Rozpoczęta w 2023 r. atakiem i porwaniami Hamasu wojna w Strefie Gazy zaowocowała nie tylko jej zniszczeniami, ale śmiercią nawet 70-80 tys. Palestyńczyków, z czego połowa to kobiety i dzieci. Świat kultury nie mógł być na to obojętny. Kolejne wydarzenia stają się areną do podnoszenia kwestii Palestyny. W tym roku jest o niej szczególnie głośno.

Czytaj więcej

„Lalka” już szósta w rankingu Netfliksa na świecie

Już majowy konkurs Eurowizji w Wiedniu musiał się zmierzyć z niespotykanym dotąd bojkotem. W finale wzięło udział zaledwie 35 krajów, najmniej od 1970 r. To efekt żądań wykluczenia Izraela przez kilka krajów wobec wojny w Gazie, których nie spełniono. Bojkot ogłosiły Irlandia, Islandia, Holandia, Słowenia i Hiszpania. Irlandia, Hiszpania i Słowenia ogłosiły, że finał nie zostanie pokazany w ich telewizjach publicznych. Kraje takie jak Andora, Bośnia i Hercegowina, Macedonia Północna oraz Słowacja potwierdziły brak udziału, uzasadniając to głównie kwestiami finansowymi lub brakiem zainteresowania konkursem, a nie oficjalnym bojkotem politycznym.

Bojkot Eurowizji

Najważniejszym osłabieniem był brak Hiszpanii, która należy do „Wielkiej Piątki”, czyli grona pięciu krajów, automatycznie kwalifikujących się do finału. Ponad 1000 artystów podpisało list otwarty wzywający do bojkotu wydarzenia, jeśli Izrael nie zostanie usunięty z udziału.

Organizatorom udało się na wizji wyciszyć kontrowersje. Niczym w „1984” Orwella pokazywano świat bez wojen, gdzie można świętować pokojową koegzystencję, śpiewając radosne piosenki, często o niczym.

To, co udało się w finale Eurowizji, nie przeszło na stadionach Ameryki podczas tournée Eda Sheerana. Raper Macklemore, występując na początku września jako support na tournée Sheerana, powiedział, że zdecydował się na udział w koncertach, tylko dlatego, by przed wielotysięczną publicznością wypowiedzieć dwa słowa: „wolna Palestyna”. W reakcji na te słowa Izraelsko-Amerykańska Rada, proizraelska organizacja non-profit, zainicjowała petycję skierowaną do Eda Sheerana o usunięcie amerykańskiego rapera z pozostałej części trasy.

Czytaj więcej

Jan Holoubek po sukcesie „Heweliusza" rozpoczyna Gdynię'26 wstrząsającą wojenną historią

14 września Macklemore został usunięty z tournée Eda Sheerana w wyniku ultimatum postawionego przez kilku właścicieli stadionów, w tym Roberta Krafta, zarządzającego Gillette Stadium. Wtedy raper opublikował oświadczenie na Instagramie: „Nie jestem ofiarą. Ed Sheeran nie jest ofiarą. (...) Mamy kariery, pieniądze, możliwości, bezpieczeństwo i publiczność na całym świecie. Bez względu na konsekwencje, jakie poniesie którykolwiek z nas za to, co powiemy, możemy wrócić do domu, do naszych rodzin. Ofiarą jest naród palestyński”.

Solidarność z Macklemorem

Jednocześnie raper poinformował, że przekaże całą zarobioną za udział w trasie Sheerana kwotę – czyli milion dol. – sześciu palestyńskim organizacjom, by „przenieść dyskusję tam, gdzie jej miejsce, do Palestyńczyków”.

Ed Sheeran stara się zajmować neutralne stanowisko. Powiedział 19 września w Filadelfii: – Nie chcę rozczarowywać fanów i nigdy nie chciałem być muzykiem-aktywistą, ale ta sytuacja postawiła mnie w samym środku ważnego i pełnego emocji sporu o wolność słowa oraz najbardziej skomplikowanej kwestii politycznej na planecie”..Część środowiska zareagowała totalną krytyką. Roger Waters nazwał Sheerana męskim organem. Wielu artystów wyraziło solidarność z Macklemorem – m.in. jedna z najważniejszych gwiazd Billie Eilish.

Teraz w centrum zainteresowania są izraelscy autorzy dokumentu „NAZA”. To Yuval Abraham i Rachel Shor, laureaci Oscara za film „Nie chcemy innej ziemi” z 2024 r. o przymusowych przesiedleniach Palestyńczyków. Za najnowszy film „NAZA” dostali na festiwalu w Wenecji Nagrodę Specjalną. To dokument o ludobójstwie ukrytym pod pozorami „przypadkowych śmierci”.

Czytaj więcej

Waters chwali Macklemore'a za słowa „wolna Palestyna”. Dla Sheerana ma „krótką wiadomość”

Dyrektor festiwalu weneckiego Alberto Barbera od początku zdawał sobie sprawę, jaką bombę ma w ręku. Nie przypadkiem zapewne – chcąc uniknąć protestów – włączenie „NAZA” do konkursu głównego ogłosił dosłownie kilka dni przed rozpoczęciem festiwalu.

Materiał zarejestrowany przez izraelskich filmowców rzeczywiście poraża. Abraham i Shor przeprowadzili rozmowy z 24 izraelskimi żołnierzami i oficerami wywiadu. Wszystkie odbyły się nocą, w Tel Awiwie, na dachach wysokich budynków. Obowiązywała zasada: nie można zobaczyć twarzy rozmówców, ich głosy też zostały zmienione. Dla ich bezpieczeństwa, by nie mogli zostać rozpoznani.

„NAZA" w Polsce

Co to jest NAZA? To słowo przykrywa wojenną zbrodnię, oznacza liczbę niewinnych „ofiar ubocznych”, które mogą stracić życie w czasie wojskowej operacji. Gdy np. dron mający zniszczyć konkretny cel, niejako „przy okazji” uśmierca dzieci idące obok do szkoły. Albo trafia w budynek mieszkalny i zabija trzypokoleniową rodzinę. Ile NAZA? – pytają dowódcy. „5”, „15”, „20” – pada odpowiedź.

Te rozmowy są wstrząsające. Film Abrahama i Shor jest świadectwem, jak automatyczne może być wykonywanie rozkazów. Ataki na izraelskich filmowców w ich kraju są ostre.

Prezydent Netanjahu zapowiedział, że zgłosi projekt ustawy, która – zgodnie z zapowiedzią ministra kultury Mikiego Zohara – pozwoliłby odbierać obywatelstwo izraelskie osobom „zniesławiającym izraelskich żołnierzy”. Szef sztabu IDF (Sił Obronnych Izraela) Eyal Zamir polecił wojskowym prawnikom zbadać możliwość podjęcia kroków prawnych wobec filmu i jego twórców. Równocześnie wszczęto dochodzenie w sprawie wycieku informacji niejawnych wykorzystanych przy produkcji.

Czytaj więcej

Adam Pantak: Wokulski kontra AI. Dlaczego nowa „Lalka” budzi takie emocje?

16 i 17 września odbyły się demonstracje przed domem rodziców Shor w Savyon, a organizatorzy zapowiadali podobne działania wobec rodziny Abrahama.

Firma So Films poinformowała właśnie, że kupiła prawa do pokazów w Polsce. Odbędą się jeszcze w tym roku.