Portal informacyjny unian.ua cytuje słowa wiceminister MSZ Polski Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która określiła całe wydarzenie sprzed katedry jako marginalne.
Internetowe wydanie zachodnioukraińskej agencji informacyjnej zik.ua na swojej stronie internetowej zachęca do oglądania programu informacyjno-analitycznego, w którym zostaną upublicznione „ekskluzywne informacje" na temat zamachu na Bronisława Komorowskiego w cotygodniowym programie „Spojrzenie na tydzień". Portal zaxid.net informuje o zatrzymaniu przez ukraińską milicję 21-letniego mieszkańca z województwa zakarpackiego, który miał się dopuścić rozkwaszenia jajka na prezydenckim garniturze. Z tego powodu Ukraińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i wydział śledczy województwa wołyńskiego wszczęły kryminalne śledztwo z artykułu 296 (chuligaństwo) kodeksu kryminalnego Ukrainy.
Warto podkreślić, że większość artykułów na temat incydentu zawiera informację powołującą się na polskie media, które donosiły, że młody człowiek miał na sobie plecak z napisem „Swoboda" i wieczorem tego samego dnia został zwolniony.
Opiniotwórczy portal prawda.com.ua, który w zakładce „historyczna prawda" zamieszczał artykuły o historycznym kontekście polsko-ukraińskiego pojednania, przytacza słowa wołyńskiego polityka z partii Swoboda, który w przeddzień przyjazdu Bronisława Komorowskiego miał powiedzieć: „Swoboda nie ma zamiaru przeprowadzać akcji protestu przeciw przyjazdowi prezydenta Polski do Łucka na uroczystości związane z wołyńską tragedią".
Ani oficjalna strona internetowa Wiktora Janukowycza, ani partia Swoboda nie ustosunkowały się do incydentu.
Za to strona ukraińskich nacjonalistów informuje o podjęciu uchwały o osądzeniu uchwał Sejmu i Senatu RP o rzezi na Wołyniu, które zostały określone jako antyukraińskie i szowinistyczne.
W komentarzach internautów pojawiły się też porównania zachowania prezydentów Bronisława Komorowskiego i Wiktora Janukowycza. Janukowycz w kampanii wyborczej na Ukrainie w 2004 roku również otrzymał jajeczny „cios" podczas spotkania z wyborcami. Jednak jego reakcja na „zamach" w porównaniu z reakcją polskiego prezydenta w niedzielę przed katedrą w Łucku była zgoła inna. Janukowycz, po trafieniu, złapał się za serce, upadł na ziemię i symulował utratę przytomności. Jego ochrona zawiozła go do szpitala. Potem tłumaczył, że myślał, że to był strzał snajpera, po którym najpierw czuje się wilgoć krwi, a dopiero potem ból. Obecny prezydent Ukrainy chciał wtedy zostać ofiarą rzekomej nagonki „pomarańczowych", ale jego zachowanie stało się przyczyną niezliczonych skeczów, kawałów i kabaretów.