Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega fenomen popularności instytucji „małego świadka koronnego”, z której w ostatnim roku skorzystało ponad 4 tys. osób.
  • O kulisach współpracy znanych postaci ze świata biznesu, nauki i kryptowalut z wymiarem sprawiedliwości.
  • Jak ewoluowała polska przestępczość zorganizowana, odchodząc od tradycyjnych gangów na rzecz mafii „białych kołnierzyków”.
  • Jakie są realne korzyści i warunki współpracy z prokuraturą, która może zamienić wieloletnie więzienie na dozór elektroniczny.

– Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że współpracę z prokuraturą w ramach tzw. 60-tki podejmują podejrzani najczęściej z jednego powodu – gdy zdadzą sobie sprawę z nieuchronności wysokiej kary, jaką mogą otrzymać w wyroku – mówi „Rzeczpospolitej” mec. Ernest Mocarski, warszawski karnista. 

Reklama
Reklama

Na dobrodziejstwo nadzwyczajnego złagodzenia kary (tzw. 60-tka, czyli art. 60 par. 3 kodeksu karnego) może liczyć osoba współpracująca z wymiarem sprawiedliwości. Jednak z analizy orzeczeń sądowych wynika, że nie każda i nie zawsze. 

Czytaj więcej

Piotr Kosmaty: Lepiej nie ruszać sześćdziesiony. Reakcje po prezydenckim wecie

Podejrzani muszą ujawnić wszystkie okoliczności przestępstwa, w tym także swoją rolę we współdziałaniu z innymi osobami – co najmniej dwiema. Wielu sprawców mimo ujawnienia faktu, z kim dokonali przestępstwa, nie zostają objęci nadzwyczajnym złagodzeniem kary – najczęściej dlatego, że wsypał tylko jedną osobę (tak było np. w przypadku złodziei, którzy napadli na domy bogatych mieszkańców Łomży). Sąd orzeka nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet jej warunkowe zawieszenie lub uchylenie. Wniosek do sądu, wobec oskarżonego, który zasługuje na „60-tkę” po wcześniejszej weryfikacji jego wyjaśnień, składa prokurator. – Miałem też przypadek, w którym oskarżony już na sali sądowej, nie podtrzymał swoich zeznań i małym świadkiem koronnym ostatecznie nie został – przyznaje mec. Mocarski.

O tym, jak dużo może zyskać przestępca, świadczy przykład jednego z klientów mec. Mocarskiego – przestępca VAT, któremu groziło nawet osiem lat więzienia, uzyskał w wyroku z zastosowaniem art. 60 zaledwie 1,5 roku więzienia, który dodatkowo zamieniono mu na dozór elektroniczny. 

1932 skazanych w tym roku w ramach tzw. 60-tki

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości przygotowanych dla „Rzeczpospolitej” wynika, że ubiegły rok był pod tym względem rekordowy. W 2025 r. sądy w Polsce objęły nadzwyczajnym złagodzeniem kary z art. 60 kodeksu karnego aż 4011 skazanych – 2 937 osób w sądach rejonowych i 1 074 w okręgowych – najwięcej od 2022 r. Rok wcześniej takich osób było 3786, w 2023 – 3451 i w 2022 r. – 3728. W tym roku (dane do 30 czerwca) w ramach „60-tki” skazano już 1932 osoby: 1344 w sądach rejonowych i 588 – w okręgowych. W sumie – od 2022 r. do dziś dobrodziejstwem nadzwyczajnego złagodzenia kary objęto 16,8 tys. skazanych.

Art. 60 można zastosować także wobec młodocianych lub gdy kara byłaby niewspółmiernie wysoka do popełnionego czynu – nie są oni małymi świadkami koronnymi.

Według mec. Mocarskiego instytucja małego świadka koronnego zyskuje coraz większą popularność, zwłaszcza wśród młodszych osób. Analiza wyroków z zastosowaniem art. 60 kodeksu karnego potwierdza tę tezę. We Wrocławiu za małego świadka koronnego uznano młodego mężczyznę, który dopuścił się rozboju. Od razu policjantom wskazał współsprawców czynu. Wyrok? Kara pozbawienia wolności jednego roku wraz z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby dwóch lat.

W innej sprawie przestępcę narkotykowego, który szmuglował z Polski do Szwecji i Danii znaczne ilości środków psychotropowych, w tym amfetaminy, za ujawnienie kulis procederu i ludzi, którzy w tym uczestniczyli, sąd w Warszawie skazał dilera na karę jednego roku pozbawienia wolności oraz grzywnę: 200 stawek dziennych po 30 zł.

Znani skruszeni podejrzani

Są też głośne przypadki. Na współpracę z prokuraturą – w ramach instytucji małego świadka koronnego – zdecydował się ostatnio Paweł Cz., były rektor Collegium Humanum, Tomasz Mraz, dyrektor Funduszu Sprawiedliwości, a także Paweł Sz., biznesmen, który w czasach PiS zarabiał na kontraktach z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych. Pierwszy odsiedział 10 miesięcy w areszcie, drugi – zaledwie dwa miesiące. Ich zeznania pozwoliły prokuraturze pociągnąć do odpowiedzialności inne osoby w przestępczym procederze. Paweł Cz. ujawnił, jak wystawiał za przysługi dla swojej uczelni dyplomy MBA, sprzedawał w sposób masowy indeksy studenckie lub dyplomy ukończenia studiów licencjackich lub magisterskich głównie dla cudzoziemców. Paweł Sz. zdecydował się na układ z prokuraturą głównie z powodów rodzinnych. Jego zeznania obciążyły m.in. szefa RARS Michała K., który czeka na ekstradycję z Londynu.

Współpracę z prokuraturą podjął Przemysław Kral, adwokat i prezes Zondacrypto, który może odpowiadać nie tylko za oszustwo wielkich rozmiarów. Efektem jego zeznań, a także przekazanych przez niego dowodów (maili, przelewów, rozmów z szyfrowanych komunikatorów) są ostatnie zatrzymania – Radosława Piesiewicza, Rafała Zaorskiego czy ludzi związanych z Sylwestrem Suszkiem, twórcą BitBay, późniejszej Zondacrypto – Romana Ż., Jaromiry W. i Anny P. Prokuratura nie informuje o roli procesowej Krala

Jak pod koniec lipca ujawniła „Rzeczpospolita”, prokuratura chciała, aby Kral został świadkiem koronnym. Status ten gwarantuje ustawa o świadku koronnym dla członków najgroźniejszych zorganizowanych grup przestępczych. Ustawa wyklucza objęcia nim szefów grup przestępczych, a także tych, którzy dopuścili się zabójstwa lub do niego podżegali. Ale daje zdecydowanie większe przywileje: całkowitą bezkarność (prokuratura umarza sprawę przeciwko koronnemu), a w większości przypadków: nowe życie dla skruszonego i jego rodziny z nową tożsamością. 

– Proces uzyskania tego statusu jest bardzo długotrwały. Wymaga wykonania szeregu czynności, potwierdzenia tego wszystkiego, co kandydat mówi, opisuje, wskazuje – mówi nam funkcjonariusz służb, który rozpracowywał największe mafie paliwowe w kraju. Proces ten trwa średnio rok. – Nie zdziwiłbym się, że to właśnie czas odegrał tu kluczową rolę. Zondacrypto to sprawa z politycznym kontekstem. Został rok do wyborów, nikt nie będzie czekać. A moim zdaniem Kral mógłby dostać taki status – ocenia jeden z adwokatów znający Krala.

Z danych Prokuratury Krajowej dla „Rzeczpospolitej” wynika, że w ostatniej dekadzie otrzymały go pojedyncze przypadki – w sumie 20 osób. Wszyscy to członkowie zorganizowanych grup przestępczych największego kalibru – parający się porwaniami dla okupu, zabójstwami na zlecenie czy międzynarodową przestępczością np. narkotykową na ogromną skalę – wylicza gen. Adam Maruszczak, były szef Centralnego Biura Śledczego, współtwórca polskiego programu ochrony świadka koronnego oraz wydziału operacji pościgowych czyli tzw. łowców cieni. Ustawa o świadku koronnym jest dedykowana grupom

Status świadka koronnego – wyjątkowo i rzadko

Statystyki pokazują, że w latach 2016 i 2017 (a także w tym roku) statusu świadka koronnego nie otrzymał żaden z przestępców. Najwięcej – pięciu gangsterów zostało koronnymi w 2018 r. oraz czterech w 2022 r. W ubiegłym roku – zaledwie jedna osoba. – To niewielka liczba, ale świadek koronny to wyjątkowy status i prokuratura musi zrobić bilans: koszty jego pozyskania należy odnieść do korzyści procesowych, jakie przyniosą jego zeznania. Państwo takiego świadka bierze potem pod swoje skrzydła. Odpowiada za jego i jego rodziny bezpieczeństwo, to także spory koszt dla budżetu. Poza tym świadkiem koronnym może być osoba zresocjalizowana, zdolna do samodzielnego funkcjonowania poza życiem przestępczym. I taka, która daje gwarancję, że nie wróci już na drogę przestępstw – podkreśla gen. Adam Maruszczak.

Ustawa o świadku koronnym, którą wzorowano na niemieckich przepisach, weszła w życie w 1998 r. Dzięki niej udało się rozbić największe grupy przestępcze w nowej Polsce: grupę pruszkowską czy wołomińską, na Śląsku gang „Krakowiaka” czy „Oczki” ze Szczecina. – W ciągu kilku pierwszych lat mieliśmy ponad stu świadków koronnych. Ich liczba rosła jak grzyby po deszczu, każdy prokurator chciał mieć „koronnego”. Członkowie grup wiedzieli, że albo oni zaczną sypać, albo zrobi to ich kolega, a oni pójdą siedzieć na długie lata. To się udało, bo grupy te nigdy się nie odrodziły. Dziś ta rodzima przestępczość lat 90. nie istnieje, ale powróciła do nas w pewnym wymiarze za sprawą gangów ze Wschodu. To niebawem będzie dla nas ogromny problem – podkreśla gen. Maruszczak.

Czytaj więcej

„Wory w zakonie” i wschodnie gangi w Polsce. Lawinowy wzrost aktywności zagranicznych grup przestępczych

Najsłynniejszym koronnym, który potem stał się wręcz celebrytą ze świata gangsterskiego, był Jarosław Sokołowski ps. „Masa”, członek grupy pruszkowskiej. Co ciekawe, po wielu latach wrócił na drogę przestępstw, choć nie takich, z jakich zasłynął – w 2018 r. usłyszał nowe zarzuty za oszustwa i wyłudzenia. Głośno było o skaptowaniu przez CBŚ gangstera Piotra W. ps. „Generał”, który przekazywał informacje dotyczące m.in. sprawy zabójstwa gen. Marka Papały, szefa polskiej policji. Status koronnego można też stracić, gdy popełni się przestępstwo – przekonał się o tym członek grupy „Krakowiaka” – Włodzimierz C. „Łomiarz”. 

W 2023 r. Wirtualna Polska ujawniła, że świadkiem koronnym został Grzegorz M., ps. „Pornos”, prawa ręka Magdaleny K., szefowej gangu Cracovii, parającej się międzynarodowym przemytem narkotyków. „Pornos” miał obciążyć Mariusza Z., lidera kiboli Cracovii.

Dlaczego dziś tak niewielu członków grup zorganizowanej przestępczości otrzymuje ten status? – Celem tej instytucji było i nadal jest rozbicie grup przestępczych, nie tylko wsadzenie tego czy innego do więzienia. Poza tym głównym argumentem jest waga zeznań takiego podejrzanego, a także to, jaką mają one wartość dowodową. Nie każdy gangster składający zeznania może być koronnym. Moim zdaniem dziś nie tak łatwo dostać ten status – ocenia były szef CBŚ. Jego zdaniem „zorganizowane grupy przestępcze przeszły transformację”. Dziś nie jest już opłacalny przemyt alkoholu czy prostytucja. – Nowe gangi parają się przestępczością tzw. białych kołnierzyków, a więc przestępstwami gospodarczymi, jak karuzele VAT, przemyt migrantów czy mafie śmieciowe i paliwowe. Powód jest prosty: pieniądze. Dają one duży zysk finansowy, a kary są stosunkowo niewielkie – dowodzi gen. Maruszczak.

Afera Zondacrypto przypomina w swej strukturze mafię

Czy Przemysław Kral może zostać świadkiem koronnym? Gen. Maruszczak: – To zależy od treści jego zeznań i tego, co one wnoszą do sprawy, która, jak widzimy, jest wielowątkowa i skomplikowana. Nie znam oczywiście materiału dowodowego, nie potrafię więc tego oceniać, jednak to, co już wiemy przypomina klasyczną mafię, w której przenika się świat przestępców, polityków oraz biznesu. 

Czytaj więcej

Obrońca podejrzanych w sprawie Zondacrypto odsunięty. Przez rajdy samochodowe

Jego zdaniem sprawie może zaszkodzić szum medialny oraz sytuacja, gdy prokuratura będzie przeć tylko do wersji przedstawionej przez skruszonego przestępcę.

Tylko świadkowie koronni mogą liczyć na tzw. relokację – nową tożsamość i życie na koszt państwa. Taki przywilej nie obejmuje małych świadków koronnych. – Współpracujemy na tym polu z USA czy Niemcami. Wielu koronnych relokowaliśmy jednak nie za granicą, ale w Polsce. Mają nowe życie. Wielu chciałoby zachować status quo swojego poprzedniego życia, np. mieć dom z basenem. To nierealne – podkreśla były szef CBŚ.