Józef Szajna (1922-2008) jeden z najważniejszych twórców powojennej sztuki polskiej, w czasie II wojny światowej był więźniem obozów w Auschwitz (także w celi śmierci) i Buchenwaldzie. Te traumatyczne doświadczenia powracały później w całej twórczości artysty znaczonej motywami zagłady, cierpienia, cywilizacyjnej katastrofy. Od początku pracy zawodowej tworzył w teatrze – najpierw jako scenograf, potem i reżyser (ukończył Wydziały Grafiki i Scenografii krakowskiej ASP). Deklarował: „Uprawiam teatr, w którym słowo staje się obrazem, a obraz słowem”, „Teatr nierozszczepiony na walczące ze sobą elementy: scenografię, muzykę słowo”. Dążył do syntezy sztuk. W teatralnych poczynaniach posługiwał się skrótem plastycznym, znakiem, symbolem. Swoją sztukę określał jako TE-ART. Jednym z najważniejszych etapów jego twórczości były spektakle w warszawskim Teatrze Studio, którego był też dyrektorem przez 12 lat (1971-1982).

Józef Szajna, Żabojad, z cyklu Gęby – maski, 1996, wł. archiwum rodzinne artysty

Józef Szajna, Żabojad, z cyklu Gęby – maski, 1996, wł. archiwum rodzinne artysty

Foto: archiwum rodzinne

- Szajna był artystą interdyscyplinarnym, i taka jest też wystawa – wyjaśnia Karolina Prymlewicz, kuratorka ekspozycji. - Pokazujemy różnorodność mediów, tematów, stylistyk i nastrojów. Wzięłam pod uwagę, że Szajna pisał w 1965 roku o materii spektaklu, która dla niego była montażem rzeczy i treści, a demontażem tradycyjnej fabuły. Można powiedzieć, że ta prezentacja to instalacja, asamblaż, zbiór rzeczy.

Przekrojowa wystawa twórczości Szajny, została podzielona na dwie części: jedna poświęcona jest ciału, sylwetce. Pokazuje, w jaki sposób artysta traktował ludzką figurę w sztukach wizualnych, w teatrze. Zobaczyć można postaci - manekiny ze słynnego przedstawienia „Replika” (1971/72) mającego później wiele teatralnych odsłon. Jej powracającymi elementami były protezy ciała, manekiny, buty, drabina, taczka, półsylweta. Uteatralizowany świat resztek, odpadów cywilizacji ze zniekształconymi, spotworniałymi ludzkimi postaciami - manekinami naturalnej wielkości, często wypaczanymi przez różne przedmioty, zobaczyć można także na prezentowanych czarno-białych fotografiach Wojciecha Plewińskiego i Stefana Okołowicza oraz rysunkach – projektach Szajny.

Józef Szajna, Księżna, 1994

Józef Szajna, Księżna, 1994

Foto: archiwum rodzinne

Nie mniej interesujące są także fotografie z innych zrealizowanych w Teatrze Studio spektakli, takich jak: „Witkacy” (1972), „Gulgutiera” (1973), „Dante” (1974), „Cervantes” (1976), „Majakowski” (1978).

Druga część wystawy przedstawia rysowane (częściej niż malowane) przez Szajnę twarze. Są wśród nich i autoportrety artysty z 1990 roku, w tym jeden kolażowy. Na wystawie znalazły się też karykatury Tadeusza Kantora, Sławomira Mrożka, Władysława Hasiora, Stefana Gierowskiego, Jerzego Turowicza. Zdaniem kuratorki właśnie ta druga część prezentacji jest zaskakująca.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

- Szajna znany był przede wszystkim jako reżyser, autor scenariuszy do swoich przedstawień, twórca obrazów, asamblaży, a znacznie mniej jako rysownik – wyjaśnia kuratorka. – Bardzo zaskakujący jest cykl na poły satyrycznych portretów „Gęby – maski”. Prezentujemy też, dotąd niepokazywane rysunki erotyczne, akty. To prace w dużej mierze abstrakcyjne. Charakteryzują się gwałtownością w sposobie pokazywania ludzkiej figury, w niektórych widać przemoc.

Wszystkie prace na wystawie pochodzą z archiwum rodzinnego artysty.

Wystawę można oglądać do 11 grudnia.

Warto wspomnieć, że od 9 września działa też dostępne dla każdego chętnego Wirtualne Archiwum Józefa Szajny uruchomione przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego.