[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/temat/371375.html]Wszystko o aferze hazardowej[/link][/b][/wyimek]
Komisja chce ustalić przyczynę rozbieżności między relacjami Kamińskiego i sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacka Cichockiego z sierpniowego spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. Do spotkania doszło po przesłaniu przez Kamińskiego do Kancelarii Premiera tajnych dokumentów dotyczących ustawy hazardowej.
Przed przesłuchaniem Kamiński zapowiedział, że nie pozwoli się "zastraszyć" i będzie walczyć o swoją wiarygodność przed opinią publiczną.
[srodtytul]Podejrzany Ryszard Sobiesiak[/srodtytul]
Mariusz Kamiński powiedział, że CBA zainteresowało się biznesmenem z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem, bo istnieje podejrzenie jego udziału w "bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych".
- Człowiek ten na początku lat 90. związał się z branżą hazardową, stał się właścicielem głównym firmy hazardowej Golden Play, która odgrywa istotną rolę na rynku automatów do gier - powiedział Kamiński.
Zaznaczył, że Urząd Ochrony Państwa zaczął interesować się Sobiesiakiem w połowie lat 90. i był on wtedy podejrzewany o "pranie brudnych pieniędzy i korupcję". W drugiej połowie lat 90. interesowała się nim policja w związku z jego "intensywnymi" kontaktami z zorganizowanymi grupami przestępczymi. Kamiński dodał, że "wymiar sprawiedliwości "dopadł" Sobiesiaka w 2005 roku", kiedy został on skazany za przestępstwa korupcyjne.
- Sprawy, w których Ryszard Sobiesiak był rozpracowywany przez CBA, nie są znane opinii publicznej do tej pory - powiedział Kamiński i zastrzegł, że "musi przy tym być bardzo oszczędny w słowach".
- Można powiedzieć, że Ryszard Sobiesiak jest przyjacielem wszystkich. Wśród jego przyjaciół są posłowie, ministrowie, burmistrzowie, radni, ale też wysokiej rangi policjanci, prokuratorzy, w tym prokuratorzy Prokuratury Krajowej - powiedział Kamiński.
[srodtytul]"Apelowałem i prosiłem..."[/srodtytul]
- Mając świadomość tego, co dzieje się wokół ustawy hazardowej uznałem, że nie można pogodzić się z sytuacją, gdy faceci od jednorękich bandytów są silniejsi niż państwo polskie. Musiałem wtedy interweniować u premiera, aby pierwotne założenia ustawy zawierające zapisy o dopłatach od automatów do gry zostały przywrócone - zaznaczył były szef CBA.
Jak dodał, wiedział, że "sprawa nie będzie łatwa", ponieważ "dotyczy polityków ugrupowania rządowego, członków rządu, z najbliższego otoczenia premiera Tuska".
Podczas spotkania z premierem 14 sierpnia 2009 roku Kamiński powiedział szefowi rządu, że ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki i ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski uczestniczyli w nielegalnych działaniach lobbingowych w pracach nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej.
Kamiński powiedział, że apelował i prosił premiera, aby osobiście podjął działania zabezpieczające prace nad zmianami w ustawie hazardowej, co umożliwiłoby przywrócenie zapisów o dopłatach , a tym samym wpływ do budżetu państwa 500 mln zł.
Mówił, że podczas spotkania premier zapytał go, jak ocenia pod kątem prawno-karnym zachowania polityków w tej sprawie. Kamiński podkreślił, że wówczas użył słów: "Kodeks karny będzie miał zastosowanie".
[srodtytul]Pisma bez odpowiedzi[/srodtytul]
Kamiński zeznał, że od 14 sierpnia 2009 roku nie miał żadnej informacji od premiera Donalda Tuska o jakichkolwiek jego działaniach w sprawie afery hazardowej.
W tej sytuacji - jak zaznaczył Kamiński w swojej swobodnej wypowiedzi - 11 września wysłał do premiera kolejne pismo, w którym zawarte były trzy rekomendacje dla szefa rządu. Dotyczyły one kontynuacji prac nad zmianami w ustawie hazardowej zmierzającymi do wprowadzenia dopłat, wyjaśnienia wszystkich okoliczności nagłej zmiany stanowiska ws. dopłat ministra sportu Mirosława Drzewieckiego oraz ustalenie zakresu odpowiedzialności i wyciągnięcie konsekwencji wobec osób podległych premierowi w związku z ich zakulisowymi działaniami podczas prac nad ustawą.
Kamiński w piśmie miał też prosić premiera o możliwość bezpośredniego spotkania nt. przecieku i ewentualnych działań rządu ws. nieprawidłowości wokół prac nad nowelizacją ustawy hazardowej. Jak dodał, nie dostał jednak "żadnej informacji zwrotnej".
Mariusz Kamiński powiedział też, że premier, pytany przez niego o opinię na temat pisma, miał oświadczyć, że nie czytał takiego pisma, w związku z tym nie mają o czym rozmawiać. Kamiński powątpiewa jednak w szczerość szefa rządu.
[srodtytul]Przeciek w "Pędzącym Króliku"[/srodtytul]
Zdaniem Kamińskiego, logiczna analiza zdarzeń wskazuje, że do przecieku doszło późnym popołudniem 24 sierpnia 2009 r. w kawiarni "Pędzący królik" na spotkaniu Marcina Rosoła (asystenta Mirosława Drzewieckiego)i Magdy Sobiesiak (córki Ryszarda Sobiesiaka, dla której ojciec starał się o stanowisko w zarządzie Totalizatora Sportowego - przyp. red.)- powiedział.
Kamiński nie wykluczył, że to premier Donald Tusk lub sekretarz Kolegium ds. służb specjalnych Jacek Cichocki mogli powiedzieć Mirosławowi Drzewieckiemu o działaniach CBA w sprawie afery hazardowej; Drzewiecki mógł przekazać informację swojemu współpracownikowi Marcinowi Rosołowi, a ten córce biznesmena Ryszarda Sobiesiaka, Magdalenie.
Pytany przez Bartosza Arłukowicza (Lewica), od kogo o akcji CBA mógł dowiedzieć się Rosół, Kamiński odparł: "Tylko od ministra Drzewieckiego, jeśli Drzewiecki został o tym poinformowany przez premiera 19 sierpnia 2009 roku".
Dopytywany, czy jest przekonany, że Drzewiecki mógł dowiedzieć się o akcji CBA tylko i wyłącznie od premiera, odparł: "Mógł się dowiedzieć od pana premiera, że CBA interesuje się tą sprawą, CBA zna tę sprawę". Dodał, że sam premier dowiedział się o sprawie od niego 14 sierpnia.
Arłukowicz pytał od kogo jeszcze Drzewiecki mógł teoretycznie się dowiedzieć o działaniach CBA. - Od ministra Cichockiego - odpowiedział Kamiński.
"Teoretycznie jeszcze od pracowników CBA?" - dopytywał Arłukowicz. "Teoretycznie tak" - odparł Kamiński.
Zapytany przez śledczego, czy można wykluczyć tezę, iż Sobiesiak dowiedział się o akcji CBA od byłego szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego lub jego współpracowników, Kamiński powiedział, że żadnej tezy nie można wykluczyć.
[srodtytul] Ujawniłem i straciłem[/srodtytul]
Mariusz Kamiński uważa, że pozbawiono go funkcji szefa CBA, ponieważ wykrył i ujawnił tzw. aferę hazardową.
- Nie mam wątpliwości, że zostałem pozbawiony funkcji, dlatego że ujawniłem i wykryłem tę aferę, ale jestem przekonany, że było to moim obowiązkiem - powiedział Kamiński.
W jego ocenie zarzuty w sprawie afery gruntowej postawione mu przez prokuraturę w Rzeszowie to był jedynie pretekst do odwołania go ze stanowiska szefa CBA, ponieważ - według niego - "był prowadzony scenariusz, by do końca września sprawa (afery hazardowej) mogła być 'zamieciona pod dywan'".
[srodtytul]Tajemnica stenogramów [/srodtytul]
Według Kamińskiego zapis rozmów Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego z biznesmenami branży hazardowej nie "wyciekły do prasy" z jego Biura.
Zaznaczył, że dokumenty dotyczące podsłuchów znajdowały się w różnych miejscach, w tym także w kancelarii premiera.