Mac, iMac, iPod, iPhone i iPad - każde z tych kultowych urządzeń przekraczało kolejną barierę technologiczną. Znane na całym świecie nadgryzione jabłuszko – logo Apple, nie było przypadkowym wyborem. Jobs, zwolennik ruchu hippisowskiego i mistycznych Indii, był też zagorzałym frutarianinem. Pamiętał, że Isaac Newton odkrył grawitację, gdy jabłko spadło mu na głowę. Uznał je za świetny symbol dobrze zapowiadającej się firmy. Jabłko było nadgryzione, żeby ludzie nie mylili go z pomidorem.
Wiadomo, że Jobs był samoukiem i niezbyt pilnym uczniem. Za to, kiedy w coś wierzył, oddawał się sprawie do końca. I tego samego oczekiwał od swoich partnerów. Współpracownicy wspominają, że nie tylko zachwycał jako wizjoner i marzyciel, ale i irytował jako despota i megaloman.
- Mówił, że historię świata tworzą geniusze pokroju Szekspira i Newtona - wspomina jeden z współpracowników. - On też był w panteonie. Innych ludzi traktował jak mrówki bez znaczenia.
Początki firmy i jej oszałamiający rozwój wspominają w filmie m.in. wspólnicy Jobsa: Steve Wozniack i Andy Hertzfeld.
Film opowiada też o konflikcie potentatów komputerowych: Gates-Jobs, który zakończył się sensacyjną ugodą. Jobs, który zarzucał rywalowi kopiowanie projektów Macintosha, zgodził się, by ten zapewnił oprogramowanie nowym komputerom Apple i zadośćuczynił czekiem na 150 milionów dolarów.
Widzowie zobaczą też archiwalne fragmenty najważniejszych wystąpień szefa Apple, w których roztaczał fascynujące wizje swoich kolejnych wynalazków. Zawsze tak samo ubrany w tych chwilach: w czarny golf i dżinsowe spodnie, tylko raz uczynił wyjątek. Było to w 2005 roku, odbierał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Stanforda. Wyłożył wówczas studentom swoją filozofię życia.
- Zawsze pamiętałem, że kiedyś umrę, i ta świadomość przesądzała o moich decyzjach - mówił. - Życie jest krótkie. Wykorzystajcie swój czas. Miejcie odwagę zdać się na serce i intuicję. Bądźcie głodni wiedzy i nierozsądni. Weźcie sprawy w swoje ręce. Uwierzcie mi, że warto.
Ostatnie lata śmiertelnej choroby zmieniły jego wygląd, lecz nie ducha. Do końca wierzył w to, co robił. O takich ludziach się nie zapomina.