Przydarzyła mi się zabawna sytuacja. Gdy wychodziłem z „Żabki”, podbiegł do mnie mężczyzna i spytał: „Kiedy ich w końcu wszystkich zamkniecie i ten bałagan się wreszcie skończy?”. Zobaczywszy, że rozmawiam przez telefon, tak jak nagle się pojawił, tak nagle mężczyzna zniknął. Ja zaś zostałem z intelektualnym problemem: dlaczego z tym pytaniem zwrócił się do mnie?
Analizując to wydarzenie, uznałem, że musiał mnie zidentyfikować jako prawnika wypowiadającego się w kwestiach demokracji. To zapewne spowodowało, że wyartykułował do mnie życzenie, żeby ci, co opowiadają się za prymatem prawa, czyli obecnie rządzący demokraci, doprowadzili do sytuacji, by prawo zostało w końcu wyegzekwowane wobec tych, którzy je naruszali. Czyli, krótko mówiąc, żeby ci, co popełniali przestępstwa, odpowiedzieli za swoje czyny.