Skąd pomysł na festiwal kultury Greków polskich?
– Usiłowałem zrobić ten festiwal od wielu lat. Chciałem zaprezentować kulturę Greków i Greczynek, którzy tu się urodzili, wychowali. Wielu z artystów wyjechało z Polski na Zachód. Ja do Stanów. Wróciłem do Polski na dwa miesiące, po miesiącu wyrzuciłem bilet powrotny. Polacy sobie z tego nie zdają sprawy, ale tu można robić prawdziwą sztukę. Na przykład jazz czy muzyka etniczna są tu bardzo popularne. Z moją muzyką w USA nie było szans wyżyć. Tu potrafię zagrać dla 10 tys. ludzi, a w Ameryce nie przyjdzie nawet 20 osób. Inni polsko-greccy artyści też w większości wrócili do Polski. Czują się tutaj świetnie.
Tydzień Kultury Greków Polskich obył się w minionym tygodniu. W dniu meczu Polska - Grecja przypominamy rozmowę z Milo Kurtisem
Urodziłeś się w Zgorzelcu, jako syn uchodźców greckich. Grecy polscy to była specyficzna, lewicowa społeczność...
– Komunistyczna. Nie wstydzę się tego. U nas wojna skończyła się w 1949 r. Walkę z lewicową partyzantką wygrała prawica przy wsparciu Brytyjczyków, którzy chcieli w Grecji umieścić swojego króla. Nasi rodzice musieli uciekać z Grecji. Mojego ojca i wielu innych skazano na kary śmierci i odebrano im obywatelstwo. Na początku było nas 15 tys., głównie na Dolnym Śląsku. Mieliśmy szkołę grecką, więc w pewnym momencie chodziłem do trzech szkół – greckiej, polskiej i muzycznej. Jestem wdzięczny Polsce za to, co dla nas zrobiła.
Czy coś zostało z lewicowego dziedzictwa Greków w Polsce?
– My zostaliśmy. Buntowałem się, ale gdy dorosłem, doszedłem do wniosku, że idee lewicowe są najbliższe człowiekowi. Polacy nie akceptują jednak socjalizmu u siebie, no i teraz w Grecji. Nie rozumieją, że tam się odbywa rewolucja.
Podczas Tygodnia wystawiacie „Obronę Sokratesa".
– Chcę, żeby wszyscy ją poznali. Porusza tematy aktualne dzisiaj – głupota, która zwycięża, to, co wyprawiają politycy... Sokratesa zagra reżyser Rafał Grupiński. Z Apostolisem Anthimosem będziemy mu akompaniować.
Najsilniejszą stroną Tygodnia jest muzyka.
– W Grecji wszędzie gra się muzykę tradycyjną: w sklepach, w kawiarniach. Czy w Polsce ktoś w knajpie puszczałby mazurka, kujawiaka? Dlatego byłem szczęśliwy, że konkurs na hymn Euro wygrało „Koko Euro spoko".
Zagra Kroke, usłyszymy funk, reggae, jazz.
– Kroke jest jednym z najbardziej znanych polskich zespołów na świecie. Tutaj z Mają Sikorowską, pół-Greczynką, zagrają repertuar grecki. Zagra też Jorgos Skolias – wspaniały śpiewak, potrafi wykonywać i soul, i punk, ale poszedł w jazz. Będzie Apostolis Anthimos Trio – jazz bardziej mainstreamowy, czyściusieńki. Zaprosiłem też chór z prawosławnej katedry metropolitalnej w Warszawie. Ilias Vrazas zaśpiewa pieśni greckie z towarzyszeniem gitary. Do tego codziennie wieczorem grać będzie tradycyjny zespół Olympos – bouzuki, darabuka, akordeon. Zaplanowaliśmy też warsztaty ludowych tańców.
Sam wystąpisz ze swoim zespołem Naxos Quintet. Zagracie z Józefem Skrzekiem z SBB.
– Naxos Quintet założyłem w zeszłym roku. Postanowiłem grać muzykę, która łączyłaby awangardę z klasyką, z jazzem i z muzyką grecką, żydowską oraz arabską. Z Józkiem Skrzekiem nagrywaliśmy ostatnio płytę. Oprócz tego grają z nami multiinstrumentalista Apostolis, też z SBB, Paweł Postaremczak, wybitny saksofonista, i Olo Walicki, na kontrabasie. Mamy trudne zadanie, bo gramy po meczu.
Po meczu Polska – Grecja. To dobrze, że festiwal zbiega się z tą sportową konfrontacją?
– Będziemy razem oglądać ten mecz: Polacy i Grecy. Jak Grecja przegra, to przecież będzie piękna katastrofa. Jak Polska przegra, to Polacy to odbiorą jako piękną katastrofę. Myślę, że to będzie wielkie święto polsko- -greckie. Potem do rana będziemy się bawić. W Stanach zobaczyłem, że sport w gruncie rzeczy to przecudowna dziedzina sztuki. Byłem na mundialu w Stanford, grała Rumunia ze Szwecją. I wszyscy na policzkach mieli z jednej strony flagę szwedzką, z drugiej rumuńską. Po prostu kibicowaliśmy dobremu przedstawieniu.
Oprócz muzyki, teatru i sportu będą też sztuki wizualne.
– Zobaczymy obrazy Michalisa Chrisoulidisa, profesora ASP we Wrocławiu, rzeźby i instalacje – Christosa Mandziosa i fotografiki Kostasa Kawardzisa. Pokażemy też dokumenty Atheny Savidis. Nakręciła np. film o uchodźcach greckich w Polsce.
Nie zabraknie też dyskusji o obecnej sytuacji w Grecji. Czy chciałbyś zmienić negatywny obraz tego kraju, który od jakiegoś czasu dominuje w polskich mediach?
– Mam mały wpływ na to, żeby zmienić obraz Grecji. Nagonka na „leniwych Greków" trwa we wszystkich mediach. Pamiętam, jak za komuny krytykowano w zachodnich mediach Polskę. Teraz Polska robi to samo w stosunku do Grecji.