Okazało się jednak, że była to zasłona dymna dla dalszego prowadzenia seksdziałalności.
Na polecenie prokuratury bracia Jan, Józef i Tadeusz G. z Poronina we wtorek zostali zatrzymani przez policję i funkcjonariuszy Straży Granicznej. Usłyszeli zarzuty handlu kobietami, zmuszania do prostytucji i ułatwiania tego procederu.
Jak powiedział wczoraj Marek Wełna, naczelnik zamiejscowego wydziału Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Krakowie, po śmierci papieża bracia wprawdzie zamknęli agencję Bahama w Poroninie, ale z seksdziałalnością przenieśli się do Zakopanego. – Prowadzili tam nową agencję towarzyską, która formalnie zarejestrowana została na 84-letniego mężczyznę, niezwiązanego z ich rodziną – mówi prokurator Wełna.
Zdaniem śledczych bracia G. kupowali od sutenerów kobiety za 500 dolarów. Dziewczyny werbowano za wschodnią granicą do pracy w Niemczech. Trafiały jednak do agencji braci G. Miały być bite, zmuszane do płacenia haraczu i dzielenia się zyskiem. Po jakimś czasie odsprzedawano je do innych agencji. Postawione zarzuty dotyczą lat 1995 – 2005, ale śledczy podejrzewają, że w nowej agencji bracia trudnili się tym samym.
Obok braci wcześniej do aresztu trafili współpracujący z nimi: emerytowany funkcjonariusz Straży Granicznej, u którego znaleziono niejawne dokumenty o ruchu granicznym, mężczyzna handlujący narkotykami i kobieta, naturalizowana Ukrainka z innej agencji, zaangażowana w handel ludźmi.