Reklama

Marianne Faithfull, muza Micka Jaggera, nie żyje

Muzyczny świat żegna Marianne Faithfull, legendę muzyki pop, która zaczynała karierę w początkach prosperity The Rolling Stones, potem żyła w squatach i walczyła z nałogami, by rozpocząć drugie życie.
Marianne Faithfull (1946-2025)

Marianne Faithfull (1946-2025)

Foto: AFP

„Jestem bardzo zasmucony wiadomością o śmierci Marianne Faithfull. Przez długi czas była ważną częścią mojego życia. Była wspaniałą przyjaciółką, piękną piosenkarką i wspaniałą aktorką. Zawsze będę o niej pamiętał” - napisał na Facebooku Mick Jagger. Faithfull stała się legendą rocka, również dlatego, że została partnerką Jaggera.

Reklama
Reklama

Marianne Faithfull i Mick Jagger

Była absolwentka szkoły klasztornej. Karierę muzyczną zaczęła jako piosenkarka folkowa, śpiewająca w londyńskich kawiarniach. W czasie jednego z występów w czerwcu 1964 poznała menedżera The Rolling Stones Andrew Loog Oldhama, z którego pomocą podpisała kontrakt z wytwórnią płytową Decca.

Zadebiutowała napisaną przez Micka Jaggera i Keitha Richardsa piosenką „As Tears Go By”, z którą dotarła do dziewiątego miejsca brytyjskiej listy przebojów. Potem z Jaggerem skomponowała „Sister Morphine” i popadła we wszystkie możliwe nałogi. Jej przodek Leopold von Sacher-Masoch dał początek terminowi masochizm.

A że była piękna i delikatna jak wiosenny kwiat, żałowali jej wszyscy. Mało brakowało, by skończyła jak Janis Joplin. Tymczasem Bóg dał jej drugie życie, w którym uczyniła atut ze zniszczonego głosu.

Reklama
Reklama

Odzyskała panowanie nad własnym życiem, wydając w 1979 r. album „Broken English". Pasmo jej ostatnich sukcesów trwało co najmniej od 2004 r., gdy nagrała fenomenalną płytę „Before the Poison".

Jej ostry, punkowy głos w sam raz pasował do śpiewania o tym, co przeżyła. Jednocześnie przestała ukrywać zmarszczki pod bujną fryzurą i makijażem. Właśnie taki – prawdziwy, szczery – był album „Before the Poison” (2004), na którym zaśpiewała piosenki młodszych od niej rozrabiaków – PJ Harvey i Nicka Cave’a.

Marianne Faithfull i drugie życie

Z myślą o „Easy Come, Easy Go” Marianne zaprosiła do współpracy ważne postaci muzyki alternatywnej, korzystając z piosenek, które wybrała wraz z producentem Halem Wilnerem, współpracującym niegdyś z Milesem Davisem. Zamiast punkowej aury i niedbale granych, rozjeżdżających się dźwięków otrzymaliśmy album dopieszczony w każdym calu, z bluesowymi i jazzującymi aranżami. Na gitarze zagrał sam Marc Ribot z towarzyszeniem sekcji dętej.

W finale słyszeliśmy „Sing Me Back Home”. Szorstkim głosem szeptał z Faithfull Keith Richards. Wtedy można było mieć nadzieję, że do Marianny zadzwoni Jagger i wprosi się na kolejną sesję, by nie tracić okazji do promocji własnej osoby.

Tak się już nie stanie. Jej ostatnią płytą była „She Walks in Beauty” w (2021).

Muzyka popularna
Powrót Houk po 30 latach i jubileusze legend. Nowe ogłoszenia Jarocin Festiwal 2026
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Muzyka popularna
Wielkie wątpliwości przed polską preselekcją Eurowizji po zaskakujących zmianach
Muzyka popularna
Horror Florence. Teraz zaśpiewa w Krakowie. Pierwszy raz w Polsce wystąpi Rush
Muzyka popularna
Muzycznie najładniejsza płyta Pata Metheny’ego w XXI w.
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama