W filmie „Znieważona ziemia" jest scena, kiedy fizyk z czarnobylskiej elektrowni (Andrzej Chyra) w dzień po katastrofie chodzi po ulicach miasteczka Prypeć i mierzy promieniowanie. Gdy widzi, jak skażony jest padający deszcz, kupuje na targu parasolki i rozdaje nieświadomym zagrożenia przechodniom. Ci nie rozumieją jego zachowania i traktują jak nieszkodliwego wariata.
Podobne poczucie bezradności uderza z „Czarnobylskiej modlitwy. Kroniki przyszłości". „Mówiono nam, że powinniśmy zwyciężyć. Kogo? Atom? Fizykę? Kosmos?" – wspomina jeden z bohaterów.
Autorka książki opowiada nie tylko o katastrofie, ale także o mieszkańcach zony (strefy skażonej) żyjących w cieniu tragedii. Wśród wielu relacji niezwykle przejmująca jest historia Ludmiły – żony strażaka gaszącego pożar w elektrowni. Zmarł w męczarniach, po przeszczepie szpiku kostnego w moskiewskim szpitalu.
Awaria przez pychę radzieckich władz zmieniła się w katastrofę. Mogłaby pozostać tajemnicą, gdyby nie alarm podniesiony przez Szwedów. Do sprzątania wysłano „na ochotnika" weteranów z Afganistanu. Zamiast psujących się wskutek promieniowania maszyn, radioaktywny grafit z dachu elektrowni sprzątały „bioroboty" – Oleg, Witalij, Grigorij...
Swietłana Aleksijewicz przypomina tych, którzy stracili życie i zdrowie: myśliwych, którzy przyjechali na odstrzał zwierząt domowych, milicjantów blokujących drogi. I samych czarnobylców – wysiedlonych i rozproszonych, a także mieszkańców Ukrainy, Białorusi i Rosji (elektrownia znajduje się tuż przy granicy trzech państw) pozbawionych gospodarstw i dobytku, zmuszonych zacząć wszystko od nowa.
Mimo zakazu zona jest zamieszkiwana przez samosiołów – ludzi, którzy nie dali się wysiedlić bądź po latach tułaczki wrócili do skażonych domostw. Sprowadzają się też uciekinierzy z Tadżykistanu – tu czeka ich lepsze życie, niż w ogarniętej wojną domową ojczyźnie.
Aleksijewicz (ur. 1948) debiutowała w 1985 r. Dopiero kiełkująca pieriestrojka pozwoliła na wydanie jej zbioru relacji kobiet z czasów wojny ojczyźnianej („Wojna nie ma w sobie nic z kobiety", wydana w Polsce w 2010 r.). Pisze o ludziach, których historie są poza oficjalnym obiegiem: psychicznie zniszczonych weteranach wojny w Afganistanie, samobójcach, których liczba wzrosła po rozpadzie ZSRR oraz dzieciach doświadczonych wojną.
„Czarnobylska modlitwa" wydana w Polsce po raz pierwszy w 2000 r. pod nazwą „Krzyk Czarnobyla" stała się białym krukiem, osiągającym na internetowych aukcjach ceny powyżej 100 zł. Poza sporadycznymi publikacjami (m.in. „Czarnobyl baby" – relacja z wyprawy do zony w 2008 r. niemieckiej autorki Merle Hilbk) temat katastrofy wraca rzadko. Także film „Znieważona ziemia" – mimo ważnej roli Andrzeja Chyry i muzyki Leszka Możdżera nie może się doczekać polskiej premiery. Niewiele jest też zdjęć z maja 1986 r. – rekwirowało je wojsko i KGB.
O wypadku, przyćmionym przez rozpad ZSRR, mało kto chce pamiętać. Aleksijewicz oddaje głos zwykłym ludziom, o których nie wspominają podręczniki. Ich opowieści przybliżają nas do zrozumienia historii bardziej niż faktografia i statystyki.