Hasło przewodnie Wystawy Światowej EXPO 2020 (opóźnionej o rok z powodu pandemii) brzmi: „Łącząc umysły, tworzymy przyszłość”. Dzieło Tarasewicza promuje województwo podlaskie i jego ideę jutra Xylopolis. Praca powstawała przez dwa tygodnie w fabryce domów modułowych w Bielsku Podlaskim, bo jej rozmiary (ma 13,5 m. długości i 3,40 m. wysokości) nie pozwoliły artyście wykonać projektu w swojej pracowni.

Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Fundacja Villa Sokrates, fot. Michał Grześ

- Z ekspozycji wynika wielkość pracy – wyjaśniał twórca w czasie premierowego pokazu obrazu. - Miałem plan miejsca i wiedziałem jak dużą pracę trzeba wykonać. Ideą, którą chciałem zrealizować jest synteza czterech pół roku i umieszczonego w nim światła.

Każda z czterech części płótna ma wyraźną dominantę jednego koloru: błękitu, zieleni, brązu, czerni. Prace Tarasewicza od dawna pulsują barwami - czerwienią, żółcią, zielenią. Używa kolorów podstawowych, nieraz sięga po kontrast barw dopełniających. Szuka intensywności i blasku – także tym razem.

- Dla mnie kolor jest alfabetem - biorę taki, który jest mi potrzebny – wyjaśniał przed kilku laty „Rz” artysta. - Tajemnica polega na tym, jak zestawia się ze sobą kolory na płaszczyźnie.

Zapytany, jakiego spodziewa się odbioru przez odległą kulturowo publiczność artysta wyjaśnia „Rz”: - Może być dla nich zaskakujący ten sam kadr pokazany w różnych zmieniających się porach roku, bo tam za bardzo ich nie ma. Może być orzeźwiające zobaczyć, że są takie kontrasty, świetlistość. A z drugiej strony myślę, że to pawilon wspólny i mój obraz jest też dobrym tłem, nie musi dominować.

Czytaj więcej

Malarz Leon Tarasewicz podczas wernisażu Martyny Ścibior "Estetyczna Drapieżność" w Wizytującej Gale
Fałszują obrazy Leona Tarasewicza

Leon Tarasewicz pokazuje swoją sztukę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich po raz pierwszy, ale - jak mówi śmiejąc się – niektórzy go tam już kojarzą.

- Kilka lat temu na wystawie hodowców gołębi w Poznaniu, pokazałem w wolierze swoje: parę żółtych, parę pomarańczowych, parę czerwonych, zielonych, niebieskich i różowych. Pomogły mi farby, które miałem z Hiszpanii, bo tam istnieje tradycja malowania gołębi specjalnymi farbami. W opisie przedstawiającym wystawiane ptaki napisałem, że rasa moich gołębi to Taras Polski i że od prawieków hodowane są w Polsce we dworach i w pałacach. Że ich kolory są kwintesencją polskich łąk i lasów. Najlepsze, że i hodowcy gołębi nie rozpoznali co to za rasa. Zrobiło się zamieszanie, wielu ludzi wokół. Podszedł facet hodujący kanarki, jak się okazało, i pyta, jak uzyskać zielonego. Powiedziałem, że sprawa jest prosta: trzeba wziąć żółtą samicę i połączyć z niebieskim samcem. Zapytał: „No tak, ale skąd wziąć niebieskiego?”. „A, to już tajemnica hodowcy” – odpowiedziałem. Wkrótce zapomniałem o tym całym incydencie, aż po dwóch latach przyjaciel z Niemiec poinformował mnie, że dostał z Emiratów Arabskich dwa zdjęcia, jak się okazało - mojej woliery z gołębiami z Poznania. Napisał, że Arabowie pytają go, gdzie w Polsce są tak kolorowe gołębie i gdzie można je kupić. Tak, że z Emiratami Arabskimi już miałem do czynienia - mówi artysta.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ
Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Fundacja Villa Sokrates, fot. Michał Grześ

Pokazywana w Dubaju praca Leona Tarasewicza nie jest pierwszą tak monumentalną. Kiedy w 1989 roku uczestniczył w dużej wystawie polskiej sztuki nowoczesnej („Vision and Unity. Strzeminski and 9 contemporary Polish Artists”) w Reekum Museum w holenderskim Apeldoorn, wykonał gigantyczną realizację malarską na zewnętrznej ścianie muzeum. Miała 8 metrów wysokości i 16 długości – przypominała gęsty las, przez który przedziera się światło. W 1991 namalował pracę „Bez tytułu” (280cmx910cm) pokazywaną w później w CSW. Wielkie realizacje powstały specjalnie na potrzeby wystawy w Kunsthalle w Malmoe w 1992, pozostały po nich jedynie zdjęcia film dokumentujący ich powstawanie.

Z kolei, gdy w 1993 roku został zaproszony do udziału w setnej wystawie Galerii Białej w Lublinie, po raz pierwszy zrealizował projekt, w którym jego malarstwo z motywem horyzontalnych biało – czarnych pasów – pokryło całe wnętrze pomieszczenia.

W 1999 roku na swojej retrospektywnej wystawie w Zachęcie wypełnił Salę Matejkowską, jedną z największych w Galerii, filarami z charakterystycznymi pasami – tym razem żółto-zielonymi, malowanymi poziomo. Kiedy w 2001 roku reprezentował Polskę podczas 49. Międzynarodowego Biennale w Wenecji, pokrył całą powierzchnię podłogi polskiego pawilonu monumentalnym malowidłem o bogatej żeberkowej strukturze i kontrastowym zestawieniu ultramaryny i oranżu na powierzchni około 200 metrów kwadratowych.

Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Fundacja Villa Sokrates, fot. Michał Grześ

Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Leon Tarasewicz pracuje nad swoją najnowszą pracą

Fundacja Villa Sokrates, fot. Michał Grześ