Wraz z fotografikiem Tomaszem Stępniem i Lechem Majewskim, autorem projektu graficznego, firmują księgę o albumowym charakterze „200 dni Napoleona. Od Pułtuska do Tylży 1806 – 1807”. Kolejnym rozdziałom tekstu Andrzeja Nieuważnego towarzyszy mnóstwo ilustracji z epoki oraz współczesnych zdjęć, bo przeszłość pozostawiła między Pułtuskiem i Tylżą swe ślady.
200 dni Napoleona – od grudnia 1806 r. do lipca 1807 r. – to czas ważny w naszej historii. Są to bowiem miesiące tak zwanej pierwszej wojny polskiej, której finałem był traktat tylżycki i utworzenie Księstwa Warszawskiego. A jak pisze Andrzej Nieuważny, „W tym niewielkim satelicie francuskim rządzonym przez saskiego króla zapoczątkowane zostały przemiany budujące podstawy nowoczesnego narodu: uwolnienie chłopa, równość wobec prawa, powszechne sądownictwo”.
„200 dni Napoleona...” to próba włączenia do legendy napoleońskiej w Polsce wydarzeń, które są w niej właściwie mało obecne. Oczywiście poza spotkaniem Napoleona z Marią Walewską, mającym rzecz jasna swe należne miejsce w książce. Tę nieobecność zapewne tłumaczy to, że w zmaganiach między Pułtuskiem i Frydlandem udział polskich żołnierzy nie był liczny ani też tak spektakularny jak szarża pod Somosierrą.
XIX-wieczne grafiki i obrazy francuskie oraz głównie rosyjskie mapy pokazują bitwy m.in. pod Pułtuskiem, Morągiem, Barkwedą, Iławką, Frydlandem, oblężenie Gdańska. Znaczna część tamtej kampanii toczyła się w bardzo surowych zimowych warunkach, o czym mówią przywoływane przez Nieuważnego wspomnienia nie tylko generałów i sztabowców, ale także zwykłych żołnierzy. Ten mróz, śnieg – preludium tego, co mieli przeżywać za kilka lat w Rosji, ale i potworne błoto, krępowały ruchy, odbierały chęć do życia i samobójstwa nie były rzadkością. W całej grozie pokazane są także pobojowiska. Pod Iławką (dziś Bargationowsk) zginęło 4000 – 4400 Francuzów i około 7500 Rosjan. Napoleon, chcąc osłabić wstrząs, jaki wywołały wieści o stratach, ogłosił konkurs na obraz ukazujący cesarską łaskę i miłosierdzie dla żołnierzy w dzień po bitwie. Jednak wbrew jego intencji na obrazach Meyniera oraz Grosa przerażają obdarte trupy, zamarznięte ciała, omdlewający ranni. Wyobrażenie zimowego pejzażu Mazowsza, Warmii i Mazur, przez które ciągnęły oddziały wojskowe i gdzie toczyły się bitwy, dają współczesne zdjęcia Tomasza Stępnia wykonane także z lotu ptaka. Krajobrazowym fotografiom towarzyszą zdjęcia pamiątek historycznych, takich jak obelisk upamiętniający rosyjskiego generała von Anrepa poległego pod Morągiem, ruiny pałacu w Kamieńcu Suskim, który był rezydencją cesarza, zmieniony niemal nie do poznania po przebudowie na halę fabryczną kościół w Iławce, świadek dramatycznych walk. Są też pokazane współczesne upamiętnienia – pomnik bitwy pod Gołyminem oraz tablice na budynkach, w których zatrzymywał się Napoleon. Część z nich wmurowano z inicjatywy Ośrodka Studiów Napoleońskich. Dzięki współczesnym zdjęciom książka jest nie tylko przewodnikiem po czasie minionym, lecz także po miejscach historycznych.
Pięknie opracowany graficznie album zamyka napisany przez Krzysztofa Ostrowskiego i uzupełniony zdjęciami rozdział „Żywa tradycja” pokazujący, jak wielu jest miłośników tradycji napoleońskiej w Polsce: uczestników rekonstrukcji bitew, organizatorów konkursów na odtworzenie postaci Marii Walewskiej i królowej Luizy Pruskiej, autorów stron internetowych poświęconych epoce napoleońskiej.