Mężczyzna będzie odsiadywał kary jedna po drugiej, a o przedterminowe zwolnienie może się ubiegać po dziewięciu latach. O to właśnie wnioskowała prokuratura.
Obrońcy chcieli kary łącznej i możliwości zwolnienia już po sześciu latach. Zapowiadają wniesienie zażalenia.
– Wyrok został przekształcony w sposób niekonsekwentny. Kary powinny biec równocześnie, nie zaś następować po sobie – mówi "Rz" Wojciech Wiza, jeden z adwokatów Tomczaka.
W styczniu 2008 r. brytyjski sąd w Exeter skazał Polaka na podwójne dożywocie. Uznał, że półtora roku wcześniej napadł, zgwałcił i ciężko pobił 48-letnią Jane H. Kobieta nie potrafiła przypomnieć sobie sprawcy, ale na niekorzyść Tomczaka przemawiały badania DNA i zapisy z ulicznych kamer. Mężczyzna nigdy nie przyznał się do winy. Kilka miesięcy po wyroku został przewieziony do polskiego więzienia.
Sąd Okręgowy w Poznaniu zajął się dostosowaniem kary do polskich przepisów. Uznał wówczas, że choć nasze prawo nie przewiduje dożywocia za gwałt, wiążący jest wyrok zasądzony w Wielkiej Brytanii. Takie rozstrzygnięcie podtrzymał sąd apelacyjny.