Wzrost przypadków stalkingu jest znaczący, zwłaszcza, że w drugim półroczu 2011 r. (nowe przepisy uznające stalking za przestępstwo weszły w życie w czerwcu 2011 r.) takich doniesień było zaledwie 400. Lawina skarg ruszyła w ubiegłym roku.

Nie ma mowy o tym, by poszkodowani byli przewrażliwieni i zgłaszali sprawy na wyrost.

- Zdecydowana większość doniesień jakie do nas wpłynęły była uzasadniona. Po przeprowadzeniu postępowań potwierdziło się ok. 65 proc. z nich, a podejrzani usłyszeli zarzuty – mówi „Rz" Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji.

I tak na 4455 zgłoszonych spraw, w 2690 przypadkach policja znalazła dowody na zaistnienie przestępstwa.

Ofiary były nękane w najróżniejszy sposób: „bombardowane" dziesiątkami esemesów i e-maili o obraźliwej treści, głuchymi telefonami, sprawcy aby im dokuczyć podszywali się pod nie lub rozsiewali w internecie nieprawdziwe, szkalujące informacje. Zdarzały się też przypadki śledzenia ofiar czy nachodzenia ich w pracy.

Za stalking grozi do trzech lat więzienia. Ale jeżeli nękana ofiara próbuje targnąć się na życie, to sprawca może trafić za kratki nawet na dziesięć lat. W ubiegłym roku samobójstwo usiłowało popełnić sześć dręczonych osób.

Więcej w jutrzejszej "Rzeczpospolitej"