Reklama

Oskarżyli fałszywego policjanta

Młody mężczyzna sam wydrukował legitymację policyjną a metalową blachę z napisem policja kupił. Potem dzięki nim podawał się za funkcjonariusza i legitymował ludzi. Teraz odpowie przed sądem za podawanie się za policjanta.

Publikacja: 23.07.2014 11:57

Krakowska prokuratura oskarżyła o to Damiana - poinformowała dziś jej rzecznik Bogusława Marcinkowska.

Na początku maja troje młodych ludzi – dwóch mężczyzn i kobieta bawiło się w jednym z klubów na krakowskim Kazimierzu. Gdy stamtąd wyszli podszedł do nich Damian Ś. – Jednego z mężczyzn poprosił o tytoń. – Nie jest mój. Należy do koleżanki ją poproś – odpowiedział zagadnięty.

Wtedy Damian Ś. powiedział, że jest z policji i że „ich załatwi". Z kieszeni wyjął legitymację policjanta oraz metalowy znak identyfikacyjny z napisem „policja". Okazał je młodym ludziom.

- Proszę o pokazanie dowodu – zażądał Damian Ś. od kobiety. Ta dała mu go, bo była przekonana, że ma do czynienia z funkcjonariuszem policji. Mężczyzna obejrzał dokument i wykręcił numer 112, gdzie poinformował o zatrzymaniu osób posiadających narkotyki.

- Tak nie wolno traktować pań – powiedział jeden ze znajomych kobiety. W odpowiedzi Damian Ś. wyciągnął z kieszeni gaz pieprzowy i rozpylił go w oczy młodym ludziom, a potem sobie poszedł.

Reklama
Reklama

Na miejsce przyjechała policja, którą wcześniej wezwał. Funkcjonariusze skontrolowali młodych ludzi i żadnych narkotyków nie znaleźli. Dostali od skontrolowanych nagranie ze wcześniejszej interwencji, którą miał przeprowadzić ich kolega. Okazało się, że to żaden policjant, tylko osoba, która się na funkcjonariusza podaje.

Jedna z policjantek rozpoznała na nagraniu Damiana Ś. Miała  z nim wcześniej do czynienia. Policjanci pojechali do domu mężczyzny. Tam znaleźli  legitymację policjanta oraz znak identyfikacyjny z napisem „policja", a także gaz pieprzowy.

- Ta legitymacja została wydrukowana na drukarce, a znak identyfikacyjny - z nieaktualnym wzorem, kupiony przez mężczyznę – mówi prok. Marcinkowska.

Damian Ś. początkowo nie przyznał się do przedstawianych zarzutów. Potem  jednak zmienił zdanie. – Stwierdził, że jego zachowanie mogło wprowadzać w błąd osoby, od których chciał dostać tytoń. Potwierdził, że żądał od kobiety okazania dowodu tożsamości oraz, że użył wobec niej i mężczyzny gazu pieprzowego – mówi prok. Marcinkowska.

Mężczyzna chce się dobrowolnie poddać karze. Żąda dla siebie kary grzywny. Taki wniosek trafił do sądu wraz z aktem oskarżenia, który teraz się nim zajmie.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama