Reklama

Transmisja Euro 2008 w politycznej rozgrywce

PO krytykuje TVP, bo na miesiąc przed mistrzostwami nie wiadomo, czy będzie transmitować mecze

Publikacja: 09.05.2008 03:02

– TVP zrobiła Polaków w konia. Mają o to do was żal i pretensje. Jesteście nieudacznikami – oburza się minister sportu Mirosław Drzewiecki (PO). – Obawiam się, że to kolejna odsłona sporu pomiędzy Platformą i TVP – komentuje Elżbieta Jakubiak (PiS), szefowa Sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu.

To właśnie poprzez podległą jej komisję politycy włączyli się w trwający od końca zeszłego roku spór pomiędzy telewizją publiczną a stacją Zygmunta Solorza-Żaka, który zakupił prawa transmisji meczów z czerwcowych mistrzostw Europy w piłce nożnej. Polsat zapłacił za licencję 15 mln euro i chciał odsprzedać TVP sublicencję (prawo pokazywania połowy meczów, w tym m.in. Polaków) za 10 mln euro. Nadawca prywatny twierdzi, że po negocjacjach TVP się na to zgodziła, więc żąda zapłaty. Telewizja Polska uważa, że żadnej umowy nie było.

Jakubiak tłumaczy, że wezwała do Sejmu przedstawicieli obu stacji, by poznać szczegóły konfliktu. – Jednak uczestnicząca w spotkaniu Iwona Śledzińska-Katarasińska z Komisji Kultury nie chciała się niczego dowiedzieć, ale zaatakować Andrzeja Urbańskiego – mówi.

Czy rzeczywiście sprawa transmisji meczów jest dla Platformy orężem w walce towarzyszącej proponowanej ustawie medialnej? – Mam jak najgorszą opinię o TVP, bo nie spełnia swoich podstawowych zadań. Mam święte prawo ją krytykować – odpowiada Drzewiecki.

– Nie wiem, po co my się w to wszystko bawimy, skoro komisja i tak nic nie może zrobić w tej sprawie oprócz apeli – komentuje poseł Eugeniusz Kłopotek (PSL). – Powiedziałem do kolegów z PO: „Chyba zależy wam, żeby na każdym posiedzeniu komisji było pełno kamer”– ujawnia, ale zaraz dodaje. – To skandal, że telewizja publiczna o największym zasięgu i dofinansowywana z abonamentu nie pokaże pierwszego w historii występu Polaków na Euro. Choć mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno na porozumienie.

Reklama
Reklama

Na rozwiązanie tej sprawy nie zostało jednak zbyt dużo czasu. – Nadal mamy zarezerwowane pieniądze na kupno praw. Ale do ewentualnego porozumienia musi dojść w ciągu kilku dni – mówi szef sportu w TVP Robert Korzeniowski. Były mistrz olimpijski tłumaczy, że później telewizja publiczna nie zdąży technicznie obsłużyć meczów i sprzedać czasu reklamowego. Inny pracownik TVP mówi anonimowo: – Boimy się, że Solorz postawi nas pod ścianą, ogłaszając, że sprzeda nam prawa, tydzień przed Euro. Presja kibiców i polityków będzie wtedy ogromna, ale się nie ugniemy.

Wczoraj na kanałach należących do Zygmunta Solorza-Żaka ruszyła kampania promocyjna „Euro tylko w Polsacie”.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorów

l.cybinski@rp.pl, j.strozyk@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama