Reklama

Wigilia we Lwowie

Miasto, w którym Boże Narodzenie trwa dwa tygodnie
Przez całe dziesięciolecia we Lwowie współżyły ze sobą zgodnie dwie społeczności: Polaków i Rusinów

Przez całe dziesięciolecia we Lwowie współżyły ze sobą zgodnie dwie społeczności: Polaków i Rusinów

Foto: NAC, Edward Olszaniecki Edward Olszaniecki

Dwie Wigilie, dwa Boże Narodzenia. Świętowanie Narodzenia Pańskiego rozciągające się na ponad dwa tygodnie. Gdzie możliwa była taka sytuacja? Oczywiście tylko we Lwowie.

Jerzy Janicki, scenarzysta filmowy, a równocześnie niedościgniony znawca i miłośnik swego rodzinnego miasta, próbował kiedyś zobrazować fenomen charakterystycznego –  chyba tylko dla lwowiaków – fanatycznego wręcz patriotyzmu lokalnego. I napisał mniej więcej tak: mieszkańcom grodu nad Pełtwią wydawało się, że we Lwowie nawet metr jest dłuższy, a kilogram cięższy. Czuć w tym pewną przesadę, bo gdyby lwowski kilogram porównać ze zdeponowanym w Sevres wzorcem wykonanym z platyny i irydu, zapewne okazałoby się, że są one identyczne. Ale już Boże Narodzenie we Lwowie na pewno było dłuższe niż w innych regionach Polski, co więcej – w tym pięknym polskim mieście pan Jezus rodził się dwa razy.

Do Wisły i Dniepru

Wszystko za sprawą „starego rytu" kalendarza, według którego liturgię sprawowali wierni dwóch Kościołów katolickich: unickiego oraz ormiańskiego. Z kilku prawd mających „w pigułce" obrazować niezwykłość Lwowa najczęściej przytacza się dwa fakty. Jeden bardziej anegdotyczny: podczas każdej ulewy deszczówka spływająca jedną płaszczyzną dachu słynnego kościoła św. Elżbiety we Lwowie trafiała przez Bóg i Wisłę do Bałtyku; natomiast woda z drugiej strony dachu płynęła do Morza Czarnego via Dniestr. Bo Lwów leży dokładnie na wododziale obu tych akwenów. Fakt drugi, mający już nie tylko znaczenie ciekawostkowe: Lwów jako jedyne miasto świata był siedzibą trzech biskupstw Kościoła katolickiego: obrządku rzymskiego, unickiego i ormiańskiego.

Rzymscy katolicy Polacy obchodzili Wigilię „jak Pan Bóg przykazał", czyli 24 grudnia. Natomiast grekokatolicy – Rusini (dzisiejsi Ukraińcy) oraz spolonizowani Ormianie – ten sam dzień świętowali , również... „jak Pan Bóg przykazał", tyle że 6 stycznia. Nie uwzględniali bowiem reformy kalendarza, jaką w 1582 r. przeprowadził papież Grzegorz XIII. Chodziło w niej o zlikwidowanie opóźniania się roku kalendarzowego względem roku zwrotnikowego. Wprowadzono więc lata przestępne, a żeby zniwelować powstałą już różnicę – „cofnięto" kalendarz, opuszczając w roku reformy 10 dni. Papieskiej reformy nie przyjął Kościół wschodni. Kiedy za sprawą świętego Andrzeja Boboli zawarto unię brzeską – łączącą na terenach Rzeczypospolitej Kościół prawosławny z Kościołem rzymskim – unici, przyjmujący katolickie dogmaty i zwierzchnictwo papieża, zachowali własną hierarchię, własną wschodnią liturgię i niezreformowany kalendarz juliański.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama