Reklama

Dwóch się kłóci, trzeci nerwowo nasłuchuje

Kreml nie wie, jak reagować na spór chińsko-amerykański. Przede wszystkim dlatego, że USA nie zwracają na niego uwagi.

Aktualizacja: 22.03.2021 05:05 Publikacja: 21.03.2021 16:56

Dwóch się kłóci, trzeci nerwowo nasłuchuje

Foto: AFP

– Obecnie najwyraźniej jesteśmy Ameryce obojętni – uważa petersburski politolog Dmitrij Trawin.

Jego zdaniem Rosja jest zainteresowana w polepszeniu stosunków z USA znacznie bardziej niż same USA. – Jesteśmy dla nich nieistotnym partnerem. Na pierwszych miejscach (na liście amerykańskich priorytetów – red.) w USA są stosunki z Chinami i partnerstwo z państwami europejskimi, na kolejnym – problem islamskiego terroryzmu – opisuje.

– Ekonomiczna siła Rosji o ileż jest mniejsza niż Chin. Nie jest ona konkurentem dla Ameryki – tłumaczy waszyngtońską obojętność moskiewski ekspert Aleksiej Makarkin.

Ze swej strony jednak rosyjski prezydent również nie wykonuje żadnych gestów mogących świadczyć o jego chęci polepszenia stosunków z Waszyngtonem.

– Putin jest pragmatykiem. Jego polityka polega na tym, by nie dopuścić do zaostrzenia militarnego konfliktu z NATO. Dlatego może wtargnąć na (ukraiński) Krym, ale nie do (estońskiej) Narwy – mówi Trawin o perspektywach rozwoju stosunków Rosji z Zachodem. Jednocześnie jednak Kreml cały czas odwołuje się do swej potęgi wojskowej. Rosja ma porównywalną z USA ilość głowic jądrowych (i kilkakrotnie więcej niż Chiny), na to między innymi wskazywał Putin, proponując amerykańskiemu prezydentowi Joe Bidenowi publiczną debatę online.

Reklama
Reklama

– Poza wszystkim konfrontacja z Zachodem jest mu na rękę: wewnątrz kraju utrzymywane jest przekonanie, że wrogowie nas otaczają, „koni w czasie przeprawy się nie zmienia" i tak dalej – opisuje chwyty kremlowskiej propagandy Trawin.

Ale opinii rosyjskich ekspertów o amerykańskiej obojętności (a co za tym idzie również cichej zgodzie na dalszą autorytaryzację Rosji) przeczy zachowanie prezydenta Bidena, który publicznie zaatakował Putina, nazywając go „zabójcą".

– Trudno ocenić, na ile te oświadczenie odzwierciedla polityczną linię nowej administracji, a na ile może być związane z pewnymi starczymi problemami nowego, amerykańskiego przywódcy – zastrzega amerykanista Michaił Taratuta. Wśród ekspertów w Rosji dość powszechne jest przekonanie o kłopotach zdrowotnych Bidena, który z tego powodu m.in. nie zwołuje tradycyjnej, inauguracyjnej konferencji prasowej.

W tej sytuacji Moskwa postanowiła wysondować możliwość uzyskania jakichś korzyści z rozbieżności chińsko-amerykańskich. W poniedziałek na Daleki Wschód jedzie minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Będzie pierwszym, zagranicznym politykiem, któremu Chińczycy przedstawią swój punkt widzenia na rozmowy z USA. Na razie Kreml zachowuje wstrzemięźliwość, najwyraźniej licząc, że Ławrow na miejscu wyjaśni, jak to się stało, że spotkanie na Alasce zaczęło się od widowiskowej kłótni, a zakończyło amerykańską zapowiedzią zniesienia części przynajmniej sankcji nałożonych na Pekin przez Trumpa.

Chińscy eksperci z kolei – nim jeszcze zakończyły się rozmowy w Anchorage, czyli nim otrzymali nowe instrukcje od rządzącej partii komunistycznej – podkreślali, że przyjazd Ławrowa to świadectwo zacieśniania sojuszu Pekinu i Moskwy wobec „okrążania przez wrogów".

– Oczywiście, że Chiny będą poszukiwały sposobów wzmocnienia strategicznej współpracy z Rosją, by wspólnie odpowiadać na zmianę w amerykańskiej polityce wobec naszych krajów – powiedział chiński politolog z Uniwersytetu Nankińskiego Zhu Feng.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Chcą miliona nowych słupków na ulicach Warszawy. „To jedyny sposób ochrony przed dewastacją”
Kraj
Nerki spokojnie poczekają na przeszczep. Przełomowa technologia z Politechniki Warszawskiej
Kraj
Pfizer kontra Polska. Proces o szczepionki i 6 miliardów złotych
Kraj
„Rzecz w tym”: Polska 2050 w kryzysie. Brak trzeciej drogi groźny dla koalicji?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama