Popularny pisarz zmarł dwa lata temu, ale wciąż ukazują się jego niepublikowane książki. „Wektor zagrożenia" jest częścią serii o Jacku Ryanie, byłym agencie CIA, potem prezydencie USA. Jego przygody były kilkakrotnie ekranizowane, grał go m.in. Alec Baldwin w „Polowaniu na Czerwony Październik". Znajomość wcześniejszych przygód amerykańskiego Bonda nie jest konieczna, bo książka dobrze się sprawdza jako samodzielna opowieść.

Jej bohaterem jest Jack Ryan junior, syn, który wdał się w ojca. Niespełna trzydziestoletni mężczyzna pracuje w Campusie, agencji wywiadowczej działającej pod przykrywką firmy finansowej. Kiedy Chiny zaczynają inwazję na Morzu Południowochińskim, doprowadzając świat na skraj wojny, USA nie zamierzają się temu przypatrywać. Jednak szybko okazuje się, że przewaga militarna Wuja Sama nie wystarczy. Państwo Środka ma w rękawie asa – armię cywilnych hakerów pracującą na rzecz wojska. Główny bohater musi powstrzymać ich koordynatora, genialnego Centera, zanim ten doprowadzi do katastrof ekologicznych i energetycznych, sabotując amerykańskie systemy informatyczne. Jack i jego koledzy z Campusu nie mogą liczyć na pomoc CIA, w szeregach której odkryto chińskiego szpiega.

Na lekturze odciskają piętno schematy gatunku kreślącego uproszczoną do granic przyzwoitości wizję rzeczywistości. USA są monolitem zbudowanym z niepokonanych i prawomyślnych patriotów, z kolei władze Chin to skłócona gromada nieobliczalnych bandytów. Bohaterowie – ci dzielni oraz tchórzliwi – są niemal bez wyjątku pozbawieni osobowości i ciężko ich odróżnić.

O wadach powieści Clancy'ego pozwala zapomnieć dobrze poprowadzona intryga, przemyślana z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Rozrywki, a nawet edukacji, dostarczają dynamiczne i realistyczne opisy współczesnych działań wojennych i nowoczesnego sprzętu. Prawdziwym atutem nie jest jednak reklama amerykańskich superszybkich myśliwców, a spora dawka wiedzy o szpiegostwie i niebezpieczeństwach czających się w sieci. Książka ma w sobie coś z przygód Bonda, ale i z powieści Alfreda Szklarskiego o Tomku eksplorującym nieznane lądy. W „Wektorze zagrożenia" białymi plamami, ale na mapie ludzkiego poznania, są nowe technologie, rozumiane jedynie przez nielicznych.

Wizja permanentnej i wszechobecnej inwigilacji, roztoczona przez Amerykanina w 2009 roku, a więc przed aferą ujawnioną przez Snowdena, jest prorocza, błyskotliwa i tak sugestywna, że przeraża. Aż chciałoby się uciec na bezludną wyspę, pozbawioną dostępu do Internetu. Oczywiście z książką Toma Clancy'ego.