Rewolucja tunezyjska, demonstracje w Maroku, Strefa Gazy czy wiosna arabska. Czy ktoś, kto nie czytał ani nie słuchał newsów ze świata i nie zna świata arabskiego, zrozumie go po przeczytaniu reportaży?
Jerzy Haszczyński:
Mam nadzieję, bo pisałem je właśnie z takim dziennikarskim założeniem, że czytelnik nie wie nic albo prawie nic o politycznych czy nawet geopolitycznych aspektach w Egipcie, Libii, Jemenie czy Tunezji. To zbiór reportaży z ośmiu krajów, z wyjazdów w ciągu czterech lat. Ostatni powstał już wtedy, gdy świat arabski wstrząsany był rewolucjami.
To pierwszy w Polsce zbiór reportaży o tej tematyce. Ta opisana w „Moim bracie..." Tunezja czy Maroko odbiegają od szlaków turystycznych.
Całkowicie. Bo wszystkie spotkania odbywają się poza głównymi miastami, poza szlakami. Mówię nie o zabytkach, a o polityce czy nawet geopolityce z punktu widzenia na przykład Bractwa Muzułmańskiego, uczniów jemeńskiej szkoły dżihadu czy irańskich feministek. Oddaję atmosferę czasu, który się nie powtórzy.
Bywało niebezpiecznie?
Jak wiadomo, to, czy czujemy się niebezpiecznie, rozgrywa się głównie w naszych głowach. Nikt nie podrzynał mi gardła i nie celował w głowę. Nie pretenduję do tytułu Rambo. Ale dwa razy czułem strach. W Libii, gdy trafiliśmy pod ostrzał. I w Jemenie, gdzie mogło mi się wydawać, ale nie mam takiej pewności, że uczestniczyłem w próbie porwania.
Kiedy nieznajomość arabskiego zaczyna przeszkadzać?
Gdy nie można już się ograniczać do miejsc, które same wyciągają ręce w kierunku Zachodu. Gdy chce się sięgnąć głębiej. W Tunezji czy Maroku rozmawialiśmy po francusku, w Egipcie po angielsku. W Libii najbardziej brakowało mi znajomości arabskiego i czytania od prawej do lewej. Już przy granicy z Libią były rejony, w których nie dało się rozpoznać nazwy hotelu.
Stąd później wyjazd do Maroka do szkoły i liczenie kobiet na ulicy – osobno tych w hidżabach i tych z odkrytymi włosami...
No tak, to był jeden ze sposobów nauki. Liczenie jest stosunkowo proste, ale na pewno daleko mi wciąż do znajomości języka.
rozmawiała Izabela Kraj
Promocja książki „Mój brat obalił dyktatora" jutro o godz. 19, klub Wrzenie Świata, ul. Gałczyńskiego 7, Warszawa.