W nurcie tradycyjnym obok Aimi Kobayashi mieści się 20-letni Szymon Nehring, choć ten sam utwór zagrał inaczej: mocniejszym, męskim dźwiękiem, ale bogatym w niuanse. Warto było posłuchać, jak potrafił różnicować poszczególne pasaże prawej ręki, a lewa była zawsze dobrze słyszalna. W udanym występie Polaka zabrakło natomiast osobistego tonu, indywidualnego błysku, który na konkursach jest niezbędny.
Ma ten błysk inny 20-latek, Georgijs Osokins z Łotwy. Od początku podzielił publiczność na tych, którzy go uwielbiają i tych, którzy wybrzydzają. To jednak pianista o nieograniczonych możliwościach, któremu fortepian, nawet o tak niewdzięcznym dźwięku jak Yamaha, jest posłuszny. A Łotysz potraktował Koncert e-moll jak okazję do wirtuozowskiego, atrakcyjnego popisu, nie wnikając w istotę dzieła.
Własnej drogi do Chopina szuka natomiast nastrojowa Kate Liu. W wielu partiach Koncertu e-moll odkryła rzeczy, które umykają nawet doświadczonym pianistom. Jej interpretacja była tak interesująca, że można było wybaczyć, że Amerykanka nie ma jeszcze dobrze opanowanego całego utworu, bo były momenty, po których przemknęła jakby niepostrzeżenie.