Dlaczego koza nie została prezydentem Lublina? Bo nie słuchałaby się Janusza Palikota – to ostatnio jeden z najpopularniejszych dowcipów opowiadanych przez lubelskich polityków.
Przytoczył go na swojej stronie internetowej miejski radny Michał Widomski (do grudnia był w klubie PO, obecnie niezrzeszony). W ten sposób zareagował na ujawnioną przez „Rz” sprawę zatrudnienia w urzędzie miasta osób, które cztery lata temu – jako studenci – wpłacali nawet po kilkanaście tysięcy złotych na kampanię Palikota.
Potem część z nich dostała kierownicze stanowiska w lubelskim ratuszu, na którego czele stoi Adam Wasilewski z PO.
– To kompromitacja prezydenta Lublina, który jest całkowicie uzależniony od woli Palikota – mówi „Rz” Widomski.
– To insynuacje i pomówienia – ripostuje Wasilewski i zapewnia, że o przyjęciu tych osób do pracy zdecydowały kwalifikacje.
Jeszcze w tym miesiącu minister sprawiedliwości Andrzej Czuma na nadzwyczajnym posiedzeniu Sejmowej Komisji Sprawiedliwości ma przedstawić posłom przebieg prokuratorskiego śledztwa w tej sprawie. – Chcemy się dowiedzieć, czy nie wywierano nacisków na prokuratorów – mówi wiceprzewodniczący komisji poseł PiS Arkadiusz Mularczyk.
– Minister powinien w trybie nadzoru wszcząć kontrolę tego śledztwa – dodaje jego klubowy kolega Andrzej Dera, który dziś złoży wniosek w tej sprawie.
Śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Ustaliła, że jeden z najbliższych współpracowników Palikota Krzysztof Łątka (dziś jest dyrektorem w Urzędzie Miasta w Lublinie) wpłacił na kampanię posła, przez podstawionych ludzi, 84 tys. zł i przekroczył dopuszczany dla jednej osoby limit wpłat (wtedy wynosił 21 225 zł). To wykroczenie, które się przedawniło, dlatego w lutym śledztwo zostało umorzone.
Posłowie PiS zwrócili się też do Generalnego Inspektoratu Kontroli Skarbowej. – Należy prześwietlić majątki studentów, którzy wpłacali pieniądze na kampanię posła Palikota, bo gołym okiem widać, że coś jest nie tak – uważa Mularczyk.
Ujawnioną przez „Rz” sprawą zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne, co opisała „Gazeta Wyborcza”. – Analizujemy informacje, które do nas dotarły – mówi Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.
Sprawa finansowania kampanii Palikota może też się odbić na koalicji PO – PiS w radzie miasta w Lublinie. PiS ma 16 z 31 radnych i może zablokować każdą uchwałę. Jak dowiedziała się „Rz”, w przyszłym tygodniu radni PiS zażądają odejścia Krzysztofa Łątki z urzędu. Stawką ma być wyjście z koalicji.
Poseł PO może mieć też inne kłopoty. Wczoraj poseł Tomasz Dudziński (PiS) zaapelował do prokuratora generalnego, by wszczął przeciwko niemu postępowanie w sprawie obrazy uczuć religijnych. Chodzi o wypowiedź Palikota, że można się upić „na Buddę i na Chrystusa”.