Łódzka prokuratura skierowała dziś do sądu akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi S. Jej zdaniem jest on jednym z członków trzyosobowej szajki, która napadła na we wrześniu ubiegłego roku napadła na właściciela kantoru w jego domu pod Łodzią.
Wojciech S. wraz z kolegami przez kilka tygodni obserwował przyszłą ofiarę. Przestępcy ustali gdzie mieszka, jaką trasą i o której jeździ do kantoru, poznawali jej zwyczaje. - Przed samym napadem Wojciech S, wtargnął na teren posesji kantorowca, by zapoznać się z systemem zabezpieczeń – opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.
Szajka miała dokładny plan napadu, którego dokonano 26 września 2012. roku.
Wojciech S. wraz z dwoma wspólnikami około godziny 3 nad ranem pojawili się w pobliżu posesji pośrednika wymiany walut. Dwóch przestępców weszło na jej teren
Wojciech S. miał przy sobie broń palną Mossberg. Godzinę później zaatakował kantorowca, gdy ten wyjeżdżał samochodem z garażu – Mężczyzna zaczął szarpać z napastnikami, Wtedy Wojciech S. strzelił, raniąc kantorowca w nogę – opowiada Krzysztof Kopania .