Reklama

Sztuka fugi, czyli szumiący testament Jana Sebastiana Bacha

Pianista Marcin Masecki zbiera pochwały jako odważny eksperymentator, ale jego płyta to tylko zabawka, o której szybko zapomnimy

Red

Jest typowym artystą czasów, w których wolno mieszać konwencje i gatunki, obalać autorytety, walczyć z tradycją. A prowokacja stała się ważniejsza od własnej kreacji.

Zobacz na Empik.rp.pl

Marcin Masecki, modny pianista o świetnym warsztacie i wrażliwości, swobodnie porusza się między muzyką klasyczną, jazzową i eksperymentującą, częściej pozostając w kręgu dwóch ostatnich. Na zgłębianie „Sztuki fugi" Bacha poświęcił pięć lat, czyli jedną szóstą swego życia.

Czy warto było? Obawiam się, że przeciętny słuchacz da odpowiedź negatywną. Dostrzeże tylko, że Masecki odcina się od poszukiwań setek innych muzyków, którzy nagrywając ostatnie dzieło Bacha, szukali przede wszystkim idealnego dźwięku. Od czasów legendarnego Glenna Goulda nie wypada postępować inaczej. Należy miesiącami dobierać fortepian o najdoskonalszym dla Bacha brzmieniu. Masecki też długo poszukiwał, ale po to, by osiągnąć efekt odwrotny. Przesłuchawszy dziesiątki instrumentów – od fisharmonii po elektryczne pianino – pozostał przy domowym Steinwayu, a fugi nagrał na starym dyktafonie kasetowym.

Co uzyskał? Polifonię Bacha zakłócaną szumami niedoskonałego sprzętu. Twierdzi, że zaginęła w ten sposób koncertowo-salonowa konwencja, muzyka stała się bliższa słuchaczowi. Tak brzmiący Bach dla większości odbiorców może być jednak monotonny, zwłaszcza że Marcin Masecki bawi się też konwencją domowego grania pozbawionego wirtuozerii. Można wręcz odnieść wrażenie, że to sąsiad zza ściany zmaga się z Bachem, ale to oczywiście zamierzona prowokacja.

Reklama
Reklama

Marcin Masecki ingeruje w tekst muzyczny, ale robi to umiejętnie. Nie każdy zorientuje się w jego przeróbkach, co świadczy o inteligencji i umiejętnościach tego pianisty.

„Sztuka fugi" („Die Kunst der Fuge") przetrzyma te zabawy. Ten artystyczny testament  Jana Sebastiana od dawna fascynuje artystów. Co prawda, gdy zbiór fug ukazał się drukiem w 1752 r., nie wzbudził zainteresowania. Nowe pokolenie kompozytorów (w tym synowie Bacha) nie interesowało się taką muzyką.

Dopiero w wieku XX w tym wielokrotnym opracowaniu jednego tematu dostrzegliśmy geniusz Bacha. A „ Sztuka fugi" stawia artystów przed dylematem: czy doskonałość zapisaną w nutach da się przekazać doskonałym dźwiękiem? Masecki ucieka przed odpowiedzią. I nie rozwikłuje tajemnicy ostatniej fugi. W momencie, gdy w jej temacie pojawiły się nuty B A C H, śmierć zabrała kompozytora. Jak zatem ją dokończyć?

Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Kultura
Sześcioro Polaków zaśpiewa w szukającej oszczędności Metropolitan
Kultura
Największy mecenas kultury i sportu
Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama