręcasz?
No wiesz, po prostu czasami wyśmiewam głupotę stadnej nowoczesności, takiej jak państwa Młodziaków w „Ferdydurke” Gombrowicza. Wiadomo: chcemy być teraz nowocześni, ekologiczni, political correct i wszystko takie, co mnie strasznie wk....a. Na tyle, że Perkoz powiedział mi: „Stary, ty w stronę konfy jedziesz”. A ja mówię: „Jakiej konfy?”. Pieprzę konfę, ale chcę mieć swoje zdanie. Zawsze mnie wkurzało dorabianie sobie jakiejś gęby.
Na końcu najważniejsze jest, że po pierwsze się przyjaźnimy, a po drugie jako firma, jako band musimy być najlepsi na scenie i razem zagrać zajebisty koncert – niezależnie od poglądów.
Koncert jest jak mecz piłkarski. Zespół musi grać do jednej bramki.
Ale na takie wyznania jak Metallica, że nieważne są poglądy i że najważniejsi są fani, których kochacie – wolałbyś się nie zdobywać?
To jest takie amerykańskie pitu-pitu Jednak na scenie, żeby powiedzieć coś pozamuzycznego muszę czuć jakiś totalny impuls. Tak jak po zamachach w Londynie czy w Paryżu. Ale na pewno nic przygotowanego wcześniej w stylu pitu-pitu i „Kochamy was wszystkich”. Albo: aha dzisiaj powiem o Palestynie, bo tak będzie fajnie. Nie – to by było za tanie.
Teraz mówię o tym, bo jako dziennikarz zadałeś mi na ten temat pytania, no to ja odpowiadam. I mówię też, że najbardziej odpowiada mi ten łobuzerski balans, jaki mają Stonesi.
Sam zaś napisałem takie dwa wersy na swoją solową płytę „Syn Miasta”. „Nie ufam sobie jak burej suce, a polityka nigdy nie służy sztuce”. Może to można uznać za moje kredo.
Inni mogą myśleć inaczej.
Muniek Staszczyk o nowej płycie „Mama":
Nagrałem płytę „Mama” w duecie Muniek i Macio, czyli z moim ziomalem z osiedla Maciejem Maślikowskim. Mieszkał blok za mną na częstochowskim Rakowie, tam gdzie się wychowywałem. Macio przyjaźni się z moją mamą i jej pomaga, bo mama ma 87 lat, dzięki Bogu się trzyma, ale boryka się z kłopotem z nogami, więc Macio czasami coś jej podrzuci czasem gdzieś ją podwiezie, w czasie kiedy nie ma mnie w Częstochowie.
Ale nie tylko dlatego nagraliśmy płytę. Mamy już na koncie dwie płyty pod szyldem Shambo i Muniek.
Macio był gitarzystą pierwszej i w Częstochowie jedynej stricte punkowej kapeli Szambo. Współtworzyłem ją ze Słoniem, potem pierwszym perkusistą Alternative. Dołączył do grupy właśnie Macio na gitarze. Szambo – już bez mnie – zagrało w Jarocinie w 1983 r. i tam mieli swój mały sukces. Potem chłopaków wzięli do wojska, bo był PRL. Lata mijały, aż w końcu zrobiłem w Częstochowie, żeby znowu zasiać jakiś ferment w mojej generacji, w której było wiele kapel, a potem siadły kompletnie – festiwal Brzmienie Świętej Wieży.
T.Love był główną gwiazdą, ale też podłączyło się mnóstwo młodych kapel. Po koncercie przyszedł do mnie Macio, poszliśmy do baru na browary i wspominanie starych czasów. To było jakieś osiem lat temu i tak wszystko między nami odnowiło się i nagraliśmy dwie płyty.
Po tym jak Jacek Śliwczyński, basista Alternative i Shambo, zmarł, zespół się w zasadzie rozpadł i Sławek Pietrzak, nasz wydawca w SP Records, stwierdził, że możemy nagrywać teraz jako Muniek i Macio. Stwierdziliśmy, że zespołu już nie ma, ale okazało się, że świetny malarz częstochowski, nasz przyjaciel, lider pierwszej, dadaistycznej Formacji Nieżywych Schabuff – tej od „Klubu wesołego szampana” namalował obraz mój i Macia. Sławek Pietrzak, słysząc, że zespołu już nie ma, odpowiedział „Ale wiesz co, ja mam okładkę”. I pokazał mi obraz – jak stoimy z irokezami, lecz w garniturach, jak boomersi, na tle Jasnej Góry.
„Mama", Muniek i Macio, SP Records, 2026
Macio wtedy powiedział: Munio,, mam kilka piosenek, a ja cenię jego piosenki, bo on jest dobrym melodykiem, ma takie fajne gitarowe bicie i pisze piosenki zupełnie inne niż my w T.Love piszemy. Napisał też teksty, ja dopisałem swoje. A kiedy co trzy tygodnie przyjeżdżałem do mamy, a raz nawet na miesiąc, nagraliśmy na Rakowie w Miejskim Domu Kultury, w tamtejszym studiu kumpla Macia, płytę po tym jak zebrał muzyków z Częstochowy.
Z trzech piosenek zrobiło się 13 piosenek, wszystkie mi się podobały i powstała oldschoolowa płyta. Mateusz Pospieszalski nam pięknie zaaranżował piosenkę, która się nazywa „Mama” i jest to piosenka o miłości do mam. Do mojej mamy i do mamy Macia, która już nie żyje, ale tekst wzruszył także innych. Wyszła nam płyta dojrzała, bo już jesteśmy starsi, ale mamy kolejny odcinek naszej przyjaźni.