Tytuł „Exodus. Bieguni – Harnasie” nie wyjaśnia wiele. Intryguje odwołanie do powieści Olgi Tokarczuk, ale pozostałe człony mają rodowód muzyczny. „Exodus” Wojciecha Kilara przed laty jednych zachwycił, drugich bulwersował, „Harnasie” Karola Szymanowskiego to efekt zauroczenia folklorem podhalańskim.

Dwie części baletowego wieczoru utrzymane są w odmiennej stylistyce, razem dowodzą, że poprzez taniec można wyrazić współczesne emocje, niepokoje, marzenia. Twórczyniami premiery są Izadora Weiss i Anna Hop, niemalże debiutantka. Jej „Exodus” to pierwsza tak wielka choreografia na scenie Opery Narodowej.

Anna Hop zaangażowała prawie cały zespół Polskiego Baletu Narodowego. Tancerzy wykorzystała w sposób zaskakujący, wtapiając ich w gigantyczny, odrealniony pejzaż. Dopiero po chwili zaczyna on ożywać, a poszczególne elementy nabierają ludzkich kształtów.

Czytaj więcej

Koryfeusz Muzyki Polskiej. Niezwykłe kobiety i jeden kompozytor

Operując niemal mechanicznym ruchem, Anna Hop umiejętnie buduje dramaturgię, w czym bardzo pomógł dyrygent Łukasz Borowicz, precyzyjnie eskalując emocje „Exodusu” opartego na nieustannym powtarzaniu prostej, żydowskiej melodyjki. Bohaterem baletu jest tłum, masa, początkowo bezosobowa, z której usiłują wydostać się jednostki.

Czy zatem nasz życiowy exodus prowadzi ku wolności? Anna Hop jest pesymistką, pokazując, jak trudno jest budować intymne relacje międzyludzkie. W finale – do muzyki „Bogurodzicy” Kilara – znowu pojawia się tłum, bardziej gniewny i okrutny.

Z kolei Izadora Weiss wyszła od kameralnych, życiowych sytuacji. Bohaterką choreografii „Bieguni – Harnasie” jest zaczerpnięta z powieści Olgi Tokarczuk Annuszka, tłamszona przez męża, teściową, rodzinę, niemogąca u nikogo znaleźć zrozumienia. W jej życie wkracza jednak tajemnicza bogini tańca Galina.

Czytaj więcej

"My Fair Lady": Londyński autobus na scenie

Zjawiskowo ulotny taniec Yuki Ebihary – Galiny kontrastuje z typowym dla języka choreograficznego Izadory Weiss ostrym ruchem. To Galina wprowadza Annuszkę w świat Biegunów, będących współczesnymi Harnasiami, ludźmi wolnymi, żyjącymi według własnych norm.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

Izadora Weiss udowodniła, że „Harnasiom” Szymanowskiego, traktowanym dotąd jako folklorystyczny obrazek rodzajowy, można dać nowe współczesne oblicze. Świetnie połączyła neoklasyczne piękno Galiny, dynamizm tańca Biegunów i pełen nerwowości ruch przypisany Annuszce (bardzo wyrazista Natalia Pasiut). A Łukasz Borowicz, nie unikając góralszczyzny w muzyce, nadał „Harnasiom” bardziej uniwersalny charakter.

W przeciwieństwie do Anny Hop Izadora Weiss w swoim balecie daje nadzieję. Szczegółów nie można zdradzić, trzeba poczekać na finał, co nie będzie trudne. Spektakl cały czas trzyma w napięciu. Także tych, którzy nie wierzą w siłę tańca.