Reklama

Dar Rainera Webera dla Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu

Dar Rainera Webera - niemieckiego budowniczego i konserwatora instrumentów - podnosi rangę polskiego muzeum.

Rainer Weber jako muzyk i pracujący w warsztacie

Foto: archiwum rodzinne

Długie, metalowe busine (najczęściej przedstawiane jako trąbki anielskie), platerspiele (rodzaj dud) znane w Polsce jako "siesieńki" albo "pęcherzyny", gemschorny (czyli rogi), krzywuły, szałamaje, jak i ogromny zbiór rozmaitych fletów (w tym "flety eunucha" z charakterystycznym dla nich dźwiękiem), to tylko niewielka część daru Rainera Webera (1927- 2014) dla Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu.

W sobotę, po raz pierwszy, blisko 70 instrumentów z tej donacji zaprezentowanych zostanie polskiej publiczności. Cały dar liczy blisko trzy tysiące eksponatów i jest to spuścizna po wybitnym niemieckim konserwatorze i budowniczym instrumentów Rainerze Weberze.

Jego córka, mieszkająca w Poznaniu, Heidi Beryt utrzymuje, że najważniejszą sprawą, którą zapewnia poznańska placówka, jest utrzymanie w całości życiowego dorobku jej ojca. Ma więc pewność, że nie zostanie rozproszone wyposażenie warsztatu budowniczego-konserwatora instrumentów muzycznych, jak również rzadko spotykany w świecie specjalistyczny księgozbiór, dokumentacja konserwatorska, własnoręcznie wykonane narzędzia oraz zbiór unikatowych materiałów badawczych (m.in. z oznaczeniem charakterystyki drewna używanego w przeszłości do wyrobu instrumentów dętych).

Heidi Beryt wspomina, że jej ojciec należał do tych pasjonatów muzyki dawnej, którzy dla rekonstrukcji fletu, klarnetu, czy osiemnastowiecznego cynku potrafili m.in. uczyć się, jak w renesansie kuto wiertła. A jedno takie wiertło mogło mierzyć i ponad metr długości. Córka Webera nie ukrywa przy tym, że z jednej strony jej ojciec potrafił własnoręcznie, zgodnie ze starodawną recepturą, wytwarzać kleje, czy lakiery, a z drugiej strony niekiedy wykorzystywać technologie komputerowe w wiernym kopiowaniu zabytkowych instrumentów.

Do zbiorów poznańskiej placówki trafia teraz ponad 120 rekonstrukcji instrumentów dętych wykonanych przez Rainera Webera, a będących wiernymi kopiami tego, czym posługiwali się muzycy od średniowiecza do baroku. Oprócz tego, w darze znajduje się 20 oryginalnych, zabytkowych, pochodzących z XIX w. fletów, klarnetów, czy trąbek.

Reklama
Reklama

Patryk Frankowski, kierownik Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu podkreśla wszechstronność Rainera Webera. Był on, konserwatorem, budowniczym, naukowcem i muzykiem. Zapowiada też przekształcenie jednej z sal swej placówki w warsztat konserwatorski Reinera Webera. Zaznacza przy tym, że nie każdą śrubkę otrzymaną w darze (zestaw pudełek z takimi detalami jest ponoć imponujący) zamierza przekształcić w eksponat, bo - jak utrzymuje - niemiecki donator życzył sobie, by były one nadal wykorzystywane przy naprawach i rekonstrukcjach instrumentów. Mirosław Baran - muzealny konserwator - poświadcza natomiast użyteczność zbiorów Webera. Zauważa także przydatność spostrzeżeń Niemca, choćby w takich detalach, jak dostosowanie do palców muzyka kątów nawierceń otworów fletów. Podkreśla, że cały zbiór niemieckiego specjalisty stanowi unikatową kolekcję zwłaszcza dla koneserów, konserwatorów i budowniczych replik dawnych instrumentów.

Dr hab. Alina Mądry z Katedry Muzykologii UAM spostrzega wzrost rangi i znaczenia poznańskiego muzeum, które dotąd znane było i specjalizowało się w badaniach nad instrumentami smyczkowymi. Teraz, dzięki kolekcji Webera - jej zdaniem - już zaczyna być popularne wśród naukowców zajmujących się tradycją instrumentów dętych, zwłaszcza drewnianych. Mówi, że należy się liczyć z prośbami płynącymi z wielu stron o udostępnienie księgozbioru oraz niezwykle dokładnej dokumentacji konserwatorskiej. Przypomina, że obejmuje ona zwłaszcza prace w latach 1967 – 2004 i składa się z przeszło 500 raportów konserwatorskich z pełną dokumentacją zdjęciową, jak również z periodyków konserwatorskich i instrumentologicznych. Nie do przecenienia jest też fakt, że wzbogacone są one aparaturą i materiałami naukowo-badawczymi - konkluduje .

Rainer Weber swój kontakt z muzyką rozpoczął w 1941 roku w Lipsku od nauki gry na organach.. Po wojnie, praktykował w niemieckich warsztatach kowalskich, snycerskich, uczył się prac tokarskich i ... gry na instrumentach muzycznych. Grając wiele utworów na kolejnych, budowanych przez siebie instrumentach koncertował wraz z żoną w zespole Bergedorfer Instrumentalkreis. Od 1960 r. był mieszkańcem Bayerbach, w którym prowadził swój warsztat. Szacuje się, że przez jego ręce przewinęło się ponad 900 instrumentów, które m.in. naprawiał, rekonstruował, zabezpieczał i dla których często tworzył dokumentację konserwatorską, a wyniki swych badań opublikował. Później - wykorzystując doświadczenia z prac konserwatorskich - z powodzeniem budował ich repliki.

Pierwsza część daru Rainera Webera zostanie udostępniona widzom w sobotę, 16 maja w trakcie Nocy Muzeów. Wtedy pokazana zostanie ekspozycja instrumentów dętych, a także zaplanowano koncert muzyki epoki renesansu zespołu Klemisch Consort. Towarzyszyć mu będą: wykłady "Rainer Weber – człowiek renesansu" dr hab. Aliny Mądry i Patryka Frankowskiego, a także muzealnych konserwatorów: Piotra Cieślaka i Mirosława Barana. Przewidziano także zajęcia dla dzieci poświęcone pracowni budowniczego instrumentów muzycznych.

Kultura
Pawilon OmenaArt Foundation najlepszy na Malta Biennale. Gala na tle Caravaggia
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Kultura
Rosja na Biennale w Wenecji. Kuratorką jest córka generała FSB. Protest polskiej ministry
Kultura
Michał Warda dla „Rzeczpospolitej”: Plakat między artystyczną wolnością a marketingiem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama