Utrata kontroli nad prywatnymi danymi, rozprzestrzenianie się fałszywych wiadomości i brak kontroli nad politycznymi reklamami są zjawiskami zagrażającymi współczesnemu Internetowi.

Tim Berners-Lee, jeden z głównych twórców sieci WWW, założyciel organizacji W3C i oraz World Wide Web Foundation napisał list otwarty, w którym wyjaśnia swoje obawy dotyczące tych zagrożeń.

Po pierwsze straciliśmy kontrolę nad naszymi danymi. W obecnym modelu biznesowym z wielu usług internetowych możemy korzystać „za darmo" – w zamian za udostępnianie danych. Często nie mamy kontroli nad tym, gdzie trafiają. W efekcie firmy i rządy mogą śledzić każdy nasz ruch. To ogranicza wolność słowa i sprawia, że sieć przestaje być miejscem dyskusji nad wrażliwymi tematami.

Po drugie fałszywe informacje zbyt szybko zdobywają popularność. Dla mediów społecznościowych najważniejsze są wejścia i kliknięcia. W rezultacie algorytmy wolą dobierać użytkownikom treści raczej zgodne z ich zainteresowaniami niż rzetelne. Obserwujemy zjawisko rozprzestrzeniania się szokujących, zaskakujących i wspierających stereotypy wiadomości, dzięki którym najłatwiej uzyskać finansową i polityczną korzyść.

Po trzecie – zdaniem Berners-Lee - polityczne reklamy w sieci wymagają większej przejrzystości, a przemysł reklamowy przestaje wspierać demokrację. Istnieją sposoby prowadzenia kampanii internetowych w nieetycznych celach, jak na przykład utrzymanie wyborców z dala od urn.

Ojciec WWW, dzieląc się swoimi obawami, zapewnił też, że zamierza „uratować" sieć. Nie wyjawił niestety szczegółów swojego planu. Założone przez niego w 2008 r. World Wide Web Foundation za swój cel przyjęła ustanowienie globalnej sieci jako dobra publicznego i podstawowego prawa, z którego każdy może korzystać w dowolny sposób. Pełna treść listu dostępna jest w języku angielskim, francuskim, hiszpańskim, portugalskim oraz arabskim.