– To była niesamowita przygoda, bo odbyliśmy z Miłoszem podróże do wielu miejsc, które lubił – wspomina Maria Zmarz-Koczanowicz. – Nie zdawaliśmy sobie wówczas sprawy, że był to ostatni okres jego życia.

Czesław Miłosz wyjechał do Stanów Zjednoczonych tuż po wojnie jako dyplomata. W 1950 roku kontynuował służbę dyplomatyczną w Paryżu jako sekretarz ambasady. Rok później poprosił o azyl polityczny i został emigrantem. Początkowo mieszkał w Maisons Laffitte pod Paryżem.

– Nie lubiłem ani kapitalizmu, ani komunizmu. Nawet przez jakiś czas myślałem, żeby wyjechać do Paragwaju i wstąpić do komuny chrześcijańskiej – powiedział Czesław Miłosz w czasie jednego ze spotkań z czytelnikami w USA.

W 1960 roku poeta powrócił do Stanów. Przyjął zaproszenie od Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, gdzie został najpierw wykładowcą, a następnie profesorem na Wydziale Literatur i Języków Słowiańskich. W filmie wspomina, że kiedy chciał wykładać o Mickiewiczu, okazało się to niemożliwe. Brakowało odpowiednich podręczników, a Czesław Miłosz znany był jedynie jako autor „Zniewolonego umysłu" i tłumacz utworów Zbigniewa Herberta. Dopiero nazwisko Dostojewskiego przyciągnęło studentów.

– Chodziły słuchy, że kiedy mówię z tym swoim słowiańskim akcentem, to jakby sam Iwan Karamazow mówił – śmiał się Czesław Miłosz.

Szanowany przez profesorów, podziwiany przez uczniów, literat postrzegany był jako człowiek samotny.

– Przez kilka wieczorów pisał do siebie listy i potem je do siebie wysyłał – wspomina jeden z kolegów profesorów.

Przyznaje, że jednym z jego problemów był wówczas także alkohol.

Dokument Marii Zmarz-Koczanowicz kreśli bardzo interesujący portret poety, a przede wszystkim człowieka, widzianego oczami amerykańskiego środowiska literacko–naukowego, a także żony i wnuczki.

Czarodziejska góra. Amerykański portret Czesława Miłosza

23.32 | TVP Info | niedziela