Kontrowersyjny buddyjski zakonnik, który nawoływał do występowania przeciwko mniejszości Islamskiej w Birmie, jest bohaterem filmu Barbeta Schroedera „The Venerable W.” To ostatnia część jego trylogii, na którą składają się jeszcze filmy „General Idi Amin Dada” z 1974 roku oraz „Terror’s Advocate” z 2007 roku o kontrowersyjnym prawniku Jacquesie Vergesie.


W „Venerable W.” Schroeder przygląda się z bliska człowiekowi, który w latach 90. stworzył ruch „969” i którego wiara stoi, a przynajmniej powinna stać w całkowitej sprzeczności z jego kazaniami i pismami. I pokazuje mechanizmy rodzenia się filozofii hipernacjonalizmu i nienawiści. Portretuje zakonnika, który nawoływał do tego, by wyznawcom Islamu nie przyznawać obywatelstwa i zabraniać mieszanych małżeństw. Wladze Birmy nakazały rozwiązanie ruchu „969” i wsadziły Wirathu do więzienia na kilka lat, jednak zakonnik po odzyskaniu wolności nadal w Mandalay głosi tezy o „ochronie rasy i religii”. Jak godzi swoje poglądy w Buddyzmem? „Możesz być pełen życzliwości i miłości, ale nie możesz spać obok wściekłego psa” — powiedział kiedyś Ashin Wirathu w wywiadzie dla „New York Timesa”. Powtarza to również w filmie.


— Namówiłem go na te rozmowy podstępem – opowiadał mi reżyser. — Przedstawiłem się jako Francuz, który wkrótce może żyć w kraju rządzonym przez Le Pen. I jako reżyser pracujący w Hollywood.


Pytam Schroedera jak jego spotkania z Wirathu wyglądały i co go zaskoczyło.
— Wirathu jest przyzwyczajony do ataków zagranicznych dziennikarzy — odpowiada Schroeder. — Ja starałem się rozmawiać z nim spokojnie, wydobyć z niego jak najwięcej. Po to, żeby zrozumieć mechanizmy rodzenia się nacjonalistycznych ideologii. Skontrowałem go dopiero później – dzięki dokumentalnym zdjęciom umieszczonym w po jego wypowiedziach. A zaskoczenie? Chyba to, że mój rozmówca okazał się znacznie bardziej inteligentny niż przypuszczałem.


Barbet Schroeder nagrał 50 godzin materiałów. Spędził w Birmie na zdjęciach 2 miesiące, potem montował film siedem miesięcy. Powstał film, który w czasach Trumpa i rozprzestrzeniania się w Europie populizmu – staje się bardzo uniwersalny i ważny.
Na canneńskim festiwalu dokument czasem krzyczy głośniej niż wymyślone fabuły.

—Barbara Hollender z Cannes